Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama DE MOTOS: ODZIEŻ I AKCESORIA MOTOCYKLOWE
czwartek, 16 lipca 2026 21:52
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

CZATACHOWA W ŚWIECIE FANTASY

(Czatachowa) Od czterech lat na trzy sierpniowe dni lasy w okolicach Czatachowy i ruiny zamku Ostrężnik zamieniają się w niezwykłą i magiczną krainę, w której można spotkać wojowników, kapłanów, elfów, krasnoludów i cały szereg nietuzinkowych postaci. To uczestnicy Flambergu, konwentu terenowych gier fabularnych, który w naszym kraju zdobywa coraz więcej zwolenników.
Podziel się
Oceń

(Czatachowa) Od czterech lat na trzy sierpniowe dni lasy w okolicach Czatachowy i ruiny zamku Ostrężnik zamieniają się w niezwykłą i magiczną krainę, w której można spotkać wojowników, kapłanów, elfów, krasnoludów i cały szereg nietuzinkowych postaci. To uczestnicy Flambergu, konwentu terenowych gier fabularnych, który w naszym kraju zdobywa coraz więcej zwolenników.

 

Flamberg to spotkanie miłośników gier fantasy, którzy podobnie jak aktorzy w teatrze, odgrywają wymyślone przez siebie role, przygotowując też odpowiednie kostiumy.

 

- Przebieramy się w postaci świata autorskiego stworzonego na potrzeby konwentu. Biegamy po lesie, potem wracamy do domu – żartobliwie i w wielkim skrócie wyjaśnia zasady Flambergu jeden z jego tegorocznych organizatorów Mirek Mejer. W wielopłaszczyznowej i wielowątkowej grze uczestniczyło w tym roku ok. 200 osób, podzielonych na zespoły. Scenariusz gry jest z góry „ z grubsza” ustalony, ale nie ma ona sztywnej budowy. Gracze mają na niego duży wpływ. Jeśli coś zrobią jednego dnia, może to skutkować w dniu nast ępnym.

 

- W tym roku jest dziewięć drużyn, każda z nich ma jakąś swoją przygotowaną historię. Reszta uczestników to tzw. bohaterowie niezależni. To postacie, które drużyna napotyka na swej drodze. Zwycięża jedna z drużyn, ale zwycięstwo nie jest tak oczywiste, jak choćby w szachach. Zwykle oceniamy najwyżej tę drużynę, która wykona większość zadań, ale także pod kątem przygotowanych strojów, klimatu, zachowania się. Zadania to z kolei zdobywanie przedmiotów, odkrywanie kto i co zrobił gdzieś, wcześniej itp. Tak, jak w życiu, tylko w tym przypadku przeniesionym w średniowiecze. Jeden poszukuje – bo właśnie mu zaginął – naszyjnika, czarodziej szuka komponentów do eliksiru, jest książę któremu zagraża drugi ród, każdego roku jest coś innego. W tym mamy tajemnicze urny. Na razie nie wiadomo jeszcze do czego służą. Jest ich pięć, część otwartych, część zamkniętych, gracze próbują rozwikłać zagadkę: dlaczego się tu znalazły? Jej rozwiązanie w dniu finałowym – tłumaczy Mirek Mejer. - Gramy zwykle 8 godzin dziennie, praktycznie od Czatachowy do Ostrężnika –dodaje Mejer, który w tym roku pełni podczas Flambergu rolę tzw. ducha opiekuńczego i zarazem sędziego.

 

O FLAMBERGU PRZY „NOCNEJ KOZIE”

Czekamy przy karczmie „Nocna Koza” zorganizowanej na terenie gry, żeby jej uczestnicy mogli się w niej posilić i odpocząć bez konieczności wychodzenia „ze świata” i powrotu do namiotów w obozie. Chcemy tu znaleźć osobę, która podzieliłaby się z nami wrażeniami z gry. Próbowaliśmy naciągnąć na zwierzenia Sharvari córkę Tandori z rodu Beresh, która przyjechała z Katowic z mężem Radżidem synem Kavala z rodu Beresh. Małżonkowie, których spotkaliśmy w obozie mieli jednak do załatwienia pilną sprawę w świecie realnym. Radżida ugryzła osa i żona musiała udzielić mu pierwszej pomocy.

 

Po chwili w naszym kierunku podąża kulejąc niewysoka blondynka. Podpierająca się kijem dziewczyna to Barbara Sadrakuła z Warszawy (w grze występuje jako Marija córka Rashidy). Jej kontuzja to jednak nie efekt stoczonej bitwy. – Skręciłam nogę bardzo pechowo - mówi z uśmiechem pani Barbara, na co dzień urzędnik pracujący w profilaktyce uzależnień. - Do Czatachowy przyjechałam pierwszy raz, ale od razu miejsce to zrobiło na mnie olbrzymie wrażenie. Bardzo mi się tu podoba. Obiecuję, że za rok tu powrócę, ale już z gronem znajomych. Tym bardziej, że udział w konwentach fantasy to dla mnie doskonała odskocznia od rzeczywistości.

 

Nie mieli zbyt wiele czasu na odpoczynek w karczmie Justyna, studentka z Krakowa i Grzegorz Koszowski, doktorant z Bytomia. - Walczymy o honor rodziny – tłumaczyli powody swego pośpiechu. - W grze występuję jako Salah, syn Gadura. W tej chwili jestem sługą rodziny, który ma pilnować, by tej oto damie (wskazuje na Justynę – przyp. red.) nic się nie stało. Poza tym jej rodzina ma pewną, dość skomplikowaną sprawę spadkowo sądowniczą. Okazuje się nagle, że są trzy strony rodzinnego konfliktu, są jakieś długi pod hipotekę, ale też nie jest do końca pewne, czy czasem nie na osobę. Sprawa jest trudna, tym bardziej, że każdy z kim się stykamy jest przekupny – opowiada Grzegorz, zwany także… Miodową Wróżką. - Została nam jeszcze jedna klepsydra czasu do terminu sądu – może uda nam się rozwikłać tę zagadkę. Jeśli nie, to dziś wieczorem stracimy głowy – mimo tej perspektywy Justyna vel Dayamutri, córka Farimy wydaje się pogodna i w dobrym humorze. Może dlatego, że Flamberg to przede wszystkim dobra zabawa. – Która na dodatek wciąga – dodaje Grzegorz Koszowski. Skończył właśnie studia i pisze doktorat z informatyki ale studiuje jeszcze psychologię. Ma też licencjat z dziennikarstwa. W swojej – jak sam podkreśla – krótkiej karierze ma udział w wielu grach w Polsce i ok. 50 larpach zagranicznych.

 

 – Spędziłem prawie 2 lata podczas studiów nie robiąc praktycznie nic prócz larpowania. Co prawda Polska pod tym względem prezentuje na tle Europy ubogi poziom – w sensie inicjatywy czy rozmachu. Miejmy jednak nadzieję, że będzie się to zmieniać. – mówi.

 

Nas cieszy, że dzięki Flambergowi o Czatachowie można usłyszeć w wielu miejscach kraju. Dla tego pięknego miejsca to doskonała promocja.

Robert Bączyński


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Tomek Treść komentarza: Tak wyglądają te spółeczki z nazwą "Eco" w całej Polsce Data dodania komentarza: 15.07.2026, 20:32 Źródło komentarza: SĄD W CZĘSTOCHOWIE ZAKAZAŁ ZWOŻENIA ODPADÓW DO PORAJA. JADĄ DO SKARŻYSKA-KAMIENNIEJ? Autor komentarza: Tomek Treść komentarza: A dlaczego nie ma bezpośredniej transmisji z gabinetu burmistrza? Durnota władzy nie zna granic. Data dodania komentarza: 15.07.2026, 20:20 Źródło komentarza: Publiczna transmisja z basenu w Żarkach. Pytamy naszych czytelników co o tym sądzą? Autor komentarza: Tomek Treść komentarza: Ale sukces? Przy idiotycznych cenach papierosów ludzie radzą sobie jak mogą. Tej walki policja nigdy nie wygra! A wystarczyłoby gdyby legalne ceny były dostosowane do zarobków większości Polaków a nie do zarobków polityków. Data dodania komentarza: 15.07.2026, 20:11 Źródło komentarza: MYSZKÓW. POLICJANCI ZAREKWIROWALI NA TARGOWISKU W ŻARKACH PRAWIE 60 TYSIĘCY NIELEGALNYCH PAPIEROSÓW I TYTOŃ Autor komentarza: M. Treść komentarza: W ramach sprostowania treści artykułu. Nie trzy, tylko dwa auta uczestniczyly w tym zdarzeniu. Kia podjechala tylko, aby przepakować rzeczy z opla! Data dodania komentarza: 10.07.2026, 20:14 Źródło komentarza: Kolizja Myszków-Żarki. Ruch wahadłowy Autor komentarza: ? Treść komentarza: A co to ma do Dorsa? Data dodania komentarza: 6.07.2026, 10:34 Źródło komentarza: BYŁ STAROSTĄ, BYŁ DYREKTOREM. SZPITAL PADA ZA DYREKTORA DORSA Autor komentarza: zse Treść komentarza: W Myszkowie każda z dróg wygląda jak zasieki przeciwpancerne. Najwyraźniej władze tego grajdoła coś wiedzą, no bo jak inaczej można wytłumaczyć te demolkę miasta za dziesiątki milionów.? Data dodania komentarza: 3.07.2026, 16:21 Źródło komentarza: Rowy przeciwpancerne w powiecie Zawierciańskim
Reklama
Reklama
Reklama