Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
sobota, 16 maja 2026 15:47
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

„MOŻEMY BYĆ SZCZĘŚLIWI RAZEM”

(Lelów) Pomysł na zorganizowanie tego święta narodził się w 2003 roku. Ówczesny wójt Lelowa Jerzy Szydłowski zaproponował rabinowi Simsze Krakowskiemu, prezesowi Fundacji Chasydów Leżajsk – Polska zorganizowanie wspólnego święta, które miałoby służyć wzajemnemu pojednaniu Polaków i Żydów. Ponieważ nic nie łączy bardziej niż wspólny stół, powstała impreza oparta na przygotowaniu i degustacji posiłków - żydowskiego czulentu i polskiego ciulimu. Lokalna uroczystość szybko przemieniła się w niemal ogólnopolskie wydarzenie, na które rokrocznie przybywa kilkutysięczna publiczność. W tym roku lelowskie Święto Ciulimu i Czulentu zorganizowano po raz dziesiąty.        
Podziel się
Oceń

(Lelów) Pomysł na zorganizowanie tego święta narodził się w 2003 roku. Ówczesny wójt Lelowa Jerzy Szydłowski zaproponował rabinowi Simsze Krakowskiemu, prezesowi Fundacji Chasydów Leżajsk – Polska zorganizowanie wspólnego święta, które miałoby służyć wzajemnemu pojednaniu Polaków i Żydów. Ponieważ nic nie łączy bardziej niż wspólny stół, powstała impreza oparta na przygotowaniu i degustacji posiłków - żydowskiego czulentu i polskiego ciulimu. Lokalna uroczystość szybko przemieniła się w niemal ogólnopolskie wydarzenie, na które rokrocznie przybywa kilkutysięczna publiczność. W tym roku lelowskie Święto Ciulimu i Czulentu zorganizowano po raz dziesiąty.

 

Ciulim i Czulent. Te dwie potrawy - polska i żydowska - nawiązują do wspólnej przeszłości dwóch narodów – polskiego i żydowskiego, które przez wiele wieków istniały obok siebie w Lelowie. Choć II wojna światowa i Holocaust krwawo położyła kres współistnieniu dwóch narodów, to już od dekady – gmina Lelów i Fundacja Chasydów próbują te zerwane niegdyś więzy ponownie scalić. Robią to przy wspólnym stole, na którym znajdą się dania koszerne, jak i regionalne polskie przysmaki.

 

Święto prócz niewątpliwych walorów kulinarnych ma promować kulturę narodu żydowskiego i naszego regionu. Dlatego jego obchody dzielone są na dwa dni. Sobota (18 sierpnia) poświęcona była kulturze polskiej, zaś niedziela (19 sierpnia) żydowskiej. W umownie nazwanym dniu „polskim” na scenie zaprezentowały się m.in. Zespół Folklorystyczny Ziemi Lelowskiej, Zespół Pieśni i Tańca „Żywczanie”, zespoły z lelowskiego GOK–u oraz owacyjnie przyjęta przez około dziesięciotysięczną widownię „Golec Orkiestra”. Drugiego dnia publiczność mogła m.in. posłuchać laureatów III dziecięcego i Młodzieżowego Konkursu Piosenki Żydowskiej zorganizowanego w Lelowie, występu zespołów „Chmielnikers” oraz Acoustic Acrobats, a także posłuchać legendarnego Leopolda Kozłowskiego, ostatniego żyjącego przedstawiciela autentycznych przedwojennych klezmerów w Polsce.

 

PRZEZ ŻOŁĄDEK DO SERCA I …DUSZY

 

Nazwa święta sugeruje, że to właśnie przez żołądek najłatwiej mogą zbliżyć się do siebie naród żydowski i polski. Czulent i ciulim to potrawy, które od lat przyrządzane były w lelowskich domach. Jaka jest ich geneza i czym się różnią wyjaśniali podczas imprezy Zbigniew Bryła i Mirosław Skrzypczyk z Lelowskiego Towarzystwa Historyczno – Kulturalnego. - Żydzi musieli w szabat wstrzymać się od różnych prac, także tych związanych z rozpalaniem ognia. Jednak brak sobotniego posiłku mógłby być widocznym znakiem umartwiania się, a tym samym umniejszania radości z tego święta. Rygorystyczne zakazy religijne sprawiły więc, że prace związane z przygotowaniem posiłku musiały być wykonane dzień wcześniej. Potrawa składająca się z mięsa wołowego, fasoli i kaszy była wkładana do pieca w piątek. Zapiekany przez kilkanaście godzin czulent doskonale nadawał się do spożycia w sobotę. Takie przygotowanie czuleniu umożliwiało więc Żydom świętowanie bez obaw o to, że podczas szabatu rodzina pozbawiona będzie ciepłego posiłku.

 

Lelowianie przyglądali się temu zwyczajowi kulinarnemu Żydów i z czasem zaczęli przygotowywać podobną potrawę, z tym, że składała się ona z innych składników. Mięso wołowe zastąpiły żeberka a kaszę i fasolę ziemniaki. Lelowski ciulim, bo taką nazwę zyskała potrawa, był zapiekany przez całą noc w piecach chlebowych. Ponieważ był bardzo czasochłonny podawano go zazwyczaj tylko w okresie świat religijnych lub z okazji ważnych uroczystości rodzinnych. Tradycja przygotowywania ciulimu przetrwała w Lelowie do dziś, a danie zostało nawet wpisane na listę potraw regionalnych województwa śląskiego.

 

O walorach smakowych ciulimu i czulentu, a także gęsich pipek, raków czy paschy wielkanocnej nie trzeba było podczas minionego weekendu w Lelowie nikogo przekonywać. Świadczyły o tym najlepiej kolejki chętnych, jakie ustawiały się po te dania.

 

- Na sobotę przygotowaliśmy 800 porcji i wszystko poszło. Przypuszczam, że dziś będzie podobnie – mówił nam Marek Żak z firmy Bayer Grill & Arena z Krakowa, która prócz pań z kół KGW dbała o podniebienia uczestników święta. – Na niedzielę przygotowaliśmy dwa rodzaje ciulima: z kaszą gryczaną, przetartymi ziemniakami i mięsem wołowym i nieco lżejszą jego wersję, z kaszą jęczmienną, ziemniakami przetartymi i mięsem drobiowym. Spodziewamy się, że też nic nie zostanie – dodawał.

 

- Przyjechałem z Częstochowy pierwszy raz, by spróbować tych wszystkich specjałów, o których wiele dobrego słyszałem. Próbowałem już niemal wszystkiego, wrażenia smakowe doskonałe. O, widzę, że żona znowu stanęła po coś do kolejki – dzielił się swoimi wrażeniami pan Janusz, kątem oka obserwując małżonkę. – My przyjechałyśmy na to święto specjalnie z Bielska Białej. Zatrzymałyśmy się w Podlesicach. Jest wspaniale – cieszyły się trzy przyjaciółki, panie Krysia, Marysia i Zosia. – Kosztowałyśmy wszystkiego. Najsmaczniejszy był ciulim i śliwowica lelowska. Bardzo dobry był też chleb ze smalcem i ogórkiem małosolnym. Na koncercie Golców nie byłyśmy, choć to nasi krajanie, ale wiemy, że było pięknie. Jeden z braci Golców mieszka niedaleko mnie, w Straconce, takiej dzielnicy Bielska Białej, czasem spotykam go w sklepie – mówiła pani Krysia. – To super chłopcy, nie gwiazdy. Pięknie grają, śpiewają, kultywują tradycję. I jeszcze prowadzą fundację – szkolą prawie stu młodych skrzypków w Milówce. Mają otwarte serce dla dzieci i młodzieży – dodawały jej przyjaciółki. Panie zajęły w niedzielę miejsca tuż przy scenie, by nic nie uronić z występów artystycznych.

 

ŚWIĘTO LEPSZĄ OKAZJĄ DO SPOTKAŃ NIŻ BOŻE NARODZENIE

 

- To święto pokazuje, że możemy tu być, jak przed laty, szczęśliwi razem – mówił zapalając menorę rabin Simha Krakowski, prezes Fundacji Chasydów Leżajsk – Polska. Wraz z nim „Światło Pokoju” zapalali także przedstawiciel chasydów lelowskich rabin Menashe Lifschitz, Leopold Kozłowski, wicemarszałek województwa śląskiego Mariusz Kleszczewski, wójt Lelowa Jacek Lupa, Przewodniczący Rady Gminy Andrzej Dragański i były wójt Jerzy Szydłowski. Ten ostatni wspominał: - Kiedy organizowaliśmy święto po raz pierwszy przyszło może 150 osób. Wczoraj nie mogłem Golców obejrzeć, taki był ścisk. Dziś ludzie odmieniają nazwę Lelów przez przypadki. Ludzie z całej Polski korzystają też z tej okazji, do odwiedzenia mieszkającej tu rodziny. I to częściej niż w Boże Narodzenie, Wielkanoc, urodziny czy imieniny. U mnie samego 16 osób „dodatkowych” było w domu. To nie taka prosta sprawa, bo wszystkim trzeba było dać jeść – żartował Jerzy Szydłowski. Z tym ostatnim, podczas weekendu nie było w Lelowie problemu. Nikt tu głodny z pewnością nie chodził.

 

Robert Bączyński

 


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: TomaszTreść komentarza: Czytałem i oglądałem wszytsko co dotyczy tej sprawy, nie brałem udziału w tej sprawie więc proszę o niesugerowanie tego że byłem uczestnikiem. Co do oznakowania to jeżeli odpad został przetworzony i stał się materiałem to nie ma takiego obowiązku, aby była jakakolwiek informacja. Dodatkowo te transporty nie są rejestrowane w systemie BDO. Transporty które są odpadem są rejestrowane w systemie BDO i tam należy zacząć weryfikację czy w ogóle coś jest rejestrowane, jakie dokumenty są w systemie BDO, na jakiej zasadzie jest to wywożone. Ze słowem "odpad" należy się obchodzić delikatnie bo nie wszytsko co wyjedzie z budowy jest odpadem - należy to zweryfikować żeby poprawnie to nazywaćData dodania komentarza: 12.05.2026, 09:55Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: Kim był ten zdrajca na rzecz niemieckiego cesarza macie opisane np. tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_ze_Szczepanowa . Dobrego samopoczucia , oraz ubawu polskim parafianom życzę.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:18Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIAAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: I pomyśleć Pomazaniec Boży Król Polski Bolesław Szczodry uwalił łeb zdrajcy, a tu proszę - Polacy modlą się do niego. RĘCE OPADAJĄ.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:14Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIA J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: O ile rzeczywiście jest pan byłym pracownikiem WIOŚ, które też badało zasypane łęgi, to chyba niezbyt wnikliwe pan przeczytał nasze artykuły. Wszystko z budowy jest odpadem, różne za to są sposoby (legalne) ich zagospodarowania. Samochody wożące te materiały (odpady) miały obowiązek być oznakowane, a my nie widzieliśmy tego na żadnym z pojazdów. Co zresztą później próbowała wyłapać Inspekcja Transportu Drogowego, ale jak już zwożenie materiałów na łęgi się zakończyło. Główny problem nie jest w samym odpadzie, w większości to ziemia, ale gdzie trafił niszcząc dolinę Warty. Pytanie czy bezpowrotnie, czy Państwo Polskie zadziała, aby zmusić właściciela terenu do przywrócenia stanu poprzedniego. Na razie idzie to słaboData dodania komentarza: 11.05.2026, 09:27Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Tutaj redaktor dobrze rozpoznaje odpady i śmieci - czasami się udaje :)Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:16Źródło komentarza: „MAĆKOWA GRUSZKA”. Czyj to burdel? Wychodzi, że Prezydenta Warszawy Rafała TrzaskowskiegoAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Witam Jako były pracownik WIOŚ nie dziwię się że firma pisze o sprostowanie ponieważ: 1) Na Pana nagraniach widać że coś jest wożone na teren który Pan przywołuje i tutaj bardzo ostrożnie z nazywaniem tego co to jest bo nie ma Pan dokumentów ani dowodów że jest to odpad, na jakiej podstawie została weryfikacja że to jest odpad ? (jakieś badania? dokumenty po za nagraniami? nie jest Pan chyba geologiem) - odsyłam do ustawy która wskazuje o możliwościach jakie firma i osoby mają żeby np. przetwarzać coś. Na miejscu dziennikarza dowiedziałbym się i upewnił że jest to odpad bo wizerunkowo dla firma to jest cios za który nie odpuszcza. Nie jest Pan osobą mogącą potwierdzić że coś jest odpadem bo Panu się tak wydaje (chyba że jest to worek ze śmieciami plastikami itd. a tej sytuacji tutaj nie mamy) 2) Oglądałem też reportaż w którym jest Pan informowany o różnych innych informacjach które Pan tutaj zataja / zniekształca co jest też krzywdzące dla Pana Rafała chociażby - chyba nie jest to dziennikarstwo które polega tylko na żerowaniu i wskazywaniu wybiórczo informacji byle było chwytliwe..?? (bo chyba tak jest) 3) Mówi Pan o groźbach a sam Pan w poprzednim artykule wskazywał że konkretne osoby i firmy coś robią nie tak mimo iż wysłali wyjaśnienia, mówili o nich Panu na spotkaniach, a mimo to wskazuje Pan winnych (chociaż nie wprost) i dziwi się że Piszą o sprostowanie. Jak mają wskazać co sprostować jak wszystko jest do sprostowania skoro uprawiane jest takie dziennikarstwo tworzone ze strzępków informacji i z tego co się wydaje Panu. Reasumując nie widze nigdzie żadnych twardych dowodów że to co wożone jest "odpadem", nie ma wskazania informacji które już padły i nie zostały przywołane, skoro Pan Rafał mówi że kupuje materiał to czemu co artykuł nazywa się to odpadem, czemu brak informacji o tym i sugerowanie czytelnikowi nieprawdy. Rzetelne dziennikarstwo polega na dogłębnym zweryfikowaniu tematu tak mi się wydaję ale może się mylę może chodzi o to żeby zrobić z byle czego sensacji. Czekam na konkretne informację bo na ta chwilę jedyną prawdziwą informacja jest że teren zalewowy który jest w posiadaniu prywatnym jest zasypywany a raczej zasypany - to chyba problem systemowy bo takie tereny powinny być wykupione przez Państwo żeby je chronić i to jest problem (ale chyba mniej chwytliwy dla dziennikarza, ale ważniejszy z perspektywy prawdziwej ochrony przyrody).Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:14Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgi
Reklama
Reklama
Reklama