Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
sobota, 16 maja 2026 20:48
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

POLICHROMIE ODKRYTE PO LATACH

Sanktuarium pod wezwaniem św. Antoniego w Koziegłówkach jest niezwykle interesującym i zabytkowym obiektem sakralnym naszego powiatu. Proboszcz ks. Kazimierz Świerdza z dumą oprowadza po kościele na razie nielicznych, ale czasem odwiedzających świątynię turystów, pielgrzymów. Od dwóch lat w kościele trwają prace nad renowacją zamalowanych w latach 70-tych kościelnych polichromii, pochodzących z lat 40-tych ub. wieku. Już dzisiaj możemy podziwiać około 80% odnowionych malowideł.
Podziel się
Oceń

Sanktuarium pod wezwaniem św. Antoniego w Koziegłówkach jest niezwykle interesującym i zabytkowym obiektem sakralnym naszego powiatu. Proboszcz ks. Kazimierz Świerdza z dumą oprowadza po kościele na razie nielicznych, ale czasem odwiedzających świątynię turystów, pielgrzymów. Od dwóch lat w kościele trwają prace nad renowacją zamalowanych w latach 70-tych kościelnych polichromii, pochodzących z lat 40-tych ub. wieku. Już dzisiaj możemy podziwiać około 80% odnowionych malowideł.

 

Kościół parafialny w Koziegłówkach p.w. św. Antoniego Padewskiego wybudowano w latach 1903-1908, wg projektu Hugona Kudery i planów inżyniera Józefa Pomianowskiego, przez ówczesnego proboszcza ks. Stanisława Zapałowskiego. Pierwsze wzmianki o istnieniu parafii pojawiły się już w 1325r w spisie Świętopietrza. Kościół został wybudowany w stylu włoskiego renesansu. Na uwagę zasługuje nie tylko renesansowa budowla czy zabytkowe relikwie m.in. św. Anzelma, św. Justyny, św. Fabiana, ząb św. Stefana Męczennika i św. Andrzeja, ale przede wszystkim upór i przedsiębiorczość obecnego proboszcza parafii ks. Kazimierza Świerdzy w odnawianiu świątyni.

 

Ksiądz Kazimierz Świerdza nie zbagatelizował pierwszych sygnałów od swoich parafian, o tym, że w kościele znajdują się freski. - Do Koziegłówek trafiłem z Kłobucka, gdzie była moja wcześniejsza parafia. Nie znałem historii ani tego sanktuarium, ani tej parafii. Dopiero podczas kolędowania i w trakcie rozmów z wiernymi, dowiedziałem się, że być może pod obecną manufakturą znajdują się freski. Ks. Kazimierz znany ze swej zaradności i pomysłowości, postanowił sprawdzić tę informację i powiadomił konserwatorów sztuki. Jego intuicja i pamięć parafian nie zawiodły. Po ekspertyzie specjalistów okazało się, że pod warstwą lamperii istnieją piękne freski z lat 4o-tych, a które zamalowano na przełomie lat 70-80.

 

PRACE RUSZYŁY PEŁNĄ PARĄ

Obecnie w Sanktuarium św. Antoniego w Koziegłówkach są wykonywane prace renowacyjne. Mimo kłopotów finansowych parafii prace te trwają już dwa lata, a ich koniec planowany jest na przyszły rok przed uroczystym jubileuszem 100-lecia konsekracji sanktuarium, która przypada na dzień 26.08.2011roku. - Parafia starała się o dofinansowanie na odwodnienie kościoła, ale niestety nie dostaliśmy pomocy. A całkowity koszt renowacji malowideł to około milion złotych. Na dzień dzisiejszy wykonane jest ¾ pracy. Wszelkie koszta i wynagrodzenia dla pracowników pokrywa borykający się z zaległościami płatniczymi budżet parafii. Bardzo ofiarni są mieszkańcy, często składają ofiary dyskretnie, że nawet nie wiem, od kogo pochodzą. Ofiary te są bardzo hojne, za co serdeczne Bóg zapłać. – mówi ks. Świerdza.

 

W Sanktuarium św. Antoniego zastaliśmy przy renowacji żyrandoli Stanisława Lenarta, rzemieślnika z Błonia k. Warszawy, który specjalizuje się w budowie i renowacji oświetlenia w świątyniach. - Usuwam, to co nie pasuje do wnętrza kościoła, stylizuję kościoły - mówi o swojej pracy. Pan Stanisław jest jedynym człowiekiem w Polsce, który zajmuję się renowacją żyrandoli zabytkowych w kościołach.

- W tym kościele zamontowałem już dwa żyrandole, obecnie pracuję nad dwoma następnymi, a w pracowni czekają na mnie jeszcze cztery - mówi.

 

MRÓWCZA PRACA KONSERWATOREK

Ratowaniem polichromii i przywróceniem im dawnego blasku zajmują się konserwatorki Anna Joniak i Wiesława Stefańska z Krakowa. Ich praca jest żmudna i trudna, wymaga wiele cierpliwości, zaangażowania i pasji. - Pracujemy tu już dwa lata, codziennie od 8 rano, do 19, ale mimo wszystko praca ta przynosi nam wiele satysfakcji. Konserwacja polichromii polega na tym, że musimy usunąć za pomocą odpowiedniego środka chemicznego ze ścian farbę emulsyjną, którą je zamalowano. Farbę tą usuwa się o wiele trudniej, ponieważ emulsja wiąże się z poprzednią warstwą i nie zawsze we wszystkich miejscach jednakowo się ściera - tłumaczy nam pani Wiesława. - My po prostu mamy tu misję do wykonania i ją wykonamy, bo widoczne efekty zakończonych już prac w niektórych partiach kościoła są olśniewające i zadowalające. Polichromia nabiera atrakcyjności i lekkości. Przywracamy jej dziewiczy wygląd, a to dzięki temu, że zachowane wzory były w dobrym, a nawet bardzo dobrym stanie, musiałyśmy je tylko zrekonstruować zachowując istotne wartości, jednocześnie odczytać pierwotną wizję artystyczną malarza - opowiada pani Anna.

 

HISTORIA I SYMBOLIKA FRESKÓW W PIGUŁCE

Mury koziegłowskiego sanktuarium skrywają w sobie niezwykle barwną i ciekawą historię. Autorem fresków jest nie tylko Stanisław Jakubowski, który był adiunktem na Wydziale Sztuk Pięknych w Krakowie (błędnie w niektórych publikacjach tytułowany profesorem). Metodą pastelową wykonał on dwa przęsła, które obrazują postacie aniołów i żołnierza – odczytywanego jako więźnia obozu koncentracyjnego. Po wojnie, ok. 1948 roku, rozpoczęte, a nie zakończone dzieło Jakubowskiego kontynuował Zygmunt Milli – uczeń Jana Bukowskiego oraz Stanisław Wałach – uczeń Józefa Mehoffera. – Przez konserwację dzieł sztuki docieramy do źródeł, przenosimy się pamięcią w tamte czasy i odnajdujemy rozmaite ciekawostki. W Sanktuarium św. Antoniego takich ciekawostek jest wiele, m.in. to, że autorami niektórych fresków są Rudolf Krzyżak i Kasper Pochwalski, a także to, że ok. 1948r. pomocnikiem krakowskich artystów był wówczas ok. 16 letni Tadeusz Puszczewicz – tutejszy malarz z Koziegłów - w skrócie opowiadają historię malowideł krakowskie konserwatorki. Po zakończeniu ich pracy, kościół zyska też obszerną dokumentację na podstawie źródeł historycznych przez nie zgromadzonych.

 

Przewodnim tematem fresków są ornamenty roślinne na ścianach, a geometryczne na gzymsach. Popularne także w krakowskich kościołach, np. w kościele Mariackim czy w krakowskim Urzędzie Miasta. – Nic dziwnego, skoro krakowscy malarze korzystali wówczas z popularnego w tamtych latach wzornika malarskiego – przyznaje Anna Joniak. Oprócz stylizacji roślinnych, kwiatowych występują w Koziegłówkach sceny figuralne na skrzyżowaniu transeptu z nawą główną, są to postacie biblijne m.in. czterech ewangelistów, św. Antoni w Kaplicy św. Antoniego, św. Franciszek w Kaplicy św. Franciszka, a w Kaplicy Wniebowstąpienia i Bożego Narodzenia ukazane są obrazy wniebowstąpienia Najświętszej Marii Panny i obrazy bożonarodzeniowe. Poza tym w kościele znajduje się wiele przedmiotów kultu religijnego, obrazów, figur godnych uwagi i zainteresowania pielgrzymów, o czym można się przekonać udając się na coroczną pielgrzymkę 13 czerwca i nie tylko.

 

Kościół w Koziegłówkach może pochwalić się też wspaniałą kamienną chrzcielnicą. Dzisiaj jeszcze chrzcielnica wygląda niepozornie, gdyż jej piękno ukryte jest pod warstwą nałożonej kiedyś bezmyślnie farby, ale gdy konserwatorki zakończą prace przy polichromiach, również chrzcielnicy przywrócą dawną świetność.

 

– Drzwi naszego kościoła zawsze są szeroko otwarte dla naszych gości - zachęca ks. Kazimierz Świerdza.

Katarzyna Wilk

 


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: TomaszTreść komentarza: Czytałem i oglądałem wszytsko co dotyczy tej sprawy, nie brałem udziału w tej sprawie więc proszę o niesugerowanie tego że byłem uczestnikiem. Co do oznakowania to jeżeli odpad został przetworzony i stał się materiałem to nie ma takiego obowiązku, aby była jakakolwiek informacja. Dodatkowo te transporty nie są rejestrowane w systemie BDO. Transporty które są odpadem są rejestrowane w systemie BDO i tam należy zacząć weryfikację czy w ogóle coś jest rejestrowane, jakie dokumenty są w systemie BDO, na jakiej zasadzie jest to wywożone. Ze słowem "odpad" należy się obchodzić delikatnie bo nie wszytsko co wyjedzie z budowy jest odpadem - należy to zweryfikować żeby poprawnie to nazywaćData dodania komentarza: 12.05.2026, 09:55Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: Kim był ten zdrajca na rzecz niemieckiego cesarza macie opisane np. tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_ze_Szczepanowa . Dobrego samopoczucia , oraz ubawu polskim parafianom życzę.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:18Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIAAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: I pomyśleć Pomazaniec Boży Król Polski Bolesław Szczodry uwalił łeb zdrajcy, a tu proszę - Polacy modlą się do niego. RĘCE OPADAJĄ.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:14Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIA J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: O ile rzeczywiście jest pan byłym pracownikiem WIOŚ, które też badało zasypane łęgi, to chyba niezbyt wnikliwe pan przeczytał nasze artykuły. Wszystko z budowy jest odpadem, różne za to są sposoby (legalne) ich zagospodarowania. Samochody wożące te materiały (odpady) miały obowiązek być oznakowane, a my nie widzieliśmy tego na żadnym z pojazdów. Co zresztą później próbowała wyłapać Inspekcja Transportu Drogowego, ale jak już zwożenie materiałów na łęgi się zakończyło. Główny problem nie jest w samym odpadzie, w większości to ziemia, ale gdzie trafił niszcząc dolinę Warty. Pytanie czy bezpowrotnie, czy Państwo Polskie zadziała, aby zmusić właściciela terenu do przywrócenia stanu poprzedniego. Na razie idzie to słaboData dodania komentarza: 11.05.2026, 09:27Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Tutaj redaktor dobrze rozpoznaje odpady i śmieci - czasami się udaje :)Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:16Źródło komentarza: „MAĆKOWA GRUSZKA”. Czyj to burdel? Wychodzi, że Prezydenta Warszawy Rafała TrzaskowskiegoAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Witam Jako były pracownik WIOŚ nie dziwię się że firma pisze o sprostowanie ponieważ: 1) Na Pana nagraniach widać że coś jest wożone na teren który Pan przywołuje i tutaj bardzo ostrożnie z nazywaniem tego co to jest bo nie ma Pan dokumentów ani dowodów że jest to odpad, na jakiej podstawie została weryfikacja że to jest odpad ? (jakieś badania? dokumenty po za nagraniami? nie jest Pan chyba geologiem) - odsyłam do ustawy która wskazuje o możliwościach jakie firma i osoby mają żeby np. przetwarzać coś. Na miejscu dziennikarza dowiedziałbym się i upewnił że jest to odpad bo wizerunkowo dla firma to jest cios za który nie odpuszcza. Nie jest Pan osobą mogącą potwierdzić że coś jest odpadem bo Panu się tak wydaje (chyba że jest to worek ze śmieciami plastikami itd. a tej sytuacji tutaj nie mamy) 2) Oglądałem też reportaż w którym jest Pan informowany o różnych innych informacjach które Pan tutaj zataja / zniekształca co jest też krzywdzące dla Pana Rafała chociażby - chyba nie jest to dziennikarstwo które polega tylko na żerowaniu i wskazywaniu wybiórczo informacji byle było chwytliwe..?? (bo chyba tak jest) 3) Mówi Pan o groźbach a sam Pan w poprzednim artykule wskazywał że konkretne osoby i firmy coś robią nie tak mimo iż wysłali wyjaśnienia, mówili o nich Panu na spotkaniach, a mimo to wskazuje Pan winnych (chociaż nie wprost) i dziwi się że Piszą o sprostowanie. Jak mają wskazać co sprostować jak wszystko jest do sprostowania skoro uprawiane jest takie dziennikarstwo tworzone ze strzępków informacji i z tego co się wydaje Panu. Reasumując nie widze nigdzie żadnych twardych dowodów że to co wożone jest "odpadem", nie ma wskazania informacji które już padły i nie zostały przywołane, skoro Pan Rafał mówi że kupuje materiał to czemu co artykuł nazywa się to odpadem, czemu brak informacji o tym i sugerowanie czytelnikowi nieprawdy. Rzetelne dziennikarstwo polega na dogłębnym zweryfikowaniu tematu tak mi się wydaję ale może się mylę może chodzi o to żeby zrobić z byle czego sensacji. Czekam na konkretne informację bo na ta chwilę jedyną prawdziwą informacja jest że teren zalewowy który jest w posiadaniu prywatnym jest zasypywany a raczej zasypany - to chyba problem systemowy bo takie tereny powinny być wykupione przez Państwo żeby je chronić i to jest problem (ale chyba mniej chwytliwy dla dziennikarza, ale ważniejszy z perspektywy prawdziwej ochrony przyrody).Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:14Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgi
Reklama
Reklama
Reklama RentSTEEL  -stal pręty siatka wypalanie plazmą