Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
poniedziałek, 25 maja 2026 13:45
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

ZABIŁ, POTEM WYMYŚLIŁ HISTORIĘ O NAPADZIE

(Poraj) Wyrok dożywotniego pozbawienia wolności może już wkrótce usłyszeć 33-letni Piotr H. z Poraja, który podczas „zakrapianego” alkoholem spotkania z kolegą, zadał mu w pewnej chwili uderzenie butelką. Cios okazał się śmiertelny. Po tragedii Piotr H. wymyślił historię o napadzie dokonanym przez nieustaloną grupę osób, którego on i jego kolega mieli być ofiarami. Te wyjaśnienia bardzo szybko zweryfikowano i okazały się one tylko wybiegiem ze strony 33-latka. Chciał on w ten sposób odwrócić od siebie uwagę jako sprawcy śmiertelnego pobicia i uniknąć za nie odpowiedzialności. Piotr H. został zatrzymany, na wniosek policjantów i prokuratora Sąd Rejonowy w Myszkowie tymczasowo aresztował go na dwa miesiące.
Podziel się
Oceń

(Poraj) Wyrok dożywotniego pozbawienia wolności może już wkrótce usłyszeć 33-letni Piotr H. z Poraja, który podczas „zakrapianego” alkoholem spotkania z kolegą, zadał mu w pewnej chwili uderzenie butelką. Cios okazał się śmiertelny. Po tragedii Piotr H. wymyślił historię o napadzie dokonanym przez nieustaloną grupę osób, którego on i jego kolega mieli być ofiarami. Te wyjaśnienia bardzo szybko zweryfikowano i okazały się one tylko wybiegiem ze strony 33-latka. Chciał on w ten sposób odwrócić od siebie uwagę jako sprawcy śmiertelnego pobicia i uniknąć za nie odpowiedzialności. Piotr H. został zatrzymany, na wniosek policjantów i prokuratora Sąd Rejonowy w Myszkowie tymczasowo aresztował go na dwa miesiące.

 

Do tragedii doszło we wtorek 13 marca w rejonie torowiska przy ulicy 3 Maja, za budynkiem jednej ze znajdujących się tam firm. – Około godziny 21.00 dyżurny myszkowskiej komendy otrzymał informację, że w pobliżu torów kolejowych ujawniono zwłoki 33-latka z Poraja. Przybyli na miejsce śledczy potwierdzili to zgłoszenie. Zastali tam również roztrzęsionego innego 33-latka, który przekazał policjantom, że wie kim jest denat. Tłumaczył mundurowym, że razem z nim pił alkohol, kiedy zaatakowała ich grupa sześciu agresywnych mężczyzn. Twierdził, że tylko jemu udało się uciec, a kiedy po jakimś czasie tam wrócił, zastał już tylko zwłoki swojego kolegi. Śledczy rozpoczęli intensywne poszukiwania potencjalnych sprawców wskazanych przez 33-latka, jednocześnie weryfikowali podaną przez niego wersję zdarzeń – relacjonuje rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Myszkowie, starszy aspirant Barbara Poznańska. Policjanci do późnych godzin nocnych prowadzili pod nadzorem Prokuratora Rejonowego oględziny miejsca zdarzenia i zabezpieczali ślady przestępstwa. Ze względu na niejasności jakie pojawiły się w wersji podawanej przez zgłaszającego, policjanci podjęli decyzję o jego zatrzymaniu do wyjaśnienia. Już następnego dnia okazało się, że to on jest zabójcą swego kolegi. W wyjaśnieniu śmierci 33-latka pomogło m.in. przeszukanie mieszkania Piotra H., zarządzone przez prokuratora.

 

- Podejrzany sugerował, że śmiertelne pobicie jego kolegi to efekt napadu dokonanego prawdopodobnie  przez nieznanych mu pensjonariuszy okolicznego ośrodka leczenia uzależnień. Twierdził, że jednego z nich uderzył butelką w głowę i uciekł. Prokurator nie dał wiary tym wyjaśnieniom i polecił przeszukanie mieszkania Piotra H. Okazało się, że mężczyzna zdążył uprać buty i odzież, które miał na sobie w momencie zdarzenia. To jak był ubrany w feralnej chwili widać było na nagraniu z monitoringu, które zabezpieczyli śledczy. Na nim wyraźnie widać, że miał na sobie to konkretne obuwie i części garderoby, które następnie uprał. To odkrycie rozwiało wątpliwości prokuratora co do udziału Piotra H. w tym zdarzeniu. On sam kiedy wytrzeźwiał przyznał się do winy. Zeznał, że podczas wspólnego spożywania alkoholu między nim a jego kolegą doszło do zatargu, sprzeczki. Twierdził, że to on został przez niego zaatakowany, broniąc się chwycił za butelkę i kilkakrotnie uderzył nią ofiarę. Następnie Piotr H. udał się do innego znajomego, przedstawił mu zmyśloną przez siebie historię i wraz z nim wrócił na miejsce zdarzenia. Stamtąd wezwał policjantów – opowiada o kulisach sprawy Tomasz Ozimek, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.

 

Piotr H. usłyszał zarzut pobicia ze skutkiem śmiertelnym, który jest zagrożony karą nawet dożywotniego pozbawienia wolności. Prokurator złożył do sądu wniosek o tymczasowe zatrzymanie 33-letniego mieszkańca Poraja, podnosząc, że jeśli pozostanie on na wolności może próbować zacierać ślady przestępstwa, a nawet opuścić granice Polski. – W czasie przeszukiwania mieszkania Piotra H. znaleziono bilet lotniczy do Wielkiej Brytanii, gdzie  pracuje podejrzany. Wylot miał nastąpić kilka dni po tragedii – mówi prokurator Tomasz Ozimek. W piątek 16 marca Sąd Rejonowy w Myszkowie przychylił się do wniosku śledczych i zastosował wobec zatrzymanego mężczyzny środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztu. Piotr H. spędzi tam najbliższe dwa miesiące, oczekując na proces przed Sądem.

 

Robert Bączyński

 


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: TomaszTreść komentarza: Czytałem i oglądałem wszytsko co dotyczy tej sprawy, nie brałem udziału w tej sprawie więc proszę o niesugerowanie tego że byłem uczestnikiem. Co do oznakowania to jeżeli odpad został przetworzony i stał się materiałem to nie ma takiego obowiązku, aby była jakakolwiek informacja. Dodatkowo te transporty nie są rejestrowane w systemie BDO. Transporty które są odpadem są rejestrowane w systemie BDO i tam należy zacząć weryfikację czy w ogóle coś jest rejestrowane, jakie dokumenty są w systemie BDO, na jakiej zasadzie jest to wywożone. Ze słowem "odpad" należy się obchodzić delikatnie bo nie wszytsko co wyjedzie z budowy jest odpadem - należy to zweryfikować żeby poprawnie to nazywaćData dodania komentarza: 12.05.2026, 09:55Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: Kim był ten zdrajca na rzecz niemieckiego cesarza macie opisane np. tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_ze_Szczepanowa . Dobrego samopoczucia , oraz ubawu polskim parafianom życzę.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:18Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIAAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: I pomyśleć Pomazaniec Boży Król Polski Bolesław Szczodry uwalił łeb zdrajcy, a tu proszę - Polacy modlą się do niego. RĘCE OPADAJĄ.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:14Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIA J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: O ile rzeczywiście jest pan byłym pracownikiem WIOŚ, które też badało zasypane łęgi, to chyba niezbyt wnikliwe pan przeczytał nasze artykuły. Wszystko z budowy jest odpadem, różne za to są sposoby (legalne) ich zagospodarowania. Samochody wożące te materiały (odpady) miały obowiązek być oznakowane, a my nie widzieliśmy tego na żadnym z pojazdów. Co zresztą później próbowała wyłapać Inspekcja Transportu Drogowego, ale jak już zwożenie materiałów na łęgi się zakończyło. Główny problem nie jest w samym odpadzie, w większości to ziemia, ale gdzie trafił niszcząc dolinę Warty. Pytanie czy bezpowrotnie, czy Państwo Polskie zadziała, aby zmusić właściciela terenu do przywrócenia stanu poprzedniego. Na razie idzie to słaboData dodania komentarza: 11.05.2026, 09:27Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Tutaj redaktor dobrze rozpoznaje odpady i śmieci - czasami się udaje :)Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:16Źródło komentarza: „MAĆKOWA GRUSZKA”. Czyj to burdel? Wychodzi, że Prezydenta Warszawy Rafała TrzaskowskiegoAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Witam Jako były pracownik WIOŚ nie dziwię się że firma pisze o sprostowanie ponieważ: 1) Na Pana nagraniach widać że coś jest wożone na teren który Pan przywołuje i tutaj bardzo ostrożnie z nazywaniem tego co to jest bo nie ma Pan dokumentów ani dowodów że jest to odpad, na jakiej podstawie została weryfikacja że to jest odpad ? (jakieś badania? dokumenty po za nagraniami? nie jest Pan chyba geologiem) - odsyłam do ustawy która wskazuje o możliwościach jakie firma i osoby mają żeby np. przetwarzać coś. Na miejscu dziennikarza dowiedziałbym się i upewnił że jest to odpad bo wizerunkowo dla firma to jest cios za który nie odpuszcza. Nie jest Pan osobą mogącą potwierdzić że coś jest odpadem bo Panu się tak wydaje (chyba że jest to worek ze śmieciami plastikami itd. a tej sytuacji tutaj nie mamy) 2) Oglądałem też reportaż w którym jest Pan informowany o różnych innych informacjach które Pan tutaj zataja / zniekształca co jest też krzywdzące dla Pana Rafała chociażby - chyba nie jest to dziennikarstwo które polega tylko na żerowaniu i wskazywaniu wybiórczo informacji byle było chwytliwe..?? (bo chyba tak jest) 3) Mówi Pan o groźbach a sam Pan w poprzednim artykule wskazywał że konkretne osoby i firmy coś robią nie tak mimo iż wysłali wyjaśnienia, mówili o nich Panu na spotkaniach, a mimo to wskazuje Pan winnych (chociaż nie wprost) i dziwi się że Piszą o sprostowanie. Jak mają wskazać co sprostować jak wszystko jest do sprostowania skoro uprawiane jest takie dziennikarstwo tworzone ze strzępków informacji i z tego co się wydaje Panu. Reasumując nie widze nigdzie żadnych twardych dowodów że to co wożone jest "odpadem", nie ma wskazania informacji które już padły i nie zostały przywołane, skoro Pan Rafał mówi że kupuje materiał to czemu co artykuł nazywa się to odpadem, czemu brak informacji o tym i sugerowanie czytelnikowi nieprawdy. Rzetelne dziennikarstwo polega na dogłębnym zweryfikowaniu tematu tak mi się wydaję ale może się mylę może chodzi o to żeby zrobić z byle czego sensacji. Czekam na konkretne informację bo na ta chwilę jedyną prawdziwą informacja jest że teren zalewowy który jest w posiadaniu prywatnym jest zasypywany a raczej zasypany - to chyba problem systemowy bo takie tereny powinny być wykupione przez Państwo żeby je chronić i to jest problem (ale chyba mniej chwytliwy dla dziennikarza, ale ważniejszy z perspektywy prawdziwej ochrony przyrody).Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:14Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgi
Reklama
Reklama
Reklama