Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
niedziela, 17 maja 2026 05:30
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

FANTASY W KLIMATACH DALEKIEGO WSCHODU

(Czatachowa) Raashtram – próżno tej krainy szukać na jakiejkolwiek mapie świata. Istnieje głównie w zbiorowej wyobraźni uczestników Flambergu, konwentu terenowych gier fabularnych. Co roku czatachowskie lasy i ruiny zamku Ostrężnik imitują tę niezwykłą i magiczną krainę, w której można spotkać wojowników, kapłanów, elfów, krasnoludów i cały szereg nietuzinkowych postaci.
Podziel się
Oceń

(Czatachowa) Raashtram – próżno tej krainy szukać na jakiejkolwiek mapie świata. Istnieje głównie w zbiorowej wyobraźni uczestników Flambergu, konwentu terenowych gier fabularnych. Co roku czatachowskie lasy i ruiny zamku Ostrężnik imitują tę niezwykłą i magiczną krainę, w której można spotkać wojowników, kapłanów, elfów, krasnoludów i cały szereg nietuzinkowych postaci.

 

Flamberg to spotkanie miłośników fantasy, którzy biorą udział w fabularyzowanych grach fantasy. Nie są oni tylko biernymi widzami, ale współtworzą całą imprezę. Podobnie jak aktorzy w teatrze, odgrywają przez siebie wymyślone role i na jej potrzeby przygotowują odpowiednie kostiumy. Jeżeli chcą brać udział w interakcjach bitewnych, dodatkowo powinni być wyposażeni w bezpieczną broń, która spełnia określone przez organizatorów standardy. - To są już specjalistyczne wyroby o rdzeniu z włókna węglowego, a z zewnątrz zmiękczane bardzo mocno pianką i zabezpieczone warstwą silikonową, która chroni przed zniszczeniem się broni – mówi Michał Sadyś z Wrocławia, jeden z organizatorów.

 

Twórcy konwentu na potrzeby gry wymyślili magiczną krainę Raashtram. W odróżnieniu od innych wyimaginowanych światów, temu daleko do mitologii staroangielskiej czy słowiańskiej. Trudno go porównać do jakiejkolwiek powieści czy filmu, bo Raashtram nigdzie nie został zilustrowany. - Gdybyśmy ten świat mieli przedstawić laikowi, można byłoby go porównać do Indii. Nie jest to bezpośrednie przełożenie, ale jest to minimalne zaczerpnięcie z tamtego klimatu – mówi Michał Sadyś.

 

Świat Raasthramu to głównie świat ludzi, chodź i tu można spotkać elfy i krasnoludy. Społeczeństwo jest tu zhierarchizowane. Mamy tu cztery kasty. Prym wiedzie szlachta, czyli kshatrija, wspierana przez mędrców – braminów. Kolejna grupa to sindra – tworzą ją kupcy i rzemieślnicy. Niżej w tej hierarchii znajdują się wjasja, czyli rolnicy i hodowcy. Poza marginesem społecznym znajdują się pariasi - pozbawieni kasty, barbarzyńcy czy nie-ludzie. Twórcy gry dodatkowo wymyślili całą kosmologię. Nie tylko powołali do życia pięć bóstw, które rządzą światem, ale także stworzyli obrzędy religijne. Jeden z nich poznaliśmy na cmentarzu raashtramskim.- Ciała zmarłych są palone, aby nie mogli później wstać z grobu. Magia na to pozwala, ale nigdy nie jest to pozytywny aspekt. Po rytuale spalenia zwłok wstążeczki z imionami zmarłych wiesza się na świętym drzewie, aby można było oddawać zmarłym cześć. Ja obecnie wypisuję wstęgę dla kogoś, kto był moim ukochanym – mówi Kasia Mróz z Łodzi, która w świecie Flambergu jest kandydatką na kapłankę Kalyany, bogini życia i śmierci.

 

JAK SIĘ W TO GRA?

Na Flambergu stosowana jest „drużynowa” organizacja gry. Gracze zgłaszają do udziału w konwencie całe drużyny (maksimum osiem osób). Owe drużyny na terenie gry mogą realizować swoje cele, mogą wykorzystywać innych, mogą sami być wykorzystywani do wykonywania zadań, mogą w końcu (i powinni) po prostu grać i dobrze się bawić. Każdej drużynie towarzyszy Duch Opiekuńczy, „mistrz gry”, który czuwa nad przestrzeganiem zasad gry, rozsądza spory, nadzoruje przebieg walk i wprowadza opisy tam, gdzie scenariusz to nakazuje.

 

Zadania, jakie mają gracze, są bardzo różne. Od dokonywania zemsty, ratowania innych z potrzasku, po bardziej... prozaiczne. Jedna z napotkanych przez nas szlachcianek miała dość zaskakującą misję do wykonania. – Musimy zrobić pewien naszyjnik, który nasza pani niefrasobliwie podarowała swojemu kochankowi, a jej mąż chce ją zobaczyć w tej właśnie biżuterii – mówi Matylda Tysler z Warszawy, pracująca w dziale logistyki jednej z większych firm.

 

Drugim rodzajem graczy są NPC (non player character). Są to postacie w znacznym stopniu wyreżyserowane przez autorów scenariusza, tworzące tło zabawy dla drużyn. Są więc to zarówno napotykani wrogowie, sprzymierzeńcy, postacie drugoplanowe jak i statyści, np. karczmarze, których spotkaliśmy w trakcie naszej wędrówki.

 

- W grze prowadzę loterię w karczmie i jestem tutaj pomocnikiem. Ja wraz z karczmarzem i karczmarką jesteśmy NPC-ami, czyli graczami, którzy innym mają umilać grę. Mamy dla nich zadania do wykonania takie jak: przyniesienie nam do karczmy drwa lub wody ze źródełka albo wyjaśnienie sprawy morderstwa, pomoc rannemu czy też rozbrojenie szaleńca, który morduje na traktach – mówi Łukasz Główczak z Chęcin, student elektroniki i telekomunikacji.

 

Na terenie gry znajdują się lokacje – elementy scenografii budowane przez twórców gry, np. karczma, kuźnia, cmentarz, a czasami nawet całe wioski. Podczas gry gościliśmy w kilku takich lokacjach, m.in. w namiocie kupca bławatnego Kamala.

 

- Mój bohater przybył na te ziemie, aby doznać wizji, co zrobić ze swoim majątkiem, ponieważ jest on bezdzietny. Usłyszał, że znajduje się tutaj miejsce mocy, w którym może doznać objawienia. W wyniku wizji stwierdził, że każdą czwartą część swojego majątku przekaże przedstawicielowi jednej z czterech kast, które występują w Raashtram – mówi Mariusz Zawadzki, student informatyki z Krakowa - Każda z kast, starającą się o majątek, ma zadania do wykonania. Dla przykładu wajsja mają rozpoznać ziarna zbóż, sindra mają po wadze mieszka, stwierdzić, ile się w nim znajduje monet. Dla kshatrija jest to wykonanie zadania na terenie gry, a dla braminów są to m.in. pytania z historii Raashtram.

 

DZIELĄ WSPÓLNIE PASJĘ

Kto gra na Flambergu?- Są tu prawnicy, administratorzy, informatycy, fizycy, archeolodzy i historycy sztuki. Łączy je to, że na co dzień interesują się fantastyką – mówi Monika Kokot z Katowic, prawnik - To nie jest rzecz, którą zajmują się podczas jednego wydarzenia w ciągu roku, ale którą przygotowuje się podczas całego roku.

 

Udział w takich konwentach jak Flamberg jest bardzo kuszący z wielu powodów. Po pierwsze to świetna zabawa, w której za pomocą tylko własnej wyobraźni i finezji można szarą codzienność zamienić na coś ekstremalnie odmiennego. – Myślę, że to, że tu jestem, wynika z faktu, że każdy z nas poszukuje innego świata potrzebuje się oderwać od rzeczywistości. Osoby, które tutaj przyjeżdżają, charakteryzują się przede wszystkim dużą wyobraźnią i chęcią poszukiwania czegoś nowego w życiu – mówi Kasia Mróz, studentka psychologii.

 

Po drugie: to ludzie. - Łączy nas nie tylko to, że biegamy po lesie przebrani, traktujemy się jak rodzina. Widzimy się raz w roku, a mamy wrażenie, że się widziało ich zaledwie wczoraj – mówi Matylda Tysler.

Aleksandra Kubas

 


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: TomaszTreść komentarza: Czytałem i oglądałem wszytsko co dotyczy tej sprawy, nie brałem udziału w tej sprawie więc proszę o niesugerowanie tego że byłem uczestnikiem. Co do oznakowania to jeżeli odpad został przetworzony i stał się materiałem to nie ma takiego obowiązku, aby była jakakolwiek informacja. Dodatkowo te transporty nie są rejestrowane w systemie BDO. Transporty które są odpadem są rejestrowane w systemie BDO i tam należy zacząć weryfikację czy w ogóle coś jest rejestrowane, jakie dokumenty są w systemie BDO, na jakiej zasadzie jest to wywożone. Ze słowem "odpad" należy się obchodzić delikatnie bo nie wszytsko co wyjedzie z budowy jest odpadem - należy to zweryfikować żeby poprawnie to nazywaćData dodania komentarza: 12.05.2026, 09:55Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: Kim był ten zdrajca na rzecz niemieckiego cesarza macie opisane np. tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_ze_Szczepanowa . Dobrego samopoczucia , oraz ubawu polskim parafianom życzę.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:18Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIAAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: I pomyśleć Pomazaniec Boży Król Polski Bolesław Szczodry uwalił łeb zdrajcy, a tu proszę - Polacy modlą się do niego. RĘCE OPADAJĄ.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:14Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIA J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: O ile rzeczywiście jest pan byłym pracownikiem WIOŚ, które też badało zasypane łęgi, to chyba niezbyt wnikliwe pan przeczytał nasze artykuły. Wszystko z budowy jest odpadem, różne za to są sposoby (legalne) ich zagospodarowania. Samochody wożące te materiały (odpady) miały obowiązek być oznakowane, a my nie widzieliśmy tego na żadnym z pojazdów. Co zresztą później próbowała wyłapać Inspekcja Transportu Drogowego, ale jak już zwożenie materiałów na łęgi się zakończyło. Główny problem nie jest w samym odpadzie, w większości to ziemia, ale gdzie trafił niszcząc dolinę Warty. Pytanie czy bezpowrotnie, czy Państwo Polskie zadziała, aby zmusić właściciela terenu do przywrócenia stanu poprzedniego. Na razie idzie to słaboData dodania komentarza: 11.05.2026, 09:27Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Tutaj redaktor dobrze rozpoznaje odpady i śmieci - czasami się udaje :)Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:16Źródło komentarza: „MAĆKOWA GRUSZKA”. Czyj to burdel? Wychodzi, że Prezydenta Warszawy Rafała TrzaskowskiegoAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Witam Jako były pracownik WIOŚ nie dziwię się że firma pisze o sprostowanie ponieważ: 1) Na Pana nagraniach widać że coś jest wożone na teren który Pan przywołuje i tutaj bardzo ostrożnie z nazywaniem tego co to jest bo nie ma Pan dokumentów ani dowodów że jest to odpad, na jakiej podstawie została weryfikacja że to jest odpad ? (jakieś badania? dokumenty po za nagraniami? nie jest Pan chyba geologiem) - odsyłam do ustawy która wskazuje o możliwościach jakie firma i osoby mają żeby np. przetwarzać coś. Na miejscu dziennikarza dowiedziałbym się i upewnił że jest to odpad bo wizerunkowo dla firma to jest cios za który nie odpuszcza. Nie jest Pan osobą mogącą potwierdzić że coś jest odpadem bo Panu się tak wydaje (chyba że jest to worek ze śmieciami plastikami itd. a tej sytuacji tutaj nie mamy) 2) Oglądałem też reportaż w którym jest Pan informowany o różnych innych informacjach które Pan tutaj zataja / zniekształca co jest też krzywdzące dla Pana Rafała chociażby - chyba nie jest to dziennikarstwo które polega tylko na żerowaniu i wskazywaniu wybiórczo informacji byle było chwytliwe..?? (bo chyba tak jest) 3) Mówi Pan o groźbach a sam Pan w poprzednim artykule wskazywał że konkretne osoby i firmy coś robią nie tak mimo iż wysłali wyjaśnienia, mówili o nich Panu na spotkaniach, a mimo to wskazuje Pan winnych (chociaż nie wprost) i dziwi się że Piszą o sprostowanie. Jak mają wskazać co sprostować jak wszystko jest do sprostowania skoro uprawiane jest takie dziennikarstwo tworzone ze strzępków informacji i z tego co się wydaje Panu. Reasumując nie widze nigdzie żadnych twardych dowodów że to co wożone jest "odpadem", nie ma wskazania informacji które już padły i nie zostały przywołane, skoro Pan Rafał mówi że kupuje materiał to czemu co artykuł nazywa się to odpadem, czemu brak informacji o tym i sugerowanie czytelnikowi nieprawdy. Rzetelne dziennikarstwo polega na dogłębnym zweryfikowaniu tematu tak mi się wydaję ale może się mylę może chodzi o to żeby zrobić z byle czego sensacji. Czekam na konkretne informację bo na ta chwilę jedyną prawdziwą informacja jest że teren zalewowy który jest w posiadaniu prywatnym jest zasypywany a raczej zasypany - to chyba problem systemowy bo takie tereny powinny być wykupione przez Państwo żeby je chronić i to jest problem (ale chyba mniej chwytliwy dla dziennikarza, ale ważniejszy z perspektywy prawdziwej ochrony przyrody).Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:14Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgi
Reklama
Reklama
Reklama