Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
sobota, 16 maja 2026 16:40
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

„ANIOŁ” W PORAJU

(Poraj) Miłośnicy srebrnego ekranu z gminy Poraj mogą jak dotąd czuć się w pełni usatysfakcjonowani i niecierpliwie oczekiwać dalszego ciągu. Po Bronisławie Wrocławskim, w ramach cyklicznych spotkań „Wokół filmu” do porajskiego kina „Bajka” na spotkanie z publicznością przyjechał Krzysztof Globisz. Po rozmowie z aktorem wyświetlony został „Krótki film o zabijaniu”, piąta część słynnego „Dekalogu” Krzysztofa Kieślowskiego, w którym Krzysztof Globisz zagrał jedną z głównych ról.
Podziel się
Oceń

(Poraj) Miłośnicy srebrnego ekranu z gminy Poraj mogą jak dotąd czuć się w pełni usatysfakcjonowani i niecierpliwie oczekiwać dalszego ciągu. Po Bronisławie Wrocławskim, w ramach cyklicznych spotkań „Wokół filmu” do porajskiego kina „Bajka” na spotkanie z publicznością przyjechał Krzysztof Globisz. Po rozmowie z aktorem wyświetlony został „Krótki film o zabijaniu”, piąta część słynnego „Dekalogu” Krzysztofa Kieślowskiego, w którym Krzysztof Globisz zagrał jedną z głównych ról.

 

- Nasz gość to jeden z najwybitniejszych polskich aktorów, zdobywca licznych nagród za dokonania teatralne, ceniony za występy na małym i dużym ekranie. Szeroka publiczność kojarzy go przede wszystkim z roli Anioła Giordano w filmach „Anioł w Krakowie” i „Zakochany Anioł”, a także z udziału w takich serialach jak „Oficer”, „Odwróceni”, czy „Egzamin z życia” – przybliżała sylwetkę Krzysztofa Globisza studentka IV roku łódzkiej „filmówki” Magdalena Wróbel, która przejęła rolę gospodyni wieczoru i poprowadziła rozmowę z aktorem. Krzysztof Globisz z olbrzymim dystansem do siebie i poczuciem humoru opowiadał publiczności o swoich związkach z teatrem i kinem, które jak stwierdził, są dla niego „pewnym sposobem wyznania wiary”. Nawet kiedy komuś z widzów zadzwonił telefon, Globisz poradził mu… żeby odebrał. – Ja bym odebrał, bo może z Hollywood by w tym czasie do mnie dzwonili – żartował.

 

WPADKI? WIELE RAZY!

 

W ten sposób Globisz odpowiadał na pytanie, czy zdarzało mu się nie być zadowolonym z własnego występu na scenie. – Odwracając sytuację mógłbym powiedzieć, że o wiele mniej było sytuacji, że schodząc myślałem : „dziś było naprawdę dobrze”. Kiedyś Zbigniew Cybulski grając w teatrze jakąś sztukę, po około 20 minutach gry przerwał i zwrócił się do publiczności: „Przepraszam, źle mi się jakoś zaczęło. Zacznijmy jeszcze raz, dobrze?” Tak na szczęście w swojej karierze nie miałem. Aktor nie ukrywał, że dziś adepci szkół teatralnych i filmowych mają gorzej niż to było w początkach jego kariery. On sam po ukończeniu szkoły otrzymał od razu dwie świetne propozycje - z Teatru we Wrocławiu oraz Teatru Starego w Krakowie, sceniczny debiut teatralny zaliczył w „Hamlecie” u Wajdy, a w wieku 26 lat został …pedagogiem kształcącym przyszłych aktorów. – My chcieliśmy szybko kończyć szkołę, wiedzieliśmy, że czeka nas dużo roboty. Dziś studenci kończąc edukację czują takie brzemię, że nie ma dla nich pracy. I tak jest. Dziś trudno znaleźć im pracę etatową – mówił Krzysztof Globisz.

 

BANKIETY PO HAMLECIE

 

Aktor w swych wypowiedziach chętnie wracał do przeszłości, podkreślając, że obecnie coraz częściej brak mu w teatrze zespołu. – Dziś często spektakle przypominają formę kontraktu. Aktor przyjedzie, zagra, nawet nie ma czasu poczuć teatru. I dlatego coraz częściej brakuje mi w teatrze zespołu. Kiedy rozpoczynałem przygodę z Teatrem Starym w Krakowie nikt po spektaklu nie wychodził długo z teatru. Długo się przebieraliśmy, coś tam nalewaliśmy …Był powód by posiedzieć. Była rozmowa, spotkanie, zastanawialiśmy się wspólnie co poszło nie tak, co było w porządku. Kiedy graliśmy u Wajdy „czwartego” Hamleta, bo on zrobił cztery adaptacje, to był on o tyle dziwny, że Hamleta zagrała kobieta, Teresa Budzisz Krzyżanowska. I wymyśliliśmy, a było nas wtedy 8 czy 9 osób, że po każdym spektaklu ktoś, zgodnie z alfabetem, będzie wystawiał bankiet. Ale nie w takim prawdziwym tego słowa znaczeniu. Po prostu: kanapki, fistaszki, wino, co kto miał, co przyniósł ze sobą. Tych „Hamletów” było około stu, mogę więc śmiało powiedzieć, że odbyło się też co najmniej 90 bankietów – wspominał Krzysztof Globisz.

 

ŻONĘ WZIĄŁEM SOBIE „Z PROSTA”

 

Główny bohater spotkania nie stronił także od opowieści, w jaki sposób łączy życie zawodowe z prywatnym. Nie ukrywał, że jego pierwsze małżeństwo rozpadło się, ale do dziś pozostaje z byłą żoną w przyjaźni. – Ona też była aktorką. Sądzę, że na nasze rozstanie miała wpływ zazdrość o sukces drugiego, choć czasami w takich sytuacjach nawet tego sobie nie uświadamiamy. Pojawił się pewien rodzaj frustracji, podskórne niedogadanie. Ja pracowałem dużo, ona też pracowała, choć zdecydowanie mniej. Ale jest do tej pory moją przyjaciółką. Po rozpadzie pierwszego małżeństwa, mówiąc po Wyspiańskiemu, „wziąłem sobie żonę z prosta”. Jest najlepszą kobietą mojego życia. Nie jest aktorką, może dlatego nie mam kłopotów z funkcjonowaniem w domu. Wracam tam odpocząć – opowiadał Globisz, a rozmawiającej z nim młodszej koleżance po fachu poradził: - Nie żeń się z aktorem.

 

„PODNOSI SIĘ NIE TYLKO CIŚNIENIE”

 

Na pytanie, czy w dalszym ciągu wychodząc na scenę odczuwa tremę, Krzysztof Globisz stwierdził, że nie tylko jemu w takich sytuacjach podnosi się ciśnienie i… nie tylko. – Jeden z moich kolegów, państwo go znają więc nie zdradzę nazwiska, miał kiedyś założony na jakiś czas holter, monitorujący pracę jego serca. Kiedy poszedł do kardiologa i ten obejrzał zapis badania, usłyszał pytanie co robił przez kilka dni między 19.00 a 22.00. „Byłem w teatrze” – odpowiadał mój kolega. No dobrze, ale pan zawsze w tym czasie miał stan przedzawałowy!

 

BĘDZIE CZĘŚĆ TRZECIA?

 

Pytania aktorowi zadawała także publiczność. Wśród nich, czy zostanie nakręcona trzecia część „przygód” Anioła Giordano. – Niedawno zakończyłem kręcenie filmu, który nosi roboczy tytuł „Wszystkie kobiety Mateusza”. Mateuszem będę ja. Ja jeszcze  tego filmunie widziałem, ale też zgodnie z umową z reżyserem niewiele mogę na jego temat mówić. Ale właśnie ten film jest dla mnie jakby tą trzecią częścią. Jest ten sam scenarzysta co przy poprzednich obrazach i ten sam reżyser. Oni nie chcą tego tak traktować, ale ja tak go traktuję. Jest jeszcze jeden powód. Scenariusz do tego filmu powstał na podstawie książki pt. „Aniołek”. Napisała ją Beata Pawlik, młoda dziennikarka, to była jej pierwsza książka. Zaniosła ją do wydawnictwa do druku i pojechała na wyspę Bali. I tam, jako jedyna Polka, zginęła w zamachu terrorystycznym podczas wybuchu bomby. Zostały po niej tylko buty. Sami Państwo ocenicie czy będzie to trzecia część.

 

Robert Bączyński

 


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: TomaszTreść komentarza: Czytałem i oglądałem wszytsko co dotyczy tej sprawy, nie brałem udziału w tej sprawie więc proszę o niesugerowanie tego że byłem uczestnikiem. Co do oznakowania to jeżeli odpad został przetworzony i stał się materiałem to nie ma takiego obowiązku, aby była jakakolwiek informacja. Dodatkowo te transporty nie są rejestrowane w systemie BDO. Transporty które są odpadem są rejestrowane w systemie BDO i tam należy zacząć weryfikację czy w ogóle coś jest rejestrowane, jakie dokumenty są w systemie BDO, na jakiej zasadzie jest to wywożone. Ze słowem "odpad" należy się obchodzić delikatnie bo nie wszytsko co wyjedzie z budowy jest odpadem - należy to zweryfikować żeby poprawnie to nazywaćData dodania komentarza: 12.05.2026, 09:55Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: Kim był ten zdrajca na rzecz niemieckiego cesarza macie opisane np. tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_ze_Szczepanowa . Dobrego samopoczucia , oraz ubawu polskim parafianom życzę.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:18Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIAAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: I pomyśleć Pomazaniec Boży Król Polski Bolesław Szczodry uwalił łeb zdrajcy, a tu proszę - Polacy modlą się do niego. RĘCE OPADAJĄ.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:14Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIA J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: O ile rzeczywiście jest pan byłym pracownikiem WIOŚ, które też badało zasypane łęgi, to chyba niezbyt wnikliwe pan przeczytał nasze artykuły. Wszystko z budowy jest odpadem, różne za to są sposoby (legalne) ich zagospodarowania. Samochody wożące te materiały (odpady) miały obowiązek być oznakowane, a my nie widzieliśmy tego na żadnym z pojazdów. Co zresztą później próbowała wyłapać Inspekcja Transportu Drogowego, ale jak już zwożenie materiałów na łęgi się zakończyło. Główny problem nie jest w samym odpadzie, w większości to ziemia, ale gdzie trafił niszcząc dolinę Warty. Pytanie czy bezpowrotnie, czy Państwo Polskie zadziała, aby zmusić właściciela terenu do przywrócenia stanu poprzedniego. Na razie idzie to słaboData dodania komentarza: 11.05.2026, 09:27Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Tutaj redaktor dobrze rozpoznaje odpady i śmieci - czasami się udaje :)Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:16Źródło komentarza: „MAĆKOWA GRUSZKA”. Czyj to burdel? Wychodzi, że Prezydenta Warszawy Rafała TrzaskowskiegoAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Witam Jako były pracownik WIOŚ nie dziwię się że firma pisze o sprostowanie ponieważ: 1) Na Pana nagraniach widać że coś jest wożone na teren który Pan przywołuje i tutaj bardzo ostrożnie z nazywaniem tego co to jest bo nie ma Pan dokumentów ani dowodów że jest to odpad, na jakiej podstawie została weryfikacja że to jest odpad ? (jakieś badania? dokumenty po za nagraniami? nie jest Pan chyba geologiem) - odsyłam do ustawy która wskazuje o możliwościach jakie firma i osoby mają żeby np. przetwarzać coś. Na miejscu dziennikarza dowiedziałbym się i upewnił że jest to odpad bo wizerunkowo dla firma to jest cios za który nie odpuszcza. Nie jest Pan osobą mogącą potwierdzić że coś jest odpadem bo Panu się tak wydaje (chyba że jest to worek ze śmieciami plastikami itd. a tej sytuacji tutaj nie mamy) 2) Oglądałem też reportaż w którym jest Pan informowany o różnych innych informacjach które Pan tutaj zataja / zniekształca co jest też krzywdzące dla Pana Rafała chociażby - chyba nie jest to dziennikarstwo które polega tylko na żerowaniu i wskazywaniu wybiórczo informacji byle było chwytliwe..?? (bo chyba tak jest) 3) Mówi Pan o groźbach a sam Pan w poprzednim artykule wskazywał że konkretne osoby i firmy coś robią nie tak mimo iż wysłali wyjaśnienia, mówili o nich Panu na spotkaniach, a mimo to wskazuje Pan winnych (chociaż nie wprost) i dziwi się że Piszą o sprostowanie. Jak mają wskazać co sprostować jak wszystko jest do sprostowania skoro uprawiane jest takie dziennikarstwo tworzone ze strzępków informacji i z tego co się wydaje Panu. Reasumując nie widze nigdzie żadnych twardych dowodów że to co wożone jest "odpadem", nie ma wskazania informacji które już padły i nie zostały przywołane, skoro Pan Rafał mówi że kupuje materiał to czemu co artykuł nazywa się to odpadem, czemu brak informacji o tym i sugerowanie czytelnikowi nieprawdy. Rzetelne dziennikarstwo polega na dogłębnym zweryfikowaniu tematu tak mi się wydaję ale może się mylę może chodzi o to żeby zrobić z byle czego sensacji. Czekam na konkretne informację bo na ta chwilę jedyną prawdziwą informacja jest że teren zalewowy który jest w posiadaniu prywatnym jest zasypywany a raczej zasypany - to chyba problem systemowy bo takie tereny powinny być wykupione przez Państwo żeby je chronić i to jest problem (ale chyba mniej chwytliwy dla dziennikarza, ale ważniejszy z perspektywy prawdziwej ochrony przyrody).Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:14Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgi
Reklama
Reklama
Reklama