Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
środa, 21 października 2026 04:42
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

Aktywność dodaje mi energii. Z Martą Dębowiec rozmawia Katarzyna Stefańska

W Czekance na skraju Siewierza w kierunku Myszkowa powstaje niezwykłe miejsce dla miłośników koni. Marta Dębowiec z którą rozmawiamy jest nie tylko trenerką jeździectwa, ale też instruktorką szkolącą innych trenerów, zajmujących się nauką jazdy konnej. W wywiadzie, którego nam udzieliła, odkrywa jednak przed Czytelnikami wiele innych swoich pasji i zainteresowań.
Podziel się
Oceń

Ten wywiad mógłby mieć wiele tytułów. Tak wiele jak wiele jest rzeczy, którymi zajmuje się moja rozmówczyni – Marta Dębowiec - coach, trenerka biznesu, wolontariuszka MOPS, pasjonatka nauki i rozwoju osobistego, a przede wszystkim wielka miłośniczka koni i jeździectwa.
Katarzyna Stefańska: Spędziłam kilka godzin obserwując Cię w pracy jako instruktorkę jazdy konnej. Robisz wrażenie bardzo profesjonalnej trenerki, której pasją są konie i nauczanie innych. Skąd u Ciebie miłość do jeździectwa?
Marta Dębowiec: Przygodę z końmi zaczęłam jako czterolatka. Każdego roku jeździłam latem z rodzicami do rodziny w Poznaniu. Mieliśmy taki zwyczaj, że zawsze po drodze zatrzymywaliśmy się w Czerniejewie, gdzie w tamtejszym parku tata woził mnie na kucykach. Najbardziej podobało mi się gdy konik stukał kopytami przechodząc przez drewniany mostek. To jedno z moich pierwszych „końskich wspomnień”. Pewnego roku pozwolono mi spróbować jazdy na dużym koniu. Ten awans kosztował mnie wiele, ponieważ do dziś mam na nogach blizny od otarć. Po tych pamiętnych wakacjach rodzice zapisali mnie do szkółki jeździeckiej w Zbrosławicach i tam zaczęłam uczyć się jazdy konnej.
K.S.: Kto był Twoim pierwszym trenerem?
M.D.: Moją trenerką była pani Ewa, która odegrała bardzo ważną rolę w moim życiu. Była moją mentorką i pokazała mi jak rozwijać pasję. Każdemu sportowcowi życzę na swojej drodze takiego nauczyciela. Pani Ewa świetnie uczyła dyscypliny, odpowiedzialności, zaangażowania i ciężkiej pracy z końmi. Przekazywała wspaniałe wzorce. 
K.S. Zupełnie jak Ty dzisiaj. Twierdzę tak, ponieważ wszystkie osoby, z którymi rozmawiałam o Tobie jako instruktorce jazdy konnej mówiły dokładnie to samo. Jesteś dla nich autorytetem, pozytywnie motywujesz, masz intuicję i nie wywierasz presji.
M.D.: Hmm, miło mi to słyszeć. Dla mnie najważniejsza jest jakość treningu. Staram się być uważna i skupiona zarówno na predyspozycjach jeźdźca jak i konia. Pod pojęciem jakości treningu rozumiem też punktualność, wzajemny szacunek, determinację i realizowanie zamierzonych celów. Uważam ponadto, ze każdy z nas jest na innym etapie życia, ma inne oczekiwania wobec siebie i otoczenia. Jako trener chcę motywować i pomagać w przekraczaniu indywidualnych granic. Moi klienci mają przecież różne predyspozycje. Czasem ktoś startuje od zera, a potem pięknie rozkwita. Ktoś inny zaczyna od wysokiego poziomu i nagle zwalnia. Dużą rolę pełnią też czynniki zewnętrzne oraz tak zwane kompetencje miękkie, w których specjalizuję się jako coach i trener biznesu.
K.S.: No właśnie. Jesteś też coachem i trenerem biznesu. Czy udaje Ci się połączyć obie specjalizacje – coaching i jeździectwo?
M.D.: Od jakiegoś czasu tak. Zajmuję się szkoleniami z zakresu zarządzania, sprzedaży, komunikacji i układania relacji międzyludzkich w organizacjach. Drugim obszarem mojej aktywności są konie. Prowadzę treningi ujeżdżeniowe i treningi metodami naturalnymi. Obecnie przygotowuję także duży cykl szkoleń dla instruktorów jeździectwa o nazwie Coaching jeździecki, który łączy moje dwa światy. Stworzyłam ten projekt ponieważ uważam, że wspomniane przeze mnie wcześniej kompetencje miękkie mają kluczowy wpływ na postawy i zaangażowanie jeźdźców. Oczywiście ważne są również kompetencje twarde – specjalistyczne z dziedziny jeździectwa.
K.S.: Czy udało Ci się wypracować swój własny styl trenowania?
M.D.: Zdecydowanie tak. Połączyłam moje dwa światy, dając tym samym szansę rozwoju i możliwość zdobycia wyjątkowych umiejętności. Pracuję w oparciu o różne techniki. Łączę pracę z ziemi z klasyczną jazdą w siodle. Najważniejszy jest jednak sposób komunikacji, który przekłada się na wzajemne zrozumienie, zaangażowanie, motywację osób, z którymi współpracuję. 
K.S.: Jako rolę w treningach pełnią zwierzęta, a właściwie czego uczą nas konie?
M.D.: Konie, dzięki swej wrażliwości, są idealnym odzwierciedleniem ludzkich cech. Pokazują nam nasze emocje i bardzo szybko odpowiadają na ludzkie zachowania, postawy, sposób komunikacji. Można powiedzieć, że konie to takie narzędzia diagnostyczne. Ponadto, konie wyrabiają u człowieka wyjątkową zdolność do przewidywania pewnych reakcji, ale też nawyk obserwacji. Kształtują także ponadprzeciętną wytrwałość, dbałość o budowanie przyjaznej atmosfery, dążenie do celu. Uczą empatii i konsekwencji.
K.S.: Twoje uczennice powiedziały mi, że często podkreślasz, że jeśli podczas treningów coś dzieje się nie tak, to zazwyczaj problem leży po stronie człowieka, nie konia. Dlaczego tak uważasz?
M.D.: To wbrew pozorom bardzo złożony temat. Chodzi głównie o kontrolę emocji, budowanie samoświadomości podczas jazdy konnej oraz komunikowanie się ze zwierzęciem bez przemocy psychicznej i fizycznej. Te postawy przekładają się również na życie prywatne i zawodowe lub wywodzą się z tych obszarów. Jako trener umiem eliminować niepotrzebne zachowania. Krzyk czy złość podczas treningów to objawy słabości. Nie wyobrażam też sobie takich reakcji ze strony trenera. 
K.S.: Z kim lubisz pracować?
M.D.: Zdecydowanie z ludźmi, którzy chcą się uczyć, pracować nad sobą lub chcą coś zmienić w swoim życiu. Ja w ogóle uwielbiam pracę z ludźmi, a jako coach lubię wspierać innych. Dla mnie samej bardzo ważny jest rozwój osobisty. Stale się uczę, szkolę, kończę profesjonalne kursy. Gdy widzę zmiany u moich klientów, ich pracę nad sobą, to rozkwitam razem z nimi. Daje mi to ogromną satysfakcję kiedy obserwuję czyjś postęp, wiedząc ile pracy kosztował jego wysiłek. 
K.S.: Pokuszę się o stwierdzenie, że to niestety rzadka reakcja w obecnym świecie. Ludzie nie lubią cieszyć się cudzymi sukcesami. Dlaczego Ty się cieszysz?
M. D.: Może jest tak dlatego, że sama dostałam od innych dużo wsparcia. Nie mam za sobą łatwej przeszłości. Jako mała dziewczynka straciłam mamę. Bardzo wcześnie musiałam sobie radzić sama. Na wszystko ciężko pracowałam, ale spotykałam na swojej drodze wielu ludzi, którzy mi pomagali. Dziś mam wspaniałych klientów, z którymi praca jest samą przyjemnością. Oddaję to dobro innym potrzebującym.
K.S.: Na przykład osobom starszym?
M.D.: Tak, staram się pomagać słabszym. Jestem wolontariuszem jednego ze śląskich MOPS-ów. Na ile pozwala mi czas, raz lub dwa razy w tygodniu jeżdżę do moich podopiecznych i pomagam im w prostych obowiązkach. Są to z reguły zakupy, pomoc w wypełnieniu dokumentów lub zapłaceniu rachunków.
K.S.: Czym jeszcze się zajmujesz? 
M.D.: Jestem wykładowcą na wyższej uczelni w Dąbrowie Górniczej. Dzielę się ze studentami swoją wiedzą i doświadczeniem i to znowu w jakimś sensie oddawanie tego co dostałam. Poznawanie nowych ludzi, praca z nimi dają mi poczucie spełnienia i życiowej równowagi. Dzięki temu mam siłę i wytrzymałość. Nie lubię stać w miejscu. Aktywność dodaje mi energii.
K.S.: Co jest Twoim sukcesem?
M.D.: Niezależność. To z kolei daje mi poczucie bezpieczeństwa i możliwość dokonywania wyborów. Dzięki niezależności mogę wychowywać mojego syna i realizować jego i swoje marzenia.
K.S.: A jakie są Twoje marzenia?
M.D.: Obecnie spełniam jedno z moich największych marzeń. Buduję w Czekance stajnię i pensjonat dla koni. Będzie to jednocześnie małe centrum rozwoju i sportu jeździeckiego dla ludzi, którzy chcą rozwijać swoje pasje. W projekcie jest też uwzględniona sala konferencyjna, w której planuję prowadzić moje szkolenia. Myślę, że znajdzie się też czas i miejsce na zajęcia z hipoterapii. W moim centrum jeździeckim chciałabym stworzyć także miejsce dla osób, których nie stać na płatne treningi, ale są pasjonatami i mają determinację do pracy z końmi. Ktoś kiedyś dał mnie taką szansę i ponownie chciałabym oddać innym to co dostałam. Najważniejsze w tej stajni będą dla mnie atmosfera i ludzie, dla których ważne jest dobro koni.
K.S. Jak będzie nazywać się Twoja stajnia?
M.D.: Tego jeszcze nie jestem pewna w stu procentach, ale wszystko wskazuje na to, że będzie to nazwa Eleganse. Od imienia mojego ukochanego konia.
Marta Dębowiec- absolwentka studiów z zakresu zarządzania, trenerka biznesu, instruktorka jazdy konnej i hipoterapii. Wykłada Zarządzanie w Wyższej Szkole Biznesu w Dąbrowie Górniczej. Prywatnie mama 15 letniego Adriana, miłośniczka nart, kajakarstwa i prac w drewnie. Ma kota, psa i 3 i pół konia.


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
J Autor komentarza: Redakcja Treść komentarza: Prezentuje pan/pani życzeniowe podejście, żeby "dla równowagi" był jakiś przekręt, a najlepiej proces karny z kim ośkarżonym " z poza PiS". Jak taki proces będzie, będziemy relacjonować. Ale proszę od nas nie oczekiwać, że gazeta będzie wymyślała rzeczywiśtość. Skoro na jaw, w tym do sądów trafiają brudy osób z PiS lub rządzących z tą partią, to te sprawy opisujemy. Data dodania komentarza: 14.10.2026, 15:48 Źródło komentarza: RUSZYŁ PROCES PRZEWODNICZĄCEJ POWIATU. PRZYBYWA SKRUSZONYCH PRZESTĘPCÓW! Autor komentarza: xd Treść komentarza: Czytajac wszystkie wpisy, mozna odniesc wrazenie ze ktos ma obsesje na punkcie PiS. Skoro redakcja jest taka madra i rzetelna to czemu nie znajdziemy zadnych negatywnych wpisow o innych partiach? W sumie niepotrzebnie zadaje to pytanie bo dla nie to oczywiste :D ten jest zly masz o nim pisac, ten dobry to nie pisac... Data dodania komentarza: 13.10.2026, 13:36 Źródło komentarza: RUSZYŁ PROCES PRZEWODNICZĄCEJ POWIATU. PRZYBYWA SKRUSZONYCH PRZESTĘPCÓW! J Autor komentarza: Redakcja Treść komentarza: Do turystyki wybraliśmy właśnie ten motocykl, czyli Honda GoldWing Tour, po testach wielu innych marek, o czym też pisaliśmy. Wybór nie "podprogowy" tylko realny wydatek 172 tys. zł. Ponieważ firma JKK dealer Honda reklamuje się u nas, czasem nawet wspominamy gdzie motocykl był kupiony Data dodania komentarza: 11.10.2026, 12:37 Źródło komentarza: Chęciny to nie tylko zamek na którym byliśmy raz i… starczy. Dlaczego do takich miasteczek jak Chęciny wracamy chętnie, a do innych końmi nas nie zaciągniesz? Autor komentarza: Tomek Treść komentarza: Podprogowa reklama motocykla Honda Data dodania komentarza: 10.10.2026, 21:05 Źródło komentarza: Chęciny to nie tylko zamek na którym byliśmy raz i… starczy. Dlaczego do takich miasteczek jak Chęciny wracamy chętnie, a do innych końmi nas nie zaciągniesz? J Autor komentarza: Redakcja Treść komentarza: Najbardziej martwią nas takie właśnie komentarze, z których wynika, że nawet jak ktoś, czytał, to nie zrozumiał. Prokuratura w tej sprawie postawiła zarzuty, a w tekście cytujemy jedną z obrończyń oskarżonej, powiatową urzędniczę, która od lat dostaje od PiS posady i jest jak lwica w ich obronie. Teraz jest wicedyrektorką PUP i to ona kwestionuje postawione lekarce, przewodniczącej Rady Powiatu w Myszkowie zarzuty karne. My do pracy Prokuratury Okręgowej w Częstochowie w tej sprawie odnosimy się z szacunkiem Data dodania komentarza: 7.10.2026, 09:45 Źródło komentarza: RUSZYŁ PROCES PRZEWODNICZĄCEJ POWIATU. PRZYBYWA SKRUSZONYCH PRZESTĘPCÓW! Autor komentarza: BZDURY PIRAMIDALNE Treść komentarza: ZWYKŁE BZURY I MARNE DOMYSŁY Może tak się w redakcji zdecydujecie, czy prokuratora jest cacy czy jest beee??? Bo odbijacie się w tym tekście od bandy do bandy. No to jak jest z tą częstochowska prokuraturą???? ŚMIESZNE .., PRAWDA... Data dodania komentarza: 6.10.2026, 23:27 Źródło komentarza: RUSZYŁ PROCES PRZEWODNICZĄCEJ POWIATU. PRZYBYWA SKRUSZONYCH PRZESTĘPCÓW!
Reklama
Reklama
Reklama