Spotkanie inaugurujące cykl, zatytułowane „Mój bohater, moja historia”, przeniosło uczestników w niezwykły świat legend Jury Krakowsko-Częstochowskiej .
W wydarzeniu wzięły udział dzieci w wieku 7–11 lat (I grupa) oraz mieszkanki Domu Pomocy Społecznej w Poraju wraz z innymi uczestnikami (II grupa), co stworzyło wyjątkową przestrzeń do międzypokoleniowej integracji.

Podczas zajęć uczestnicy z dużym zainteresowaniem wysłuchali barwnych opowieści – m. in. legend: „O czarnym psie z Ogrodzieńca”, „Braciach Bobolu i Mirze”, „Bramie Twardowskiego”, „Smoku wawelskim” , „Pieskowej Skale”, a także „O duchu dziecka z zamku w Olsztynie i złotych kaczkach ukrytych w lochach „ i „O białej damie z zamku w Morsku”. Literacka podróż stała się jednocześnie okazją do poznania najpiękniejszych zakątków Jury i ich niezwykłej historii.
Nie zabrakło również twórczej aktywności. Najmłodsi uczestnicy przygotowali ilustracje do „Legendy o smoku wawelskim”, natomiast druga grupa stworzyła prace inspirowane „Legendą o czarnym psie z Ogrodzieńca”. Powstałe ilustracje zostały wykorzystane podczas przedstawienia w teatrzyku Kamishibai, które było zwieńczeniem warsztatów.
Zajęcia miały także formę zabawy – uczestnicy rozwiązywali zagadki i brali udział w aktywnościach ruchowych, które wywołały wiele uśmiechu i pozytywnych emocji. Warsztaty nie tylko rozbudziły wyobraźnię, ale także sprzyjały integracji, współpracy i wspólnemu odkrywaniu bogactwa polskich legend.
Spotkanie autorskie : Czy w XXI wieku można spotkać piratów?
W Porajskiej ibliotece odpowiedzi na to pytanie szukał nie kto inny, jak podróżnik Marcin Musiał.

Spotkanie autorskie odbyło się w ramach projektu „Literackie wędrowanie – książka jako przestrzeń integracji” realizowanego w ramach programu „Partnerstwo dla książki 2026” Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Podczas spotkania wokół książki pt. „Tańce wśród piratów: opowieść o marzeniach, które stały się rzeczywistością”, podróżnik zabrał nas w rejony świata, o których wielu bałaby się nawet pomyśleć. To była prawdziwa wyprawa pełna inspiracji i wrażliwości na inne kultury.
Mogliśmy: Posłuchać o tym, jak powstawała książka, którą pan Marcin napisał wraz ze swoją żoną Magdą. Zobaczyć na własne oczy i dotknąć rekwizytów przywiezionych z dalekich podróży m.in. z Wenezueli, Panamy, Kostaryki, Nikaragui, Dominikany, Kolumbii. Zagrać na etnicznych instrumentach: indiańskiej fletni, piszczałkach, marakesach. Najbardziej rozbawił nas rechot żaby, czyli dźwięk drewnianego quiro, który powstaje, gdy przesuwa się patyczkiem (skrobaczką) po nacięciach na grzbiecie żaby. Przymierzyć kolorowe stroje wykonane głównie z wełny alpaki, która jest bardzo ciepła, miękka i używa jej się do wyrobu poncz. Założyć na głowę damskie meloniki/kapelusze z jednym lub dwoma warkoczami (jeden warkocz oznacza, że kobieta jest panną, dwa- mężatką). Poczuć wszystkimi zmysłami przygodę i obudzić w sobie duszę odkrywcy.
Zrozumieć, że podróże to nie tylko piękne widoki, ale przede wszystkim ludzie i ich fascynujące historie. (red) zd. Biblioteka Poraj










Napisz komentarz
Komentarze