W Polsce dystrybutorem motocykli Benda, marki, która próbuje sobie przypisać rodowód francuski, ale należy do Hangzhou Saturn Power Technology. Marka robi jednak wiele, żeby wzmocnić „europejskość” motocykli Benda. W 2024 roku powstała Benda Moto Europe GmbH w Salzburgu, w Austrii. Nic jednak nie wskazuje, żeby w Europie miało działać coś poza siecią sprzedaży Bendy.
W pięknych okolicach Restauracji Spichlerz w Olsztynie Jurajskim stanęły dwa najnowsze motocykle Benda, które zapewne będziemy mogli dokładniej obejrzeć na targach motoryzacyjnych Warsaw Motorcycle Show, odbywających się w dniach 27 - 29 marzec 2026 w Ptak Warsaw Expo.
W Olsztynie trochę pooglądaliśmy, pogadaliśmy o motocyklach, również o tym, że może dystrybutor, czyli Romet udostępni nam nowe Bendy na test redakcyjny. Jesteśmy ciekawi tych motocykli. Benda produkuje cruisery i bobbery o małych i średnich pojemnościach silników. Znajdziemy więc w Benda motocykle 125 ccm (Chinchilla), 250 ccm.
W Olsztynie stanęły nowe modele Darkflag 500 Commander i LFC 700. Oba wyglądają kozacko, widać (co też czasem jest zarzucane marce) dość oczywiste nawiązania stylistyczne do motocykli Indian. Nie przyjrzeliśmy się obu pokazanym w Spichlerzu motocyklom bardzo dokładnie, więc teraz krótka analiza z tego co można wyczytać z oficjalnych danych technicznych. Bo wygląd- sami widzicie- robi robotę.

Darkflag 500 Commander i LFC 700. Spora masa, niewielkie, a wysilone silniczki
Pierwsze co uderza, jak spojrzy się na dane techniczne obu motocykli Benda, to ich spora masa. DarkFlag 500 o pojemności silnika 475ccm z pasem jako przeniesienie napędu waży aż 260 kg. Co tu tyle waży? -zastanawiamy się. Jeszcze cięższy, prawie 300 kg jest wyposażony w silnik 677,9 ccm LFC 700. Średniej wielkości silnik ma sporo deklarowanej mocy, bo 63 kW i 85,6 KM czyli mniej więcej tyle, co silniki Triumpha 1200 cm, np. w Bonneville T120. Inna rzecz, że Triumph osiąga moc 80 KM przy 6560 obrotów/minutę a LFC 700 dopiero po przekroczeniu 10.000 obrotów. Jeszcze ciekawiej się robi, jak spojrzymy ma moment obrotowy. Benda osiągnie 60 Nm przy 8600 rpm. Bonneville T120 da nam aż 105 Nm przy 3500 obr/minutę. To porównanie wiele mówi jak może jeździć Bonda, bo jak jeździe Bonneville to wiemy. Znamy za to ceny. Na stronie bendamoto.pl importer podaje, że motocykl kosztuje niecałe 50.000 zł. Triumph Bonneville T120 którego wersji wyposażeniowych jest więcej, można kupić od około 61 tysięcy. Motocykle inaczej skonstruowane, na pewno też inaczej jeżdżące (Bendą nie mieliśmy okazji). Bonneville niczego nie udaje. Benda na razie napina muskuły, pręży średniej wielkości serduszko w nieco za dużym tylnym bucie i ciężkich podeszwach. Jeżeli „to to” jeździ tak kozacko jak wygląda, chętnie wszystko odszczekam.
Darkflag 500 Commander wygląda na kolejną wersję modelu NapoleonBOB 500 czyli motocykla Benda, który jest klasycznym bobberem. DargFlag zyskał zgrabny zadupek, silnik jeszcze bardziej udaje ten z Indiana, ale tylko stylistyką i rozmiarem zewnętrznym. Zwiastuje to, że to raczej poszerzenia niż faktyczna wielkość bloku silnika, który ma przecież niecałe 500 cm. Całą resztę mówią inne parametry. Moc 47 KM, fajnie, że napęd paskiem przekazywany. Prędkość maksymalna taka, że na autostradzie nie ma żadnego ryzyka przekroczenia limitu prędkości: tylko 129 km/h. Wiadomo, że cruiser nie służy do bicia rekordów, raczej do zadawania szyku w mieście, więc może wystarczy. Kosz: 40.000 zł bez złotówki. Dziwnie wygląda wydech, jakiś taki przeogromny, jak na tę pojemność silnika.
















Napisz komentarz
Komentarze