Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
sobota, 16 maja 2026 16:44
Przeczytaj!
Reklama Biuro Podróży MAXIM Travel
Reklama
Reklama

21.400ZŁ Z „KOPCIUSZKA I KRASNOLUDKÓW”

(Myszków) Za nami premiera charytatywnego spektaklu „Kopciuszek i krasnoludki”, która miała miejsce w Miejskim Domu Kultury w Myszkowie 3 czerwca. Była to wyjątkowa okazja, żeby zobaczyć ludzi polityki, biznesu i kultury w nietypowych rolach aktorów, grających postaci z bajek. Ostatecznie udało się zebrać 21.400 złotych, za które Stowarzyszenie „Zdrowie dla wszystkich” chce kupić sprzęt do reanimacji noworodków.
Podziel się
Oceń

 

(Myszków) Za nami premiera charytatywnego spektaklu „Kopciuszek i krasnoludki”, która miała miejsce w Miejskim Domu Kultury w Myszkowie 3 czerwca. Była to wyjątkowa okazja, żeby zobaczyć ludzi polityki, biznesu i kultury w nietypowych rolach aktorów, grających postaci z bajek. Ostatecznie udało się zebrać 21.400 złotych, za które Stowarzyszenie „Zdrowie dla wszystkich” chce kupić sprzęt do reanimacji noworodków.

 

Pomysł przedstawienia wyszedł od europoseł Małgorzaty Handzlik, która jest pomysłodawczynią także dwóch innych spektakli charytatywnych: Aniołków Śpiącej Królewny i Zakochanej Syrenki. Reżyserii przedstawienia „Kopciuszek i krasnoludki” podjął się Tomasz Szulakowski, mieszkaniec Bielska – Białej, scenarzysta, reżyser (współreżyserował między innymi telewizyjny serial „Lecznica pod Św. Franciszkiem”). To właśnie Małgorzata Handzlik, która współpracowała z Szulakowskim w poprzednich latach przy Kopciuszku - pierwszy spektakl miał miejsce w 2008 roku – postanowiła zaproponować reżyserowi dalszą współpracę, na co Szulakowski bez wahania przystał i zaproponował realizację przedstawienia Myszkowowi. Efekt prób i przygotowań poznaliśmy 3 czerwca w sali MDK. - Wszystko poszło świetnie, byłem pozytywnie zaskoczony współpracą. Nie było takiej sprawy, o którą bym poprosił, a która nie zostałaby załatwiona, rewelacja - wspomina współpracę z myszkowskim Urzędem Miasta, MDK i samymi „aktorami” Tomasz Szulakowski. - Przed długim weekendem majowym wszyscy dostali płyty ze swoimi kwestiami, następnie aktorzy zaczęli powoli wdrażać się w swoje role. Następnie przyszedł czas na próby na scenie, ale po raz pierwszy zrobiłem to w ten sposób, że próby skumulowałem w 8 dni. Przy okazji poprzednich spektakli były dłuższe. Jednak wówczas zdarzało się, że aktorzy zapominali swoje kwestie, więc zdecydowałem, że będzie 8 dni – podsumowuje przygotowania reżyser spektaklu.

 

Pytany o sam scenariusz przedstawienia przyznaje, że jest to kolaż „najprzeróżniejszych pomysłów”, podając wpływy nie tylko filmów animowanych, baśni i bajek, lecz przyznając się do czerpania z angielskiego cyklu „Monty Pythona” czy amerykańskiego reżysera, Woodego Allena. O poziomie spektaklu, a zwłaszcza poziomie aktorstwa wypowiada się bardzo pochlebnie: - Nie mogę nikogo wyróżnić, tym bardziej, że to nie są aktorzy w profesjonalnym rozumieniu. Mogę powiedzieć tyle, że zaangażowanie występujących było ogromne, a role, nawet te epizodyczne były zagrane bardzo dobrze. Nawet jak coś się rypło, to wszyscy pomagaliśmy sobie, błyskawicznie reagowaliśmy. Była doskonała współpraca. Najważniejsze, że dla nich była to zabawa – jakby przenieśli się w czasie i wrócili do przedszkola – mówi Tomasz Szulakowski. Pozytywnie współpracę i sam spektakl zapamiętała także Małgorzata Kitala – Miroszewska, rzecznik UM w Myszkowie, współproducenta przedstawienia: - Współpraca była wspaniała, tym bardziej, że jesteśmy laikami i większość po raz pierwszy zagrała publicznie na scenie. Reżyser bardzo nam pomagał, praktycznie na próbach zagarał każdą z ról. Fajnie, że każdy z nas pokazał, iż ma do siebie duży dystans. Myślę, że wszystkie ewentualne osobiste niesnaski, przynajmniej na tamtą chwilę, poszły w niepamięć i doskonale się wszyscy bawili. Kiedy reżyser zapytał nas przed nagraniem o to, co czujemy pamietam, że powiedziałam, że mam zamiar się dobrze bawić, odreagować codzienny stres, pokazać, że mam do siebie dystans. Trzeba na pewno podziękować pani poseł Małogorzacie Handzlik oraz panu Mariuszowi Kleszczewskiemu, burmistrzowi Włodzimierzowi Żakowi. To m.in. dzięki nim mogliśmy zobaczyć charytatywny spektakl, na którym i zebraliśmy pieniądze na szczytny cel. Myślę, że tego typu przedsięwzięcie powinno zagościć na stałe w kalendarzu miejskich imprez. Jak pokazało to przedstawienie, charytatywny cel budzi życzliwość i należy z tego korzystać, wszak potrzebujących jest wielu. – podsumowuje rzecznik myszkowskiego magistratu.

 

Samo przedstawienie w piątkowy wieczór zgromadziło pełną salę widzów w myszkowskim Domu Kultury. Okazało się, co jest rzadkością w Myszkowie, że na przedstawienie było więcej chętnych, niż biletów. Po krótkim i dość chaotycznym wstępie, wykonanym przez Tomasza Szulakowskiego, przyszedł czas na podniesienie kurtyny, kiedy zaskoczeni widzowie zobaczyli znane osobistości w nietypowych rolach, z których autorowi tekstu najbardziej wbiły się w pamięć postaci Halabardników, granych przez Wojciecha Pichetę i Marka Węgrzynowicza. Wyróżniali się, bardzo aktywni przez całe przedstawienie krasnoludki, z których jeden – Łukasz Stachera, przykuty był do wózka (ma zerwane ścięgno achillesa); świetne role „jury” oceniającego wybranki Księcia, w których obok kwestii z bajek padały zwroty rodem z programów typu „Mam Talent”. Spektakl, podzielony na kilka sekwencji artystycznych, w których teatr mieszał się z baletem i tańcem miał i gorsze sekundy, przede wszystkim z uwagi na toporne dialogi. Brakowało marginalnych, ale świetnych wątków humorystycznych, tak dobrze odegranych przez „Halabardników” czy „Kobiety”. Całość trwała ponad dwie i pół godziny, co w dusznej sali MDK mogło odebrać co niektórym przyjemność oglądania.

 

Podsumowanie „Kopciuszka i krasnoludków”: Pomysł przedstawienia – Małgorzata Handzlik, poseł Parlamentu Europejskiego, produkcja i realizacja: Urząd Miasta Myszkowa, Miejski Dom Kultury oraz Stowarzyszenie „Zdrowie dla Wszystkich”. Patronat honorowy – Burmistrz Miasta Myszkowa, Włodzimierz Żak. Autor adaptacji, reżyseria i oprawa muzyczna - Tomasz Szulakowski.

 

Obsada:

KOPCIUSZEK - Małgorzata Handzlik, MACOCHA - Stanisława Nowak, SIOSTRY:

GRYZELDA - Iwona Twardoch, GRACJANNA - Małgorzata Kitala – Miroszewska,

GERTRUDA - Iwona Kitala, SIEDMIU KRASNOLUDKÓW I - Ryszard Woszczyk, II -Jarosław Mazanek, III - Dariusz Lasecki, IV - Tomasz Brymora, V - Łukasz Stachera, VI -Roman Sobczyk, VII - Klemens Podlejski, WRÓŻKA - Aleksandra Okraska, KSIĄŻĘ -Włodzimierz Żak, KRÓL - Artur Klimek, KRÓLOWA - Małgorzata Czyż, OCHMISTRZ -Mariusz Kleszczewski, HALABARDNIK I - Wojciech Picheta, HALABARDNIK II - Marek Węgrzynowicz, MISTRZ CEREMONII - Krzysztof Motyl, GOŚCIE NA BALU: KONSTANCJA EUGENIA de La FONTAINE - Magdalena Ryziuk – Wilk, AUGUSTYNA DUBOIS - Dorota Kaim – Hagar, ELEONORA MERCEDES de La TORRE - Zofia Jakubczyk, GENERAŁ DUBOIS - Dariusz Caban, PUŁKOWNIKOWA de La TORRE - Iwona Franelak, PUŁKOWNIK de La TORRE - Jacek Ślęczka, KOBIETA I - Sylwia Sobczyk, KOBIETA II - Katarzyna Kaźmierczak, KOBIETA III - Jolanta Grygiel.

Marcin Bareła

 


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: TomaszTreść komentarza: Czytałem i oglądałem wszytsko co dotyczy tej sprawy, nie brałem udziału w tej sprawie więc proszę o niesugerowanie tego że byłem uczestnikiem. Co do oznakowania to jeżeli odpad został przetworzony i stał się materiałem to nie ma takiego obowiązku, aby była jakakolwiek informacja. Dodatkowo te transporty nie są rejestrowane w systemie BDO. Transporty które są odpadem są rejestrowane w systemie BDO i tam należy zacząć weryfikację czy w ogóle coś jest rejestrowane, jakie dokumenty są w systemie BDO, na jakiej zasadzie jest to wywożone. Ze słowem "odpad" należy się obchodzić delikatnie bo nie wszytsko co wyjedzie z budowy jest odpadem - należy to zweryfikować żeby poprawnie to nazywaćData dodania komentarza: 12.05.2026, 09:55Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: Kim był ten zdrajca na rzecz niemieckiego cesarza macie opisane np. tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_ze_Szczepanowa . Dobrego samopoczucia , oraz ubawu polskim parafianom życzę.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:18Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIAAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: I pomyśleć Pomazaniec Boży Król Polski Bolesław Szczodry uwalił łeb zdrajcy, a tu proszę - Polacy modlą się do niego. RĘCE OPADAJĄ.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:14Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIA J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: O ile rzeczywiście jest pan byłym pracownikiem WIOŚ, które też badało zasypane łęgi, to chyba niezbyt wnikliwe pan przeczytał nasze artykuły. Wszystko z budowy jest odpadem, różne za to są sposoby (legalne) ich zagospodarowania. Samochody wożące te materiały (odpady) miały obowiązek być oznakowane, a my nie widzieliśmy tego na żadnym z pojazdów. Co zresztą później próbowała wyłapać Inspekcja Transportu Drogowego, ale jak już zwożenie materiałów na łęgi się zakończyło. Główny problem nie jest w samym odpadzie, w większości to ziemia, ale gdzie trafił niszcząc dolinę Warty. Pytanie czy bezpowrotnie, czy Państwo Polskie zadziała, aby zmusić właściciela terenu do przywrócenia stanu poprzedniego. Na razie idzie to słaboData dodania komentarza: 11.05.2026, 09:27Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Tutaj redaktor dobrze rozpoznaje odpady i śmieci - czasami się udaje :)Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:16Źródło komentarza: „MAĆKOWA GRUSZKA”. Czyj to burdel? Wychodzi, że Prezydenta Warszawy Rafała TrzaskowskiegoAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Witam Jako były pracownik WIOŚ nie dziwię się że firma pisze o sprostowanie ponieważ: 1) Na Pana nagraniach widać że coś jest wożone na teren który Pan przywołuje i tutaj bardzo ostrożnie z nazywaniem tego co to jest bo nie ma Pan dokumentów ani dowodów że jest to odpad, na jakiej podstawie została weryfikacja że to jest odpad ? (jakieś badania? dokumenty po za nagraniami? nie jest Pan chyba geologiem) - odsyłam do ustawy która wskazuje o możliwościach jakie firma i osoby mają żeby np. przetwarzać coś. Na miejscu dziennikarza dowiedziałbym się i upewnił że jest to odpad bo wizerunkowo dla firma to jest cios za który nie odpuszcza. Nie jest Pan osobą mogącą potwierdzić że coś jest odpadem bo Panu się tak wydaje (chyba że jest to worek ze śmieciami plastikami itd. a tej sytuacji tutaj nie mamy) 2) Oglądałem też reportaż w którym jest Pan informowany o różnych innych informacjach które Pan tutaj zataja / zniekształca co jest też krzywdzące dla Pana Rafała chociażby - chyba nie jest to dziennikarstwo które polega tylko na żerowaniu i wskazywaniu wybiórczo informacji byle było chwytliwe..?? (bo chyba tak jest) 3) Mówi Pan o groźbach a sam Pan w poprzednim artykule wskazywał że konkretne osoby i firmy coś robią nie tak mimo iż wysłali wyjaśnienia, mówili o nich Panu na spotkaniach, a mimo to wskazuje Pan winnych (chociaż nie wprost) i dziwi się że Piszą o sprostowanie. Jak mają wskazać co sprostować jak wszystko jest do sprostowania skoro uprawiane jest takie dziennikarstwo tworzone ze strzępków informacji i z tego co się wydaje Panu. Reasumując nie widze nigdzie żadnych twardych dowodów że to co wożone jest "odpadem", nie ma wskazania informacji które już padły i nie zostały przywołane, skoro Pan Rafał mówi że kupuje materiał to czemu co artykuł nazywa się to odpadem, czemu brak informacji o tym i sugerowanie czytelnikowi nieprawdy. Rzetelne dziennikarstwo polega na dogłębnym zweryfikowaniu tematu tak mi się wydaję ale może się mylę może chodzi o to żeby zrobić z byle czego sensacji. Czekam na konkretne informację bo na ta chwilę jedyną prawdziwą informacja jest że teren zalewowy który jest w posiadaniu prywatnym jest zasypywany a raczej zasypany - to chyba problem systemowy bo takie tereny powinny być wykupione przez Państwo żeby je chronić i to jest problem (ale chyba mniej chwytliwy dla dziennikarza, ale ważniejszy z perspektywy prawdziwej ochrony przyrody).Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:14Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgi
Reklama
Reklama
Reklama Biuro Podróży MAXIM Travel