Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
sobota, 16 maja 2026 19:53
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

CZATACHOWA W ŚWIECIE FANTASY

(Czatachowa) Od czterech lat na trzy sierpniowe dni lasy w okolicach Czatachowy i ruiny zamku Ostrężnik zamieniają się w niezwykłą i magiczną krainę, w której można spotkać wojowników, kapłanów, elfów, krasnoludów i cały szereg nietuzinkowych postaci. To uczestnicy Flambergu, konwentu terenowych gier fabularnych, który w naszym kraju zdobywa coraz więcej zwolenników.
Podziel się
Oceń

(Czatachowa) Od czterech lat na trzy sierpniowe dni lasy w okolicach Czatachowy i ruiny zamku Ostrężnik zamieniają się w niezwykłą i magiczną krainę, w której można spotkać wojowników, kapłanów, elfów, krasnoludów i cały szereg nietuzinkowych postaci. To uczestnicy Flambergu, konwentu terenowych gier fabularnych, który w naszym kraju zdobywa coraz więcej zwolenników.

 

Flamberg to spotkanie miłośników gier fantasy, którzy podobnie jak aktorzy w teatrze, odgrywają wymyślone przez siebie role, przygotowując też odpowiednie kostiumy.

 

- Przebieramy się w postaci świata autorskiego stworzonego na potrzeby konwentu. Biegamy po lesie, potem wracamy do domu – żartobliwie i w wielkim skrócie wyjaśnia zasady Flambergu jeden z jego tegorocznych organizatorów Mirek Mejer. W wielopłaszczyznowej i wielowątkowej grze uczestniczyło w tym roku ok. 200 osób, podzielonych na zespoły. Scenariusz gry jest z góry „ z grubsza” ustalony, ale nie ma ona sztywnej budowy. Gracze mają na niego duży wpływ. Jeśli coś zrobią jednego dnia, może to skutkować w dniu nast ępnym.

 

- W tym roku jest dziewięć drużyn, każda z nich ma jakąś swoją przygotowaną historię. Reszta uczestników to tzw. bohaterowie niezależni. To postacie, które drużyna napotyka na swej drodze. Zwycięża jedna z drużyn, ale zwycięstwo nie jest tak oczywiste, jak choćby w szachach. Zwykle oceniamy najwyżej tę drużynę, która wykona większość zadań, ale także pod kątem przygotowanych strojów, klimatu, zachowania się. Zadania to z kolei zdobywanie przedmiotów, odkrywanie kto i co zrobił gdzieś, wcześniej itp. Tak, jak w życiu, tylko w tym przypadku przeniesionym w średniowiecze. Jeden poszukuje – bo właśnie mu zaginął – naszyjnika, czarodziej szuka komponentów do eliksiru, jest książę któremu zagraża drugi ród, każdego roku jest coś innego. W tym mamy tajemnicze urny. Na razie nie wiadomo jeszcze do czego służą. Jest ich pięć, część otwartych, część zamkniętych, gracze próbują rozwikłać zagadkę: dlaczego się tu znalazły? Jej rozwiązanie w dniu finałowym – tłumaczy Mirek Mejer. - Gramy zwykle 8 godzin dziennie, praktycznie od Czatachowy do Ostrężnika –dodaje Mejer, który w tym roku pełni podczas Flambergu rolę tzw. ducha opiekuńczego i zarazem sędziego.

 

O FLAMBERGU PRZY „NOCNEJ KOZIE”

Czekamy przy karczmie „Nocna Koza” zorganizowanej na terenie gry, żeby jej uczestnicy mogli się w niej posilić i odpocząć bez konieczności wychodzenia „ze świata” i powrotu do namiotów w obozie. Chcemy tu znaleźć osobę, która podzieliłaby się z nami wrażeniami z gry. Próbowaliśmy naciągnąć na zwierzenia Sharvari córkę Tandori z rodu Beresh, która przyjechała z Katowic z mężem Radżidem synem Kavala z rodu Beresh. Małżonkowie, których spotkaliśmy w obozie mieli jednak do załatwienia pilną sprawę w świecie realnym. Radżida ugryzła osa i żona musiała udzielić mu pierwszej pomocy.

 

Po chwili w naszym kierunku podąża kulejąc niewysoka blondynka. Podpierająca się kijem dziewczyna to Barbara Sadrakuła z Warszawy (w grze występuje jako Marija córka Rashidy). Jej kontuzja to jednak nie efekt stoczonej bitwy. – Skręciłam nogę bardzo pechowo - mówi z uśmiechem pani Barbara, na co dzień urzędnik pracujący w profilaktyce uzależnień. - Do Czatachowy przyjechałam pierwszy raz, ale od razu miejsce to zrobiło na mnie olbrzymie wrażenie. Bardzo mi się tu podoba. Obiecuję, że za rok tu powrócę, ale już z gronem znajomych. Tym bardziej, że udział w konwentach fantasy to dla mnie doskonała odskocznia od rzeczywistości.

 

Nie mieli zbyt wiele czasu na odpoczynek w karczmie Justyna, studentka z Krakowa i Grzegorz Koszowski, doktorant z Bytomia. - Walczymy o honor rodziny – tłumaczyli powody swego pośpiechu. - W grze występuję jako Salah, syn Gadura. W tej chwili jestem sługą rodziny, który ma pilnować, by tej oto damie (wskazuje na Justynę – przyp. red.) nic się nie stało. Poza tym jej rodzina ma pewną, dość skomplikowaną sprawę spadkowo sądowniczą. Okazuje się nagle, że są trzy strony rodzinnego konfliktu, są jakieś długi pod hipotekę, ale też nie jest do końca pewne, czy czasem nie na osobę. Sprawa jest trudna, tym bardziej, że każdy z kim się stykamy jest przekupny – opowiada Grzegorz, zwany także… Miodową Wróżką. - Została nam jeszcze jedna klepsydra czasu do terminu sądu – może uda nam się rozwikłać tę zagadkę. Jeśli nie, to dziś wieczorem stracimy głowy – mimo tej perspektywy Justyna vel Dayamutri, córka Farimy wydaje się pogodna i w dobrym humorze. Może dlatego, że Flamberg to przede wszystkim dobra zabawa. – Która na dodatek wciąga – dodaje Grzegorz Koszowski. Skończył właśnie studia i pisze doktorat z informatyki ale studiuje jeszcze psychologię. Ma też licencjat z dziennikarstwa. W swojej – jak sam podkreśla – krótkiej karierze ma udział w wielu grach w Polsce i ok. 50 larpach zagranicznych.

 

 – Spędziłem prawie 2 lata podczas studiów nie robiąc praktycznie nic prócz larpowania. Co prawda Polska pod tym względem prezentuje na tle Europy ubogi poziom – w sensie inicjatywy czy rozmachu. Miejmy jednak nadzieję, że będzie się to zmieniać. – mówi.

 

Nas cieszy, że dzięki Flambergowi o Czatachowie można usłyszeć w wielu miejscach kraju. Dla tego pięknego miejsca to doskonała promocja.

Robert Bączyński


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: TomaszTreść komentarza: Czytałem i oglądałem wszytsko co dotyczy tej sprawy, nie brałem udziału w tej sprawie więc proszę o niesugerowanie tego że byłem uczestnikiem. Co do oznakowania to jeżeli odpad został przetworzony i stał się materiałem to nie ma takiego obowiązku, aby była jakakolwiek informacja. Dodatkowo te transporty nie są rejestrowane w systemie BDO. Transporty które są odpadem są rejestrowane w systemie BDO i tam należy zacząć weryfikację czy w ogóle coś jest rejestrowane, jakie dokumenty są w systemie BDO, na jakiej zasadzie jest to wywożone. Ze słowem "odpad" należy się obchodzić delikatnie bo nie wszytsko co wyjedzie z budowy jest odpadem - należy to zweryfikować żeby poprawnie to nazywaćData dodania komentarza: 12.05.2026, 09:55Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: Kim był ten zdrajca na rzecz niemieckiego cesarza macie opisane np. tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_ze_Szczepanowa . Dobrego samopoczucia , oraz ubawu polskim parafianom życzę.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:18Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIAAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: I pomyśleć Pomazaniec Boży Król Polski Bolesław Szczodry uwalił łeb zdrajcy, a tu proszę - Polacy modlą się do niego. RĘCE OPADAJĄ.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:14Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIA J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: O ile rzeczywiście jest pan byłym pracownikiem WIOŚ, które też badało zasypane łęgi, to chyba niezbyt wnikliwe pan przeczytał nasze artykuły. Wszystko z budowy jest odpadem, różne za to są sposoby (legalne) ich zagospodarowania. Samochody wożące te materiały (odpady) miały obowiązek być oznakowane, a my nie widzieliśmy tego na żadnym z pojazdów. Co zresztą później próbowała wyłapać Inspekcja Transportu Drogowego, ale jak już zwożenie materiałów na łęgi się zakończyło. Główny problem nie jest w samym odpadzie, w większości to ziemia, ale gdzie trafił niszcząc dolinę Warty. Pytanie czy bezpowrotnie, czy Państwo Polskie zadziała, aby zmusić właściciela terenu do przywrócenia stanu poprzedniego. Na razie idzie to słaboData dodania komentarza: 11.05.2026, 09:27Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Tutaj redaktor dobrze rozpoznaje odpady i śmieci - czasami się udaje :)Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:16Źródło komentarza: „MAĆKOWA GRUSZKA”. Czyj to burdel? Wychodzi, że Prezydenta Warszawy Rafała TrzaskowskiegoAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Witam Jako były pracownik WIOŚ nie dziwię się że firma pisze o sprostowanie ponieważ: 1) Na Pana nagraniach widać że coś jest wożone na teren który Pan przywołuje i tutaj bardzo ostrożnie z nazywaniem tego co to jest bo nie ma Pan dokumentów ani dowodów że jest to odpad, na jakiej podstawie została weryfikacja że to jest odpad ? (jakieś badania? dokumenty po za nagraniami? nie jest Pan chyba geologiem) - odsyłam do ustawy która wskazuje o możliwościach jakie firma i osoby mają żeby np. przetwarzać coś. Na miejscu dziennikarza dowiedziałbym się i upewnił że jest to odpad bo wizerunkowo dla firma to jest cios za który nie odpuszcza. Nie jest Pan osobą mogącą potwierdzić że coś jest odpadem bo Panu się tak wydaje (chyba że jest to worek ze śmieciami plastikami itd. a tej sytuacji tutaj nie mamy) 2) Oglądałem też reportaż w którym jest Pan informowany o różnych innych informacjach które Pan tutaj zataja / zniekształca co jest też krzywdzące dla Pana Rafała chociażby - chyba nie jest to dziennikarstwo które polega tylko na żerowaniu i wskazywaniu wybiórczo informacji byle było chwytliwe..?? (bo chyba tak jest) 3) Mówi Pan o groźbach a sam Pan w poprzednim artykule wskazywał że konkretne osoby i firmy coś robią nie tak mimo iż wysłali wyjaśnienia, mówili o nich Panu na spotkaniach, a mimo to wskazuje Pan winnych (chociaż nie wprost) i dziwi się że Piszą o sprostowanie. Jak mają wskazać co sprostować jak wszystko jest do sprostowania skoro uprawiane jest takie dziennikarstwo tworzone ze strzępków informacji i z tego co się wydaje Panu. Reasumując nie widze nigdzie żadnych twardych dowodów że to co wożone jest "odpadem", nie ma wskazania informacji które już padły i nie zostały przywołane, skoro Pan Rafał mówi że kupuje materiał to czemu co artykuł nazywa się to odpadem, czemu brak informacji o tym i sugerowanie czytelnikowi nieprawdy. Rzetelne dziennikarstwo polega na dogłębnym zweryfikowaniu tematu tak mi się wydaję ale może się mylę może chodzi o to żeby zrobić z byle czego sensacji. Czekam na konkretne informację bo na ta chwilę jedyną prawdziwą informacja jest że teren zalewowy który jest w posiadaniu prywatnym jest zasypywany a raczej zasypany - to chyba problem systemowy bo takie tereny powinny być wykupione przez Państwo żeby je chronić i to jest problem (ale chyba mniej chwytliwy dla dziennikarza, ale ważniejszy z perspektywy prawdziwej ochrony przyrody).Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:14Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgi
Reklama
Reklama
Reklama