Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
sobota, 16 maja 2026 19:53
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

MONOGRAFIA MYSZKOWA W LISTOPADZIE

(Myszków) W połowie listopada ma się ukazać monografia Myszkowa wydana  z okazji 60 rocznicy nadania praw miejskich. Książka o objętości ok. 650 stron będzie najbogatszą dotychczas pozycją książkową o historii Myszkowa. O książce, rozmawiamy z szefem zespołu redakcyjnego i współautorem, dr Kazimierzem Miroszewskim, myszkowianinem, naukowcem z Instytutu Historii Uniwersytetu Śląskiego.
Podziel się
Oceń

 

 

(Myszków) W połowie listopada ma się ukazać monografia Myszkowa wydana  z okazji 60 rocznicy nadania praw miejskich. Książka o objętości ok. 650 stron będzie najbogatszą dotychczas pozycją książkową o historii Myszkowa. O książce, rozmawiamy z szefem zespołu redakcyjnego i współautorem, dr Kazimierzem Miroszewskim, myszkowianinem, naukowcem z Instytutu Historii Uniwersytetu Śląskiego.

 

-Po co powstała ta książka? Jakie trudności były przy spisywaniu, jaka faktycznie historia Myszkowa była?

-Dlatego, że nie ma żadnej większej pracy dotyczącej Myszkowa w obecnym kształcie terytorialnym. Dotychczas ukazywały się tylko monografie np. niektórych zakładów pracy, zwykle dziś nieistniejących. Wielu tych wydawnictw nie ma w żadnych bibliotekach. Wiele publikacji o Myszkowie jak np. autorstwa Unisława Górskiego zawierało liczne błędy, później powielane w innych publikacjach, folderach.

Ta monografia nie pretenduje do miana całościowej pracy o Myszkowie. To zarys dziejów, ponieważ brakuje materiałów źródłowych. W przypadku najnowszych dziejów, dokumenty historyczne albo zostały zniszczone, albo są trzymane jeszcze w domowych archiwach. Liczę więc, że gdy książka się ukaże, osoby które mają dokumenty mogące uzupełnić historię Myszkowa, wyciągną je z szuflad i kiedyś powstanie uzupełnienie do tej książki.

 

-Książka to praca naukowa. Czy przy jej pisaniu udało się Wam odkryć jakieś ciekawe, dotychczas nieznane fakty z historii miasta?

-Właśnie dlatego, że monografia to książka naukowa, skupiliśmy się na weryfikacji faktów, co często nie było łatwe. Zrezygnowaliśmy z podawania niemożliwych do zweryfikowania „ciekawostek”. Przez miesiąc szukałem informacji: kiedy został rozwiązany klub sportowy Mystal Myszków? Każdy zawodnik mówił co innego i dopiero Leszek Hamerla odnalazł dziennik trenerski, gdzie był właściwy wpis. To pomogło ustalić historyczny fakt.

 

Walorem tej książki jest, że to pierwsza praca o Myszkowie oparta w dużej mierze na archiwach. Te uzupełnione zostały o wspomnienia mieszkańców, relacje, np. pani Wiśniowskiej, dotyczące losów Pohulanki.

Udało nam się zgromadzić dość bogate archiwa z działalności Solidarności Rzemiosła, dzięki materiałom przechowywanym przez Bogdana Cygankiewicza. Są nawet materiały z okresu stanu wojennego, w którym Solidarność próbowała tworzyć struktury podziemne. Niewiele zachowało się natomiast materiałów z historii zakładowej „S”.

 

Zwrócę też uwagę Czytelników na herb Myszkowa. W książce prezentowany jest herb, który ma inne kolory i kształty niż choćby ten wiszący na Urzędzie Miasta. Prezentujemy oryginalny herb, jaki został opracowany przez (nie zapisałem, przez kogo?), a który później przez lata dziwnie się zmieniał. Oryginalny herb Myszkowa jest ciemniejszy, występują w nim kolory czarny i brązowy, natomiast w ogóle nie ma czerwonego. Używanie takiego herbu, jaki widzimy na mieście, jest niewłaściwe.

 

-Jest pan jednym z autorów, szefem kolegium redakcyjnego, ale książka to praca kilku historyków. Słyszałem, że jej powstanie było jednak zagrożone. Przeciągało się podpisanie umowy z miastem.

- Pomysł na książkę pojawił się w lutym 2008 roku. Wtedy powiedziałem o tym podczas obrad Komisji Rozwoju Miasta przy Radzie Miasta Myszkowa. Rzeczywiście, przeciągało się podpisanie umowy przez burmistrza, jest też małe opóźnienie premiery książki. Ale ogólnie czas przeznaczony na prace nad książką nie był przesadnie długi. Taka praca może powstawać i 4 lata. A nad książką pracowali: dr Jan Durka, nauczyciel ze szkoły nr 1, pracownik IPN; dr Marek Mita z Akademii Jana Długosza w Częstochowie i ks. prof. zwyczajny dr hab. Jan Związek, m. in. wykładowca na AJD.

 

 

 


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: TomaszTreść komentarza: Czytałem i oglądałem wszytsko co dotyczy tej sprawy, nie brałem udziału w tej sprawie więc proszę o niesugerowanie tego że byłem uczestnikiem. Co do oznakowania to jeżeli odpad został przetworzony i stał się materiałem to nie ma takiego obowiązku, aby była jakakolwiek informacja. Dodatkowo te transporty nie są rejestrowane w systemie BDO. Transporty które są odpadem są rejestrowane w systemie BDO i tam należy zacząć weryfikację czy w ogóle coś jest rejestrowane, jakie dokumenty są w systemie BDO, na jakiej zasadzie jest to wywożone. Ze słowem "odpad" należy się obchodzić delikatnie bo nie wszytsko co wyjedzie z budowy jest odpadem - należy to zweryfikować żeby poprawnie to nazywaćData dodania komentarza: 12.05.2026, 09:55Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: Kim był ten zdrajca na rzecz niemieckiego cesarza macie opisane np. tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_ze_Szczepanowa . Dobrego samopoczucia , oraz ubawu polskim parafianom życzę.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:18Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIAAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: I pomyśleć Pomazaniec Boży Król Polski Bolesław Szczodry uwalił łeb zdrajcy, a tu proszę - Polacy modlą się do niego. RĘCE OPADAJĄ.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:14Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIA J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: O ile rzeczywiście jest pan byłym pracownikiem WIOŚ, które też badało zasypane łęgi, to chyba niezbyt wnikliwe pan przeczytał nasze artykuły. Wszystko z budowy jest odpadem, różne za to są sposoby (legalne) ich zagospodarowania. Samochody wożące te materiały (odpady) miały obowiązek być oznakowane, a my nie widzieliśmy tego na żadnym z pojazdów. Co zresztą później próbowała wyłapać Inspekcja Transportu Drogowego, ale jak już zwożenie materiałów na łęgi się zakończyło. Główny problem nie jest w samym odpadzie, w większości to ziemia, ale gdzie trafił niszcząc dolinę Warty. Pytanie czy bezpowrotnie, czy Państwo Polskie zadziała, aby zmusić właściciela terenu do przywrócenia stanu poprzedniego. Na razie idzie to słaboData dodania komentarza: 11.05.2026, 09:27Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Tutaj redaktor dobrze rozpoznaje odpady i śmieci - czasami się udaje :)Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:16Źródło komentarza: „MAĆKOWA GRUSZKA”. Czyj to burdel? Wychodzi, że Prezydenta Warszawy Rafała TrzaskowskiegoAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Witam Jako były pracownik WIOŚ nie dziwię się że firma pisze o sprostowanie ponieważ: 1) Na Pana nagraniach widać że coś jest wożone na teren który Pan przywołuje i tutaj bardzo ostrożnie z nazywaniem tego co to jest bo nie ma Pan dokumentów ani dowodów że jest to odpad, na jakiej podstawie została weryfikacja że to jest odpad ? (jakieś badania? dokumenty po za nagraniami? nie jest Pan chyba geologiem) - odsyłam do ustawy która wskazuje o możliwościach jakie firma i osoby mają żeby np. przetwarzać coś. Na miejscu dziennikarza dowiedziałbym się i upewnił że jest to odpad bo wizerunkowo dla firma to jest cios za który nie odpuszcza. Nie jest Pan osobą mogącą potwierdzić że coś jest odpadem bo Panu się tak wydaje (chyba że jest to worek ze śmieciami plastikami itd. a tej sytuacji tutaj nie mamy) 2) Oglądałem też reportaż w którym jest Pan informowany o różnych innych informacjach które Pan tutaj zataja / zniekształca co jest też krzywdzące dla Pana Rafała chociażby - chyba nie jest to dziennikarstwo które polega tylko na żerowaniu i wskazywaniu wybiórczo informacji byle było chwytliwe..?? (bo chyba tak jest) 3) Mówi Pan o groźbach a sam Pan w poprzednim artykule wskazywał że konkretne osoby i firmy coś robią nie tak mimo iż wysłali wyjaśnienia, mówili o nich Panu na spotkaniach, a mimo to wskazuje Pan winnych (chociaż nie wprost) i dziwi się że Piszą o sprostowanie. Jak mają wskazać co sprostować jak wszystko jest do sprostowania skoro uprawiane jest takie dziennikarstwo tworzone ze strzępków informacji i z tego co się wydaje Panu. Reasumując nie widze nigdzie żadnych twardych dowodów że to co wożone jest "odpadem", nie ma wskazania informacji które już padły i nie zostały przywołane, skoro Pan Rafał mówi że kupuje materiał to czemu co artykuł nazywa się to odpadem, czemu brak informacji o tym i sugerowanie czytelnikowi nieprawdy. Rzetelne dziennikarstwo polega na dogłębnym zweryfikowaniu tematu tak mi się wydaję ale może się mylę może chodzi o to żeby zrobić z byle czego sensacji. Czekam na konkretne informację bo na ta chwilę jedyną prawdziwą informacja jest że teren zalewowy który jest w posiadaniu prywatnym jest zasypywany a raczej zasypany - to chyba problem systemowy bo takie tereny powinny być wykupione przez Państwo żeby je chronić i to jest problem (ale chyba mniej chwytliwy dla dziennikarza, ale ważniejszy z perspektywy prawdziwej ochrony przyrody).Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:14Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgi
Reklama
Reklama
Reklama