Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
poniedziałek, 30 marca 2026 00:26
Przeczytaj!
Reklama
Reklama

ŻYCIE NA MIESZKANIOWEJ KARUZELI

(Myszków) Sytuacja życiowa pani Wandy przypomina karuzelę. Kobieta, która urodziła się w Myszkowie i mieszkała tu 18 lat, po ślubie wyjechała z miasta „za mężem”. Życie nie ułożyło się jej jednak tak, jak to sobie wymarzyła. Po kilkuletniej udręce wróciła do Myszkowa z bagażem gorzkich doświadczeń i stałym meldunkiem w innej gminie. I to właśnie ten wpis decyduje o tym, że nie może ułożyć sobie życia na nowo tak, jakby chciała. Brak meldunku w Myszkowie przeszkadza pani Wandzie i jej dzieciom w normalnej egzystencji, bo tylko on daje jej szansę na mieszkanie z zasobów gminy. Tyle tylko, że zdobycie takiego meldunku wydaje się być ponad jej siły.
Podziel się
Oceń

(Myszków) Sytuacja życiowa pani Wandy przypomina karuzelę. Kobieta, która urodziła się w Myszkowie i mieszkała tu 18 lat, po ślubie wyjechała z miasta „za mężem”. Życie nie ułożyło się jej jednak tak, jak to sobie wymarzyła. Po kilkuletniej udręce wróciła do Myszkowa z bagażem gorzkich doświadczeń i stałym meldunkiem w innej gminie. I to właśnie ten wpis decyduje o tym, że nie może ułożyć sobie życia na nowo tak, jakby chciała. Brak meldunku w Myszkowie przeszkadza pani Wandzie i jej dzieciom w normalnej egzystencji, bo tylko on daje jej szansę na mieszkanie z zasobów gminy. Tyle tylko, że zdobycie takiego meldunku wydaje się być ponad jej siły.

 

O dorosłym życiu naszej bohaterki, drobnej kobiety, ale za to o silnym charakterze można napisać wiele, ale na pewno nie to, że było „usłane różami”.- Urodziłam się w Myszkowie w 1980 roku i do 1998 roku byłam mieszkanką miasta. Po ślubie zamieszkałam w gminie Niegowa, w domu teściów. Niestety i mąż, i teściowie nadużywali alkoholu. Po śmierci babki męża zamieszkaliśmy w jej domu. Początkowo żyliśmy w miarę zgodnie – rozpoczyna swą opowieść pani Wanda. Niestety uzależnienie jej męża od alkoholu narastało, a jej życie powoli zamieniło się w piekło. – Mąż pracował tylko dorywczo, a alkohol pił w dwutygodniowych ciągach. By mieć za co pić, wynosił z domu i sprzedawał, co się dało. Nie tylko, że nie łożył na rodzinę, to jeszcze potrafił mi ukraść pieniądze, które zarobiłam – bo pracowałam – a które miałam na jedzenie. Kiedy był pijany, wszczynał awantury, wyzywał nas, a nawet bił mnie i dziecko. Zachowywał się w sposób, który napawał mnie i syna ciągłym strachem: potrafił się samo kaleczać, kiedyś rozbił butelkę na własnej głowie i żądał, bym dała mu nóż – zwierza się nam pani Wanda.

 

Można powiedzieć, że i tak wytrzymała długo. Gehennę zdecydowała się przerwać trzy lata temu. Mąż, kiedy dowiedział się o jej decyzji, nie pozwolił zabrać jej z domu nawet dokumentów. Dowód osobisty musiała odbierać z pomocą policji. O reszcie swoich rzeczy nawet nie wspomina. Spaliły się niedługo potem wraz z domem, w którym mieszkała. Nawet gdyby chciała, nie miała już gdzie wracać.

 

- Zamieszkałam w Myszkowie u kobiety, która przygarnęła mnie wraz z dzieckiem. Syn zaczął chodzić do szkoły w Myszkowie – mówi kobieta. Z różnych powodów nie mogła liczyć na pomoc mieszkających w Myszkowie rodziców i rodzeństwa. Nie mogli jej nawet pomóc choćby tylko „użyczając” meldunku, by na powrót stała się „prawowitą” mieszkanką miasta. Kiedy nie mogła już dłużej mieszkać u kobiety, która pierwsza udzieliła jej dachu nad głową, rękę z pomocą wyciągnęli rodzice szkolnego kolegi jej syna. – Nie mieliśmy tam własnego pokoju, spaliśmy na materacach na podłodze w pokoju dziecięcym, ale przynajmniej mieliśmy dach nad głową i schronienie przed mężem. Ten bowiem nie dawał za wygraną w poszukiwaniu żony. – W dniu pierwszej komunii przyszedł w czasie uroczystości do kościoła na Mijaczowie i wszczął awanturę. Groził mi śmiercią, a mego ojca poturbował – wspomina pani Wanda. Podczas komunii musiała zatem interweniować wezwana przez księdza policja, która zatrzymała awanturnika.

 

- Mąż był dwukrotnie karany za znęcanie się nad rodziną. Od czasu mego odejścia nie utrzymuję z mężem żadnych więzi. Mąż nie zna aktualnego adresu, gdzie przebywam. Żyję w ciągłym strachu, by nie wyrządził krzywdy mnie lub dziecku. Syn boi się ojca. Ale zdecydowałam się na rozwód i założyłam sprawę o alimenty – mówi kobieta.

 

Zdecydowała się walczyć o własne mieszkanie w Myszkowie. Opisała urzędnikom swą historię i w lutym 2008 roku rozpoczęła starania o lokal z zasobów komunalnych gminy. Od tej pory czuje się jednak, jak na karuzeli.

 

„Ciągle czuję się mieszkanką Myszkowa, ponieważ tu spędziłam pierwsze 18 lat życia. Proszę o przydział jakiegokolwiek lokalu, aby moja rodzina mogła normalnie funkcjonować” – pisała po raz pierwszy dwa lata temu, zwracając się do społecznej komisji mieszkaniowej. Swe pismo ponowiła w grudniu 2009 roku. Dwukrotnie otrzymała odpowiedź odmowną. Jako główny powód odmowy podawano zapis z Uchwały Rady Miasta Myszkowa z 2003 roku: „o najem lokali mieszkalnych z zasobu gminy mogą ubiegać się osoby pełnoletnie zamieszkujące na terenie miasta Myszkowa, nie będące głównymi najemcami mieszkalnych lokali komunalnych, spółdzielczych, jak również właścicielami lokali mieszkalnych (…) Z uwagi na to, że Pani nie posiada zameldowania na terenie Myszkowa, nie może pani ubiegać się o przydział mieszkania z zasobów gminy Myszków”.

 

- Żeby starać się o mieszkanie musiałabym się wymeldować z gminy Niegowa. Boję się, że wtedy mogę mieć kłopoty z wypłatą alimentów czy świadczeń rodzinnych, stałabym się osobą bezdomną. Kiedy poszłam do MTBS pytać o mieszkania, powiedziano mi, że muszę mieć pozytywną decyzję komisji, tej nie uzyskam zaś bez meldunku w Myszkowie. Dla mnie to jakieś błędne koło, w którym się znalazłam i z którego nie potrafię się wyrwać – pani Wanda nie wie, jak sobie poradzić z „mieszkaniową karuzelą”. Od pewnego czasu wynajmuje mieszkanie na ul. 11 Listopada, płaci regularnie czynsz, na meldunek w nim nie ma jednak nawet co liczyć. – Trudno znaleźć kogoś, kto mnie zamelduje, kto nie będzie się obawiał, że mu nie opuszczę potem mieszkania – rozkłada bezradnie ręce. Czy z jej sytuacji (być może w podobnej znajdują się też inni nasi czytelnicy) da się wybrnąć?

 

UCHWAŁA Z „BRODĄ” MUSI FUNKCJONOWAĆ

- Zgadzam się, że w tej sytuacji jest „pat” - przyznaje Andrzej Hagno z Urzędu Miasta w Myszkowie, którego podpis widniał pod decyzjami odmownymi przekazywanymi pani Wandzie. Po reorganizacji wydziałów w magistracie sprawy mieszkaniowe nie podlegają już kierownikowi Wydziału Infrastruktury Miejskiej i Inwestycji, mimo to Andrzej Hagno dzieli się jednak z nami swoimi spostrzeżeniami. – Ta uchwała to trochę taki przepis „z brodą”. Przyznaję, że daje pierwszeństwo dla mieszkańców Myszkowa w staraniu się o lokale z naszych zasobów, że dyskryminuje osoby spoza gminy, a które np. pracują w Myszkowie i w ten sposób przyczyniają się do naszego wspólnego dobra. Rozważaliśmy nawet zmiany zapisów uchwały – mówi Andrzej Hagno. Gdyby radni zapis taki znieśli, pani Wanda mogłaby się starać o własne „m”. Nie ma na to jednak na razie szansy.

 

- Na jednej z ostatnich sesji radni przyjęli program gospodarowania mieszkaniowym zasobem gminy, a jednym z jego załączników była uchwała określająca zasady ubiegania się o przydział mieszkań komunalnych. Zapisy zostały niezmienione – wyjaśnia kierownik Wydziału Ochrony Środowiska i Gospodarki Komunalnej Wioletta Dworaczyk, której obecnie podlega „mieszkaniówka”. – I nie była to decyzja podyktowana złą wolą radnych. Na zmiany nie pozwalają przepisy ustawy o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i Kodeksu Cywilnego. Radni nie mogli postąpić więc inaczej – dodaje.

 

MELDUNEK KŁOPOTEM TEŻ DLA SYNA?

Pani Wanda nie ma także szans na tymczasowe zameldowanie w mieszkaniu wynajętym od spółdzielni mieszkaniowej – bo nasze myszkowskie: MSM czy „MYSTAL” takich lokali nie posiadają. – Może mają takie mieszkania zarządzający wspólnotami mieszkaniowymi? – zastanawia się prezes MSM Elżbieta Matysiewicz, która dodaje że z ich zasobów można mieszkanie jedynie kupić. Póki co pani Wandy na takie rozwiązanie nie stać.

 

Nasza bohaterka zastanawia się, a dokładnie mówiąc boi się, czy jej meldunkowe perypetie nie pokrzyżują edukacyjnych planów jej syna. Na razie, mimo także niegowskiego meldunku, uczy się on w jednej z myszkowskich szkół.

 

- Wiadomo, że jesteśmy szkołą obwodową i obejmujemy swym „obszarem” pewien rejon miasta. Dzieci spoza obwodu przyjmowane są na podstawie decyzji dyrektora szkoły, i tylko w przypadku, jeśli dysponuje wolnymi miejscami w swojej placówce. W tym konkretnym przypadku kłopotu nie ma, dziecko chodzi już do piątej klasy – wyjaśnia dyrektor szkoły, do której uczęszcza chłopiec. Przyznaje, że kłopoty mogą pojawić się już niedługo, kiedy syn pani Wandy będzie musiał podjąć naukę w gimnazjum. – Gimnazja to też szkoły obwodowe, i pierwszeństwo nauki w nich będą mieli uczniowie mieszkający w ich najbliższej okolicy.

 

CZY KTOŚ JEST W STANIE POMÓC?

Kilka miesięcy temu telewizyjna „jedynka” w głównych wydaniach wiadomości pokazała historie dwóch kobiet – w sytuacji podobnej do perypetii pani Wandy. Bohaterki reportaży także w życiu miały „pod górkę”, także musiały uciekać przed mężami tyranami, a pomoc znajdywały dopiero dzięki dobrej woli telewidzów, którzy otworzyli na ich problemy serca, pomogli znaleźć dach nad głową, pracę. Czy podobnie stanie się w przypadku naszej czytelniczki? Czy znajdzie się ktoś na terenie miasta, kogo poruszy jej historia i zaproponuje jej czasowy meldunek w mieszkaniu, które kobieta mogłaby wynająć? Mając go mogłaby się starać o własny kąt i rozpocząć wreszcie normalne życie, które mimo wszystko chce sobie na przekór dotychczasowym niepowodzeniom ułożyć. Jeżeli taka osoba się znajdzie, prosimy o kontakt z redakcją „GM”.

 

Robert Bączyński

imię bohaterki artykułu zostało zmienione


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: SąsiadkaTreść komentarza: Znam tą rodzinę mieszkam niedaleko tej patologi pomimo zgłoszeń powinni dawno ratować zwierzęta mało tego dzieci są tam jeszcze w tej patologi gdzie opieka społeczna na skargi sąsiadów jak córki przyjeżdżają z dziećmi piją i nogi rozkładają na widoku dzieci nikt nie reagujeData dodania komentarza: 27.03.2026, 22:48Źródło komentarza: BIŁ METALOWYM PRĘTEM CIELNĄ KROWĘ. W OBORZE BYŁY WYCIEŃCZONE KROWY, A ZA OBORĄ TRUCHŁA CIELĄT. TO OBOK NASAutor komentarza: KobietaTreść komentarza: Proszę sobie nie drwić z tej dziewczyny, która była w depresji. Kobieta została zgwałcona najpierw przez swojego chłopaka a następnie doszło do zbiorowego gwałtu. Sprawców nie złapano. Po gwałcie zbiorowym załamała się i próbowała popełnić samobójstwo, które doprowadziło do sparaliżowania. Dwa lata walczyła o możliwość eutanazji. Nie jestem zwolenniczką eutanazji ale też nie będę oceniać jej. Nie drwij człowieku.Data dodania komentarza: 27.03.2026, 20:06Źródło komentarza: ORGANISTA ZATRZYMANY NA WNIOSEK PROKURATURY!Autor komentarza: Smog zabija ludziTreść komentarza: Są dofinansowania i rodzina też może pomóc w finansowaniu starszej osobie z niską emeryturą a nie tylko czekać po spadek. Nawet łatwiej jej będzie obsłużyć nowy piec. Jeżeli starsza osoba jest sama nie ma spadkobierców to co innego. Smog zabija.Data dodania komentarza: 27.03.2026, 19:48Źródło komentarza: 24 mieszkańców kontra 12 kopciuchów. Jeśli postępowania potwierdzą naruszenie przepisów uchwały antysmogowej, właściciele będe musieli wymienić pieceAutor komentarza: TomekTreść komentarza: Zabrakło jednej istotnej informacji. Sądził paleo czy neosędzia bo taki cyrk ostatnio bardzo modny w tzw. wymiarze sprawiedliwości.Data dodania komentarza: 27.03.2026, 14:29Źródło komentarza: 20 LAT WIĘZIENIA ZA ZABÓJSTWO KSIĘDZA W KŁOBUCKU. PROKURATOR CHCIAŁ DOŻYWOCIAAutor komentarza: rozumnaTreść komentarza: Nie można posądzać kogoś jak nie ma dowodów w sprawie. A może dzieci sobie zmyśliły i teraz niewinna osoba ma spierniczone życieData dodania komentarza: 27.03.2026, 13:24Źródło komentarza: ORGANISTA ZATRZYMANY NA WNIOSEK PROKURATURY!Autor komentarza: TomekTreść komentarza: Mam nadzieje ze taki nakaz wymiany ogrzewania jest równoznaczny ze sfinansowaniem tej operacji przez władze. Jak ktoś ma głodową emeryturę (a takich jest większość) to już widzę jak pędzi po kredyt by być trendy. Najpierw godne dochody a potem nakazy i zakazy!Data dodania komentarza: 27.03.2026, 09:02Źródło komentarza: 24 mieszkańców kontra 12 kopciuchów. Jeśli postępowania potwierdzą naruszenie przepisów uchwały antysmogowej, właściciele będe musieli wymienić piece
Reklama
Reklama
Reklama