Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
sobota, 16 maja 2026 17:45
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

„ODWIEDZAJ NAS CZĘSTO, BO TU JEST TWÓJ DOM”

(Myszków) Po 27 latach posługi w parafii pw. Najświętszej Maryi Panny Wniebowziętej - Królowej Różańca Świętego w Myszkowie - Mrzygłodzie pożegnał się z wiernymi odchodzący na emeryturę proboszcz, ks. prałat Zdzisław Skrzek. Po uroczystej niedzielnej mszy świętej, odprawionej 13 lutego br. długo słuchał składanych mu słów podziękowań.
Podziel się
Oceń

 

(Myszków) Po 27 latach posługi w parafii pw. Najświętszej Maryi Panny Wniebowziętej - Królowej Różańca Świętego w Myszkowie - Mrzygłodzie pożegnał się z wiernymi odchodzący na emeryturę proboszcz, ks. prałat Zdzisław Skrzek. Po uroczystej niedzielnej mszy świętej, odprawionej 13 lutego br. długo słuchał składanych mu słów podziękowań.

 

- Po 9 latach pracy jako wikariusz w Parafii Świętego Zygmunta wezwał mnie do siebie biskup Stefan Bareła, który mnie wyświęcał i powiedział: „Zdzisław, czas na ciebie. Czas wysłać cię do bardziej odpowiedzialnych zadań. Czas byś został proboszczem. Masz może upatrzoną jakąś parafię?” Odpowiedziałem, że odwiedzając moje rodzinne Niegowonice przejeżdżam motocyklem – bo tak wtedy podróżowałem – przez Mrzygłód. „Faktycznie. Że też sam na to nie wpadłem. Tam jest już starszy proboszcz, będziesz mu pomagał” – odrzekł mi biskup. I tak trafiłem do Mrzygłodu. Z tym, że sprawujący tu posługę proboszcz, ks. Jan Kiwacz, był według obowiązującego wtedy Prawa Kanonicznego proboszczem nieodwoływanym, dożywotnim. Otrzymałem od biskupa dekret, wraz z zakresem obowiązków, ale funkcji proboszcza w nim nie było. Po śmierci księdza Kiwacza przyjechał do Mrzygłodu biskup metropolita. Zaprowadziłem go do kościoła, odsłoniłem obraz. Zachwycił się nim i od razu rozmiłował w wizerunku Matki Bożej Mrzygłodzkiej. I powiada do mnie: Księże proboszczu…. Ja mu przerwałem i mówię: „Nie jestem proboszczem, księże biskupie”. „Już jesteś” – odpowiedział mi. I tak to wszystko się odbyło, jak to się mówi „bez huku” – wspominał w homilii swoje początki w parafii w Mrzygłodzie ks. Zdzisław Skrzek.

 

Do swych parafian miał jedną prośbę, by jego następcę przyjęli, z taką samą życzliwością, z jaką zetknął się z ich strony on sam. – Proszę, byście okazali mu życzliwość i miłość, podobnie jak to okazywaliście mnie, byście akceptowali jego decyzje, by miał tu po mnie „miękkie lądowanie”. Spędziliśmy razem 27 lat. Bardzo wam za nie dziękuję. Za okazywaną mi życzliwość, dobroć, sympatię i cierpliwość. Nigdy nie spotkałem się tu choćby z jednym złym czy nieżyczliwym słowem w stosunku do mnie. To co udało się osiągnąć, co stało się sukcesem, razem osiągnęliśmy. Do tego wszystkiego nie doszłoby bez Waszej ofiarności. I choć rzeczy materialne są ważne, te wspólne dzieła, które nazwać by można i wiekopomnymi, to najbardziej jako kapłana cieszy mnie to co słyszałem wielokrotnie, choćby podczas ostatniej kolędy. Jedna pani powiedziała mi: „dziękujemy, że ksiądz tak pięknie dzielił się z nami swą wiarą, pobożnością, miłością do Matki Bożej”. Takie świadectwa są dla kapłana najcenniejsze. Bo kapłan ma przede wszystkim prowadzić do Boga. To jego główne zadanie – mówił nie ukrywając wzruszenia ksiądz Skrzek. Nie mniej wzruszeni byli żegnający proboszcza z Mrzygłodu. - Patrząc na tę świątynię, nie znajdzie się tu choćby małego skrawka, na który nie padł by wzrok księdza Zdzisława, którego nie dotknęłaby jego ręka. Dla wielu z nas byłeś opoką, powiernikiem, a także przyjacielem. Słowa rzymskiego filozofa: „Nie skarby są przyjaciółmi, ale przyjaciel skarbem” najlepiej odzwierciedlają, jak ważną i cenną osobowością byłeś i na zawsze pozostaniesz dla parafian i myszkowskiej społeczności – mówił starosta Leon Okraska, który później długo ocierał oczy chusteczką.

 

Żegnający swego kapłana parafianie długo wspominali jego dokonania. Wśród nich najważniejsze: podniesienie w 1986 roku przez bpa Stanisława Nowaka kościoła parafialnego do rangi Sanktuarium Matki Bożej Mrzygłodzkiej oraz koronowanie 10 lat później (25 sierpnia 1996) obrazu Matki Bożej Mrzygłodzkiej papieskimi koronami w ramach XIX Międzynarodowego Kongresu Maryjnego obradującego w Częstochowie. Dwa lata wcześniej bullę koronacyjną zezwalająca na uhonorowanie w ten sposób obrazu wydał papież Jan Paweł II. Ikonę Madonny z Mrzygłodu koronował legat papieski, kardynał Adam Maida z Detroit w obecności 5 kardynałów i 29 biskupów. Ksiądz Skrzek uroczystość tę nazwał podczas mszy najważniejszym momentem w swoim życiu. Za sprawą proboszcza kościół w Mrzygłodzie gruntownie wyremontowano (m.in. odnowiono polichromię, sprawiono nowe ławki dębowe i boazerię oraz nowy ołtarz główny z marmuru), wybudowany został ołtarz polowy i Kalwaria mrzygłodzka w ogrodzie przy plebanii oraz dom pielgrzyma.

 

- Wracaj do nas często, bo tu jest Twój dom – zachęcali kapłana do odwiedzin wierni. –Biskup chciał bym jeszcze sprawował tu posługę, ale ja wolałem by parafię powierzyć komuś młodszemu. Sam chciałbym jeszcze udzielać się misyjnie, jako rekolekcjonista. Kiedy będą mógł, będę Was odwiedzał – zapewnił.

 

Miejscowi strażacy, których był kapelanem odprowadzili go po mszy do plebanii przy dźwiękach orkiestry dętej. (rb)

 


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: TomaszTreść komentarza: Czytałem i oglądałem wszytsko co dotyczy tej sprawy, nie brałem udziału w tej sprawie więc proszę o niesugerowanie tego że byłem uczestnikiem. Co do oznakowania to jeżeli odpad został przetworzony i stał się materiałem to nie ma takiego obowiązku, aby była jakakolwiek informacja. Dodatkowo te transporty nie są rejestrowane w systemie BDO. Transporty które są odpadem są rejestrowane w systemie BDO i tam należy zacząć weryfikację czy w ogóle coś jest rejestrowane, jakie dokumenty są w systemie BDO, na jakiej zasadzie jest to wywożone. Ze słowem "odpad" należy się obchodzić delikatnie bo nie wszytsko co wyjedzie z budowy jest odpadem - należy to zweryfikować żeby poprawnie to nazywaćData dodania komentarza: 12.05.2026, 09:55Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: Kim był ten zdrajca na rzecz niemieckiego cesarza macie opisane np. tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_ze_Szczepanowa . Dobrego samopoczucia , oraz ubawu polskim parafianom życzę.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:18Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIAAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: I pomyśleć Pomazaniec Boży Król Polski Bolesław Szczodry uwalił łeb zdrajcy, a tu proszę - Polacy modlą się do niego. RĘCE OPADAJĄ.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:14Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIA J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: O ile rzeczywiście jest pan byłym pracownikiem WIOŚ, które też badało zasypane łęgi, to chyba niezbyt wnikliwe pan przeczytał nasze artykuły. Wszystko z budowy jest odpadem, różne za to są sposoby (legalne) ich zagospodarowania. Samochody wożące te materiały (odpady) miały obowiązek być oznakowane, a my nie widzieliśmy tego na żadnym z pojazdów. Co zresztą później próbowała wyłapać Inspekcja Transportu Drogowego, ale jak już zwożenie materiałów na łęgi się zakończyło. Główny problem nie jest w samym odpadzie, w większości to ziemia, ale gdzie trafił niszcząc dolinę Warty. Pytanie czy bezpowrotnie, czy Państwo Polskie zadziała, aby zmusić właściciela terenu do przywrócenia stanu poprzedniego. Na razie idzie to słaboData dodania komentarza: 11.05.2026, 09:27Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Tutaj redaktor dobrze rozpoznaje odpady i śmieci - czasami się udaje :)Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:16Źródło komentarza: „MAĆKOWA GRUSZKA”. Czyj to burdel? Wychodzi, że Prezydenta Warszawy Rafała TrzaskowskiegoAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Witam Jako były pracownik WIOŚ nie dziwię się że firma pisze o sprostowanie ponieważ: 1) Na Pana nagraniach widać że coś jest wożone na teren który Pan przywołuje i tutaj bardzo ostrożnie z nazywaniem tego co to jest bo nie ma Pan dokumentów ani dowodów że jest to odpad, na jakiej podstawie została weryfikacja że to jest odpad ? (jakieś badania? dokumenty po za nagraniami? nie jest Pan chyba geologiem) - odsyłam do ustawy która wskazuje o możliwościach jakie firma i osoby mają żeby np. przetwarzać coś. Na miejscu dziennikarza dowiedziałbym się i upewnił że jest to odpad bo wizerunkowo dla firma to jest cios za który nie odpuszcza. Nie jest Pan osobą mogącą potwierdzić że coś jest odpadem bo Panu się tak wydaje (chyba że jest to worek ze śmieciami plastikami itd. a tej sytuacji tutaj nie mamy) 2) Oglądałem też reportaż w którym jest Pan informowany o różnych innych informacjach które Pan tutaj zataja / zniekształca co jest też krzywdzące dla Pana Rafała chociażby - chyba nie jest to dziennikarstwo które polega tylko na żerowaniu i wskazywaniu wybiórczo informacji byle było chwytliwe..?? (bo chyba tak jest) 3) Mówi Pan o groźbach a sam Pan w poprzednim artykule wskazywał że konkretne osoby i firmy coś robią nie tak mimo iż wysłali wyjaśnienia, mówili o nich Panu na spotkaniach, a mimo to wskazuje Pan winnych (chociaż nie wprost) i dziwi się że Piszą o sprostowanie. Jak mają wskazać co sprostować jak wszystko jest do sprostowania skoro uprawiane jest takie dziennikarstwo tworzone ze strzępków informacji i z tego co się wydaje Panu. Reasumując nie widze nigdzie żadnych twardych dowodów że to co wożone jest "odpadem", nie ma wskazania informacji które już padły i nie zostały przywołane, skoro Pan Rafał mówi że kupuje materiał to czemu co artykuł nazywa się to odpadem, czemu brak informacji o tym i sugerowanie czytelnikowi nieprawdy. Rzetelne dziennikarstwo polega na dogłębnym zweryfikowaniu tematu tak mi się wydaję ale może się mylę może chodzi o to żeby zrobić z byle czego sensacji. Czekam na konkretne informację bo na ta chwilę jedyną prawdziwą informacja jest że teren zalewowy który jest w posiadaniu prywatnym jest zasypywany a raczej zasypany - to chyba problem systemowy bo takie tereny powinny być wykupione przez Państwo żeby je chronić i to jest problem (ale chyba mniej chwytliwy dla dziennikarza, ale ważniejszy z perspektywy prawdziwej ochrony przyrody).Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:14Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgi
Reklama
Reklama
Reklama