Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
poniedziałek, 25 maja 2026 07:28
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

WYNIKI BADAŃ BĘDĄ ZNANE NIEBAWEM

(Choroń, gm. Poraj) Pod koniec listopada w Choroniu ujawniono 10 metalowych beczek z nieznaną zawartością. Odpady podrzucono na nieużytkach nieopodal wieży obserwacyjnej. O sprawie od razu zawiadomiono Urząd Gminy, który skontaktował się z Wojewódzkim Inspektoratem Ochrony Środowiska. Na miejscu pracowali funkcjonariusze Państwowej Straży Pożarnej i Policji. Niebawem powinny być znane wyniki badań próbek gleby, która zanieczyszczona została odpadami. Policjanci nadal pracują nad tą sprawą. Problem będzie miał właściciel działki, na której ktoś postanowił pozostawić swoje śmieci – zgodnie z prawem przyjmuje się, że to władający powierzchnią ziemi jest posiadaczem odpadów znajdujących się na nieruchomości. Właściciel działki, który zgodnie z prawem będzie musiał usunąć odpady i pokryć związane z tym koszty, może „szukać sprawiedliwości”, ale do tego konieczne jest ustalenie kto stoi za podrzuceniem odpadów. Mogłoby się wydawać, że w dzisiejszych czasach, gdy jesteśmy obserwowani przez kamery miejskich monitoringów, walka z procederem nielegalnego wyrzucania odpadów będzie łatwiejsza. Okazuje się jednak, że nie jest to takie proste – gmina może instalować kamery, ale nie wszędzie.
Podziel się
Oceń

Beczki znaleziono w czwartek, 25 listopada. Wczesnym popołudniem na miejscu zjawili się inspektorzy z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Częstochowie. Przeprowadzili oględziny w obecności przedstawicieli Urzędu Gminy,Straży Pożarnej i Policji.

Na prywatną, nieogrodzoną działkę podrzucono 10 metalowych beczek, każda o pojemności 200 litrów. Z jednego z przewróconych pojemników wydostała się substancja, która wyglądała jak smar techniczny. Na zdjęciach wykonanych przez radną Ewę Masłoń, które publikowane były przez Urząd Gminy Poraj widać, że na niektórych beczkach znajdują się oryginalne naklejki producentów informujące o ich pierwotnej zawartości, jaką były środki smarne (np. Ceplattyn KG 10 HMF - 2500 marki Fuchs, czy też Liten EP-2 z Orlen Oil).

- Pozostałe pojemniki w momencie oględzin były zamknięte, oznaczone symbolami substancji palnych, na dwóch znajdowały się wykonane odręcznie oznakowania kodów odpadów: 08 01 11* co oznaczałoby, że zawierają one odpady farb i lakierów zawierających rozpuszczalniki organiczne lub inne substancje niebezpieczne oraz 08 01 15* czyli szlamy wodne zawierające farby i lakiery zawierające rozpuszczalniki organiczne lub inne substancje niebezpieczne – informuje rzecznik prasowy WIOŚ w Katowicach Małgorzata Zielonka.

Straż Pożarna zabezpieczyła pojemniki i zebrała to, co wydostało się z nich na zewnątrz. Miejsce oznaczone zostało taśmą i przekazane porajskiemu Sztabowi Zarządzania Kryzysowego. Inspektorzy z częstochowskiej delegatury WIOŚ pobrali do badań próbki gleby, zanieczyszczonej podrzuconymi w Choroniu odpadami. Jak informowała we wtorek, 14 grudnia M. Zielonka, WIOŚ nadal czeka na wyniki badań. Niewykluczone, że będą one znane w ciągu najbliższych dni. Inspektorat Ochrony Środowiska będzie decydował o dalszych działaniach po zapoznaniu się w wynikami badań.

Sprawą zajmuje się Komenda Powiatowa Policji w Myszkowie, ale czynności wciąż trwają. WIOŚ zgłosił porzucenie odpadów do Prokuratury Rejonowej w Myszkowie. O sprawie poinformowane są też inne Prokuratury Rejonowe, które prowadzą śledztwa w sprawie porzuceń odpadów na terenie powiatów myszkowskiego i częstochowskiego oraz Prokuratura Okręgowa w Gliwicach i Krakowie.

PODRZUCONE ODPADY SPORYM PROBLEMEM DLA WŁAŚCICIELA DZIAŁKI

- Ponadto, 26 listopada 2021 r. inspektorzy wystąpili do Wójta Gminy Poraj o podjęcie działań w oparciu o art. 26 ustawy o odpadach tzn. o wszczęcie postępowania, którego celem będzie wydanie decyzji, nakazującej posiadaczowi odpadów usunięcia ich z miejsca nieprzeznaczonego do ich składowania i magazynowania. W sytuacji, kiedy nie jest znany właściciel odpadów domniemywa się, że władający powierzchnią ziemi jest posiadaczem odpadów znajdujących się na nieruchomości – dodaje Małgorzata Zielonka z WIOŚ.

Odpady zostały wyrzucone na nieogrodzoną działkę, która ma właściciela. Jak przekazał nam Kierownik Referatu Gospodarki Komunalnej, Inwestycji i Pozyskiwania Środków UG Poraj Adam Zaczkowski, właściciel działki został poinformowany o znalezionych tam beczkach. Zgodnie z ustawą o odpadach (u.o.), którą przywoływała również rzeczniczka prasowa WIOŚ, to na właścicielu działki leży obowiązek usunięcia podrzuconych tam odpadów. Zgodnie z przepisami, domniemywa się, że odpady należą do właściciela terenu, na jakim się znajdują.

- Obalenie domniemania prawnego z art. 3 ust. 1 pkt 19 u.o. może nastąpić tylko poprzez wykazanie, że odpadem faktycznie władał inny podmiot. Jednak ciężar przeprowadzenia dowodu celem obalenia domniemania (…) spoczywa przy tym na władającym powierzchnią ziemi. W tym przypadku postępowanie w sprawie ustalenia właściciela odpadów prowadzi policja. Gmina nie posiada instrumentów prawnych, które umożliwiają udzielenie pomocy finansowej właścicielowi nieruchomości w celu utylizacji zalegających odpadów – przekazał Adam Zaczkowski.

Na razie nie wiadomo, jaki byłby koszt ich utylizacji. Jak wyjaśnia kierownik A. Zaczkowski, uzależnione jest to wielu czynników, np. od wagi i kodu odpadów.

MONITORING MOŻE BYĆ, ALE NIE WSZĘDZIE

Nie po raz pierwszy ktoś podrzucił odpady w Choroniu. W przeszłości – zarówno tej dalszej, jak i bliższej – dochodziło już do takich sytuacji. Różne odpady pojawiały się w różnych miejscach. Kilka miesięcy temu (w marcu 2021 r.) radna z Choronia Ewa Masłoń złożyła interpelację dotyczącą nielegalnego wywozu odpadów na terenie miejscowości. Wówczas chodziło o śmieci wyrzucane do kamionek.

- (…) Jest to ogromny problem od lat, a w ostatnim czasie mocno się nasilił. Tylko w ciągu 2 tygodni otrzymałam 4 zgłoszenia dot. nowych odpadów stałych i płynnych na terenie naszej miejscowości, o których to informowałam Urząd Gminy. Mając na uwadze bezsilność organów ścigania, które to umarzają zgłaszane sprawy, proszę o podjęcie akcji informacyjnej oraz ustawienie fotokomórek, które umożliwiłyby ujęcie sprawców – napisała w swojej interpelacji z marca br. radna Ewa Masłoń.

W odpowiedzi Adam Zaczkowski poinformował, że gmina „jest w trakcie przygotowywania akcji polegającej na umieszczeniu banerów i plakatów celem zwrócenia uwagi społeczeństwa na powyższy problem” oraz że „urząd podejmie stosowne działania mające na celu uprzątnięcie zalegających odpadów oraz zaprzestanie ich nielegalnego wywozu w przyszłości”.

W nawiązaniu do interpelacji radnej Masłoń, o interwencję prosił też pod koniec marca radny Bartosz Rajczyk. Proponował montaż kamer lub fotopułapek w miejscach szczególnie narażonych na wywóz odpadów.

- (…) Chętnie wraz z Radną Ewą (Masłoń – przyp. red.), a także mieszkańcami wskażemy miejsca szczególnie narażone na tego typu działania. Dodam, że taka fotopułapka czy też kamera może w przyszłości posłużyć w innych celach. Ja nie zgadzam się by śmieci dosłownie zalewały nas z każdej strony i również apeluję by podjąć działania, które mają zapobiegać temu procederowi. (…) Jeśli możemy wypracować inne rozwiązanie tej sytuacji to bardzo prosimy o taką informację – czytamy w interpelacji radnego Bartosza Rajczyka.

W odpowiedzi wójt Katarzyna Kaźmierczak przekazała radnemu, że Urząd Gminy w ramach swoich możliwości finansowych planuje zakup dodatkowych urządzeń do monitorowania miejsc publicznych szczególnie narażonych na podrzucanie odpadów. Wójt nadmieniła też, że gmina chcąc stosować monitoring, zawsze musi oznaczyć teren, na jakim znajdują się kamery. Obowiązku tego spełniać nie musi straż gminna. K. Kaźmierczak wskazała też, w jakich miejscach gmina może stosować monitoring.

Choć na terenie Choronia jest gminny monitoring, to Urząd Gminy nie ma możliwości, by instalować kamery w dowolnym miejscu. Powołując się na zapisy ustawy o samorządzie gminnym, Adam Zaczkowski wyjaśnia (podobnie jak wójt Kaźmierczak w odpowiedzi na marcową interpelację radnego Rajczyka), że gmina może stosować monitoring w przestrzeni publicznej za zgodą zarządcy lub właściciela danego obszaru. Urząd może instalować kamery na nieruchomościach i obiektach, które są własnością gminy lub jednostek organizacyjnych gminy oraz na terenie wokół nich.

- Wobec powyższego Gmina nie ma możliwości monitorowania terenów prywatnych, a podrzucanie odpadów zazwyczaj ma miejsce na otwartych terenach prywatnych – tłumaczy Adam Zaczkowski.

Edyta Superson

Zdjęcia: Ewa Masłoń/UG Poraj


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: TomaszTreść komentarza: Czytałem i oglądałem wszytsko co dotyczy tej sprawy, nie brałem udziału w tej sprawie więc proszę o niesugerowanie tego że byłem uczestnikiem. Co do oznakowania to jeżeli odpad został przetworzony i stał się materiałem to nie ma takiego obowiązku, aby była jakakolwiek informacja. Dodatkowo te transporty nie są rejestrowane w systemie BDO. Transporty które są odpadem są rejestrowane w systemie BDO i tam należy zacząć weryfikację czy w ogóle coś jest rejestrowane, jakie dokumenty są w systemie BDO, na jakiej zasadzie jest to wywożone. Ze słowem "odpad" należy się obchodzić delikatnie bo nie wszytsko co wyjedzie z budowy jest odpadem - należy to zweryfikować żeby poprawnie to nazywaćData dodania komentarza: 12.05.2026, 09:55Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: Kim był ten zdrajca na rzecz niemieckiego cesarza macie opisane np. tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_ze_Szczepanowa . Dobrego samopoczucia , oraz ubawu polskim parafianom życzę.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:18Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIAAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: I pomyśleć Pomazaniec Boży Król Polski Bolesław Szczodry uwalił łeb zdrajcy, a tu proszę - Polacy modlą się do niego. RĘCE OPADAJĄ.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:14Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIA J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: O ile rzeczywiście jest pan byłym pracownikiem WIOŚ, które też badało zasypane łęgi, to chyba niezbyt wnikliwe pan przeczytał nasze artykuły. Wszystko z budowy jest odpadem, różne za to są sposoby (legalne) ich zagospodarowania. Samochody wożące te materiały (odpady) miały obowiązek być oznakowane, a my nie widzieliśmy tego na żadnym z pojazdów. Co zresztą później próbowała wyłapać Inspekcja Transportu Drogowego, ale jak już zwożenie materiałów na łęgi się zakończyło. Główny problem nie jest w samym odpadzie, w większości to ziemia, ale gdzie trafił niszcząc dolinę Warty. Pytanie czy bezpowrotnie, czy Państwo Polskie zadziała, aby zmusić właściciela terenu do przywrócenia stanu poprzedniego. Na razie idzie to słaboData dodania komentarza: 11.05.2026, 09:27Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Tutaj redaktor dobrze rozpoznaje odpady i śmieci - czasami się udaje :)Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:16Źródło komentarza: „MAĆKOWA GRUSZKA”. Czyj to burdel? Wychodzi, że Prezydenta Warszawy Rafała TrzaskowskiegoAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Witam Jako były pracownik WIOŚ nie dziwię się że firma pisze o sprostowanie ponieważ: 1) Na Pana nagraniach widać że coś jest wożone na teren który Pan przywołuje i tutaj bardzo ostrożnie z nazywaniem tego co to jest bo nie ma Pan dokumentów ani dowodów że jest to odpad, na jakiej podstawie została weryfikacja że to jest odpad ? (jakieś badania? dokumenty po za nagraniami? nie jest Pan chyba geologiem) - odsyłam do ustawy która wskazuje o możliwościach jakie firma i osoby mają żeby np. przetwarzać coś. Na miejscu dziennikarza dowiedziałbym się i upewnił że jest to odpad bo wizerunkowo dla firma to jest cios za który nie odpuszcza. Nie jest Pan osobą mogącą potwierdzić że coś jest odpadem bo Panu się tak wydaje (chyba że jest to worek ze śmieciami plastikami itd. a tej sytuacji tutaj nie mamy) 2) Oglądałem też reportaż w którym jest Pan informowany o różnych innych informacjach które Pan tutaj zataja / zniekształca co jest też krzywdzące dla Pana Rafała chociażby - chyba nie jest to dziennikarstwo które polega tylko na żerowaniu i wskazywaniu wybiórczo informacji byle było chwytliwe..?? (bo chyba tak jest) 3) Mówi Pan o groźbach a sam Pan w poprzednim artykule wskazywał że konkretne osoby i firmy coś robią nie tak mimo iż wysłali wyjaśnienia, mówili o nich Panu na spotkaniach, a mimo to wskazuje Pan winnych (chociaż nie wprost) i dziwi się że Piszą o sprostowanie. Jak mają wskazać co sprostować jak wszystko jest do sprostowania skoro uprawiane jest takie dziennikarstwo tworzone ze strzępków informacji i z tego co się wydaje Panu. Reasumując nie widze nigdzie żadnych twardych dowodów że to co wożone jest "odpadem", nie ma wskazania informacji które już padły i nie zostały przywołane, skoro Pan Rafał mówi że kupuje materiał to czemu co artykuł nazywa się to odpadem, czemu brak informacji o tym i sugerowanie czytelnikowi nieprawdy. Rzetelne dziennikarstwo polega na dogłębnym zweryfikowaniu tematu tak mi się wydaję ale może się mylę może chodzi o to żeby zrobić z byle czego sensacji. Czekam na konkretne informację bo na ta chwilę jedyną prawdziwą informacja jest że teren zalewowy który jest w posiadaniu prywatnym jest zasypywany a raczej zasypany - to chyba problem systemowy bo takie tereny powinny być wykupione przez Państwo żeby je chronić i to jest problem (ale chyba mniej chwytliwy dla dziennikarza, ale ważniejszy z perspektywy prawdziwej ochrony przyrody).Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:14Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgi
Reklama
Reklama
Reklama