Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
sobota, 16 maja 2026 14:50
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

PODLAS CORAZ ATRAKCYJNIEJSZY

(Myszków) Na terenie rekreacyjnym Stowarzyszenia „Podlas” powstaje kolejna wielka atrakcja dla dzieciaków z Myszkowa i okolic. Firma „Trans – Blues” z Wieliczki do piątku 17 maja powinna ukończyć tam montaż parku linowego. Będzie to bodaj jedyne na razie takie miejsce w powiecie myszkowskim. Niedługo - już teraz oblegany - gigantyczny plac zabaw na Podlasie będzie zapewne pękał w szwach.
Podziel się
Oceń

(Myszków) Na terenie rekreacyjnym Stowarzyszenia „Podlas” powstaje kolejna wielka atrakcja dla dzieciaków z Myszkowa i okolic. Firma „Trans – Blues” z Wieliczki do piątku 17 maja powinna ukończyć tam montaż parku linowego. Będzie to bodaj jedyne na razie takie miejsce w powiecie myszkowskim. Niedługo - już teraz oblegany - gigantyczny plac zabaw na Podlasie będzie zapewne pękał w szwach.

 

Już teraz nie sposób znaleźć podobnego miejsca w całym powiecie. Na terenie rekreacyjnym stowarzyszenia „Podlas” można grać w piłkę nożną i siatkówkę plażową, ćwiczyć w siłowni pod gołym niebem, wspinać się w olbrzymim zamku – statku, korzystać z huśtawek czy zjeżdżalni linowej. Do tego amfiteatr czy zadaszone miejsce przystosowane do piknikowania, nawet podczas niepogody. Niedługo przybędzie tu park linowy.

 

Środki na jego budowę stowarzyszenie pozyskiwało w różny sposób. M.in. zachęcając mieszkańców Myszkowa i powiatu myszkowskiego do przekazywania 1 % podatku oraz organizując szereg imprez. Jedną z ostatnich był zorganizowany w połowie kwietnia koncert Grupy MoCarta. Skorzystali wszyscy. I mieszkańcy Myszkowa, którzy mogli zakosztować sporej dawki kultury na najwyższym poziomie i dzieci, które już wkrótce szaleć będą w parku linowym. Zanim nastąpi jego oficjalne otwarcie powróćmy na moment do występu doskonałego muzycznego kwartetu, z członkami którego po bardzo udanym występie rozmawiał zaprzyjaźniony z naszą redakcją Andrzej Nowak, współorganizator koncertu. (rb)

 

Andrzej Nowak: Kto wymyślił nazwę: „Grupa MoCarta”?

 

Michał Sikorski: - Kiedy 18 lat temu zaczynaliśmy swoją działalność w Canale + głównym redaktorem polskiego bloku był Edward Mikołajczyk, i to on wymyślił nazwę Grupa MoCarta. To dlatego, że pierwszym utworem jaki wykonaliśmy na spotkaniu typu casting była jedna z przeróbek Serenady „Eine Kleine Nacht Musik” W. A. Mozarta.

 

A.N.: - Kiedy narodził się pomysł powstania kwartetu kabaretowego, który poprzez żarty muzyczne rozśmiesza publiczność?

 

Michał Sikorski: - Każdy muzyk jest szkolony, żeby grać w różnych zespołach: triach, kwartetach, orkiestrach. Pomysł kwartetu jest jakby wpisany w naszą działalność szkolną. Natomiast, jeżeli chodzi o żart, to jesteśmy tacy trochę, ale chyba jak wszyscy, nie pozbawieni poczucia humoru i próbujemy ten humor przelewać na widza. Jest ważne, aby słuchać tego co przekazuje nam publiczność poprzez swoją reakcję na żarty. Każde opracowanie utworu to nie tylko nasza wizja, ale również jest to interakcja z publicznością. Jeżeli publiczność coś kupuje i reaguje na to, to wiemy, że to jest dobrze podane. Ale są sytuacje, kiedy żart nie działa, publiczność nie odpowiada w żaden sposób. I wtedy tak długo próbujemy drążyć, aż wydrążymy właściwą ścieżkę do uśmiechu.

 

Bolesław Błaszczyk: -Bardzo dowcipnym człowiekiem jest Maciej Niesiołowski, który prowadził orkiestrę Akademii Muzycznej w Warszawie i jakby nasiąknęliśmy jego poczuciem humoru. Jako jeden z pierwszych w Polsce próbował łączyć żart z muzyką klasyczną w swoim programie telewizyjnym „Z Batutą i Humorem”.

 

A.N.: - Skąd pomysły na nowe żarty muzyczne?

 

Michał Sikorski: - Skąd pomysły? Z głowy, czyli z niczego, jak mówi Piotr Bałtroczyk. Czasem z sytuacji, z jakiegoś zdarzenia, które przyjdzie nam do głowy albo które zobaczymy. Czasem bywa tak, że jest to zaproszenie do jakiegoś programu, który ma konkretny tytuł i pod ten tytuł musimy odnieść swój utwór.

 

A.N.: - Kto opracowuje wasze utwory od strony muzycznej i choreograficznej, aby tak doskonale bawiły publiczność?

 

Michał Sikorski: - Jesteśmy taką manufakturą, wszystko co się dzieje na scenie to my, nas czterech. Przygotowując nowe żarty pracujemy wspólnie albo dzielimy się pracą i indywidualnie aranżujemy. Zresztą jest to motor napędowy naszej działalności, bo jak się zrobi coś swojego to potem interpretacja jest łatwiejsza.

 

A.N.: - Dużo koncertujecie w Polsce i za granicą. Jak to znoszą wasze rodziny?

 

Michał Sikorski: - Różnie. Nasze rodziny są bardzo dzielne. Zdarza się, że nas długo nie ma, potem nagle pojawiamy się i jesteśmy jakiś czas. Staramy utrzymać to w symbiozie, tak, żeby praca nie zabrała nam życia. Czas świąt czy wakacji przeznaczamy dla rodziny.

 

A.N.: - Jak reaguje publiczność zagraniczna podczas waszych koncertów?

 

Michał Sikorski: - Nie ma takiej samej publiczności i to nie jest kwestia tego czy jesteśmy w innym kraju, czy w innym mieście. Gramy dwa koncerty w jednym miejscu i teoretycznie powinni przyjść bardzo podobni ludzie, ale okazuje się, że jest diametralna różnica. Na jednym koncercie reakcja jest bardziej wybuchowa, a na drugim mniej. Wiadomo, im dalej od Polski (Europa, Azja czy Ameryka) te różnice są większe, np. w USA wszyscy są nastawieni na zabawę, spontaniczni i bardzo otwarci, natomiast na Dalekim Wschodzie publiczność jest bardzo czujna i reaguje natychmiast na każdy ruch na scenie.

 

A.N.: - Dziękuje za rozmowę i życzę wielu udanych koncertów w Polsce i za granicą.

 

Michał Sikorski: - Bardzo jest nam miło, że kwartet smyczkowy w kraju, w którym statystyki mówią, że przeciętny Polak do Filharmonii chodzi raz na 130 lat jest tak lubiany, że publiczność chce nas oglądać i tak energetycznie reaguje na nasze żarty. Zapraszamy na następne koncerty.

 

Organizatorzy koncertu „Grupy MoCarta”: Stowarztyszenie „Podlas” i Andrzej Nowak dziękują za naszym pośrednictwem za pomoc w jego realizacji Bankowi Spółdzielczemu w Myszkowie i Firmie „SERIX”.


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: TomaszTreść komentarza: Czytałem i oglądałem wszytsko co dotyczy tej sprawy, nie brałem udziału w tej sprawie więc proszę o niesugerowanie tego że byłem uczestnikiem. Co do oznakowania to jeżeli odpad został przetworzony i stał się materiałem to nie ma takiego obowiązku, aby była jakakolwiek informacja. Dodatkowo te transporty nie są rejestrowane w systemie BDO. Transporty które są odpadem są rejestrowane w systemie BDO i tam należy zacząć weryfikację czy w ogóle coś jest rejestrowane, jakie dokumenty są w systemie BDO, na jakiej zasadzie jest to wywożone. Ze słowem "odpad" należy się obchodzić delikatnie bo nie wszytsko co wyjedzie z budowy jest odpadem - należy to zweryfikować żeby poprawnie to nazywaćData dodania komentarza: 12.05.2026, 09:55Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: Kim był ten zdrajca na rzecz niemieckiego cesarza macie opisane np. tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_ze_Szczepanowa . Dobrego samopoczucia , oraz ubawu polskim parafianom życzę.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:18Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIAAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: I pomyśleć Pomazaniec Boży Król Polski Bolesław Szczodry uwalił łeb zdrajcy, a tu proszę - Polacy modlą się do niego. RĘCE OPADAJĄ.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:14Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIA J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: O ile rzeczywiście jest pan byłym pracownikiem WIOŚ, które też badało zasypane łęgi, to chyba niezbyt wnikliwe pan przeczytał nasze artykuły. Wszystko z budowy jest odpadem, różne za to są sposoby (legalne) ich zagospodarowania. Samochody wożące te materiały (odpady) miały obowiązek być oznakowane, a my nie widzieliśmy tego na żadnym z pojazdów. Co zresztą później próbowała wyłapać Inspekcja Transportu Drogowego, ale jak już zwożenie materiałów na łęgi się zakończyło. Główny problem nie jest w samym odpadzie, w większości to ziemia, ale gdzie trafił niszcząc dolinę Warty. Pytanie czy bezpowrotnie, czy Państwo Polskie zadziała, aby zmusić właściciela terenu do przywrócenia stanu poprzedniego. Na razie idzie to słaboData dodania komentarza: 11.05.2026, 09:27Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Tutaj redaktor dobrze rozpoznaje odpady i śmieci - czasami się udaje :)Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:16Źródło komentarza: „MAĆKOWA GRUSZKA”. Czyj to burdel? Wychodzi, że Prezydenta Warszawy Rafała TrzaskowskiegoAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Witam Jako były pracownik WIOŚ nie dziwię się że firma pisze o sprostowanie ponieważ: 1) Na Pana nagraniach widać że coś jest wożone na teren który Pan przywołuje i tutaj bardzo ostrożnie z nazywaniem tego co to jest bo nie ma Pan dokumentów ani dowodów że jest to odpad, na jakiej podstawie została weryfikacja że to jest odpad ? (jakieś badania? dokumenty po za nagraniami? nie jest Pan chyba geologiem) - odsyłam do ustawy która wskazuje o możliwościach jakie firma i osoby mają żeby np. przetwarzać coś. Na miejscu dziennikarza dowiedziałbym się i upewnił że jest to odpad bo wizerunkowo dla firma to jest cios za który nie odpuszcza. Nie jest Pan osobą mogącą potwierdzić że coś jest odpadem bo Panu się tak wydaje (chyba że jest to worek ze śmieciami plastikami itd. a tej sytuacji tutaj nie mamy) 2) Oglądałem też reportaż w którym jest Pan informowany o różnych innych informacjach które Pan tutaj zataja / zniekształca co jest też krzywdzące dla Pana Rafała chociażby - chyba nie jest to dziennikarstwo które polega tylko na żerowaniu i wskazywaniu wybiórczo informacji byle było chwytliwe..?? (bo chyba tak jest) 3) Mówi Pan o groźbach a sam Pan w poprzednim artykule wskazywał że konkretne osoby i firmy coś robią nie tak mimo iż wysłali wyjaśnienia, mówili o nich Panu na spotkaniach, a mimo to wskazuje Pan winnych (chociaż nie wprost) i dziwi się że Piszą o sprostowanie. Jak mają wskazać co sprostować jak wszystko jest do sprostowania skoro uprawiane jest takie dziennikarstwo tworzone ze strzępków informacji i z tego co się wydaje Panu. Reasumując nie widze nigdzie żadnych twardych dowodów że to co wożone jest "odpadem", nie ma wskazania informacji które już padły i nie zostały przywołane, skoro Pan Rafał mówi że kupuje materiał to czemu co artykuł nazywa się to odpadem, czemu brak informacji o tym i sugerowanie czytelnikowi nieprawdy. Rzetelne dziennikarstwo polega na dogłębnym zweryfikowaniu tematu tak mi się wydaję ale może się mylę może chodzi o to żeby zrobić z byle czego sensacji. Czekam na konkretne informację bo na ta chwilę jedyną prawdziwą informacja jest że teren zalewowy który jest w posiadaniu prywatnym jest zasypywany a raczej zasypany - to chyba problem systemowy bo takie tereny powinny być wykupione przez Państwo żeby je chronić i to jest problem (ale chyba mniej chwytliwy dla dziennikarza, ale ważniejszy z perspektywy prawdziwej ochrony przyrody).Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:14Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgi
Reklama
Reklama
Reklama