Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
sobota, 16 maja 2026 19:51
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

PSIE PUCHARY W SIEDLCU

(Siedlec) Takiej imprezy w naszym regionie jeszcze nie było. W Siedlcu koło Janowa rozegrano pod koniec września Finał Pucharu Polski w Dogtrekkingu. To impreza sportowo - turystyczna skierowana do właścicieli psów. Ich zadaniem było pokonanie w towarzystwie swoich pupili trasy 25 lub 45 km i zaliczenie na trasie punktów kontrolnych. Biegi odbywały się w kilku kategoriach, w zależności od wieku i płci startujących osób. W zawodach wystartowali z sukcesami także reprezentanci Myszkowa.
Podziel się
Oceń

 

(Siedlec) Takiej imprezy w naszym regionie jeszcze nie było. W Siedlcu koło Janowa rozegrano pod koniec września Finał Pucharu Polski w Dogtrekkingu. To impreza sportowo - turystyczna skierowana do właścicieli psów. Ich zadaniem było pokonanie w towarzystwie swoich pupili trasy 25 lub 45 km i zaliczenie na trasie punktów kontrolnych. Biegi odbywały się w kilku kategoriach, w zależności od wieku i płci startujących osób. W zawodach wystartowali z sukcesami także reprezentanci Myszkowa.

 

To kolejna impreza, którą władze Janowa wykorzystały do promocji turystycznych walorów swych terenów. Miejscem, gdzie rozgrywane były zawody zauroczeni byli wszyscy.

 

- To jest przepiękne miejsce. Tak pod względem krajobrazowym, jaki i widokowym. Po prostu rewelacja. Sami uczestnicy zawodów podkreślali urok tego miejsca. Nigdzie wcześniej, podobnie jak my, nie spotkali się z trasą, tak nasyconą pięknymi widokami, miejscami związanymi z historią, do tego jeszcze ostańce, pustynia granicząca z lasem. Słowem: Jura się broni, Jura wygrywa. Do tego wszystkiego spotkaliśmy się z tak życzliwym przyjęciem wójta gminy i kierownictwa schroniska turystycznego, że na pewno będziemy chcieli tu wrócić, a może nawet zorganizować tu Mistrzostwa Polski – zachwycał się Radosław Ekwiński, prowadzący zawody (piąte z sześciu tegorocznych, zorganizowanych w ramach Pucharu Polski), prywatnie „zaprzęgowiec” i sędzia zawodów psich zaprzęgów.

 

Dla Grzegorza Klabisza z Chorzowa, który zawody na dystansie 24 kilometrów ukończył na 10 miejscu była to trzecia impreza w tym roku, ale pierwsza z udziałem dwóch psów. Do Siedlca przyjechał z nim stały uczestnik dog trekkingu, mieszaniec Frodo i Alaskan Malamut Taran. Wcześniej w parze z Frodo był 6 w biegu w Świętej Annie i 16 w Brennej. – Taran biegł pierwszy raz, bo dopiero skończył rok. Tempo nadawał Frodo, który właściwie go „ciągnął”. Trasa była super, bardzo fajna, „zastrzeżenia” można mieć jedynie do pogody. Dla psów było stanowczo za gorąco. Dla ich najlepsza temperatura do biegania to ok. 5 stopni Celsjusza – dzielił się wrażeniami z imprezy na mecie zawodów Grzegorz Klabisz.

 

Pogoda – właśnie fakt, że było za ciepło - zdecydowała, że z trasy zdecydowali się zejść Iwona i Jacek Stefanek, których spotkaliśmy na drodze do Siedlca, w okolicach Bramy Twardowskiego. – Dla zdrowia psów schodzimy z tej pięknej trasy - mówili zawodnicy z Gliwic, ale nie mieli smutnych min. Dla nich najważniejszy był udział w imprezie, w tym roku już szóstej. Z Syberianem Huskym „Maxem” i Samoyedem Virgo startują w dog trekkingu już od około 3 lat.

 

CO TO TAKIEGO?

Niemal każdy długi spacer z psem można już nazwać dog trekkingiem, bo jest to nic innego, jak wędrowaniem z psem. Różni się od ogólnie pojętej turystyki pieszej tym, że pies jest przypięty do przewodnika za pomocą specjalnej linki, która musi mieć tzw. amortyzator, pochłaniający energię podczas szarpnięcia. Zdarzyć się bowiem może, że pies nagle przyspieszy, lub towarzysząca mu osoba zechce się zatrzymać. Bez amortyzatora w takiej sytuacji może dojść do kontuzji, tak człowieka, jak i psa. Pies musi poza tym mieć dopasowaną uprząż (szelki). Nie mogą być one za luźne, bo wtedy zsuwają się psu na boki i uciskają stawy, nie mogą też być zbyt ciasne, bo wtedy pies podczas biegu będzie miał problemy z oddychaniem.

 

W rywalizacji zawodniczej nie ma żadnych ograniczeń poza wiekiem, zarówno w wypadku psów jak i ludzi. Startować można z każdym psem, bez względu na to, czy jest rasowy, czy nie.

 

WYNIKI

W zawodach, wśród zawodników z całej Polski nie zabrakło reprezentantów Myszkowa. Znakomicie zaprezentowała się mieszkanka miasta Adrianna Huras, która z towarzyszą jej Negrą zajęła drugie miejsce w biegu na dystansie 24 kilometrów. Wśród panów, na takim samym dystansie 13 miejsce zajął inny mieszkaniec Myszkowa, Krzysztof Wróbel z owczarkiem niemieckim „Karlo”. Poniżej prezentujemy wyniki pucharowych zawodów w Siedlcu.

 

Bieg na dystansie 45 kilometrów mężczyzn (tzw. Long)

1 miejsce Przemysław Piechowiak 5:50:09 z Lipna, z owczarkiem niemieckim „Sabą”

2 miejsce Łukasz Rakowski 5:51:52 z „Nestea”

3 miejsce Piotr Dąbrowski 6:08:10 z Warszawy, z Syberian Huskym „Białą”

 

Bieg na dystansie 24 kilometrów mężczyźni (tzw. Mid)

1 miejsce Mateusz Rebeś 3:24:04 – z Czyżowic, z mieszańcem „Bramborem”

2 miejsce Mariusz Motyka 3:41:05 – ze Strzelców Opolskich, z Syberianem Husky „Neką”

3 miejsce Marcin Nagórski 3:50:01 z Katowic, z foksterierem „Drago”

13 Krzysztof Wróbel z Myszkowa z owczarkiem niemieckim „Karlo” vel „Bruno”

 

Bieg na dystansie 24 kilometrów kobiety

1 miejsce Jolanta Kałat – czas: 3:22:45 z Bielska Białej, z „Kuflem” (ESD – Europejski Pies Zaprzegowy)

2 miejsce Adrianna Huras z Myszkowa 3:52:25, z mieszańcem „Negrą”

3 miejsce Ludwina Machała 4:15:23 z Katowic, której towarzyszyła „Inez” rasy Eurasier

 

Bieg na 45 kilometrów kobiety

1 miejsce Małgorzata Porc – z Dąbrowy Górniczej, z psem rasy Syberian Husky – „Drako” 7 godz. 28 min.

2 miejsce Joanna Kędzior

3 miejsce Agnieszka Gonsowska

 

W kategorii rodzinnej wygrali Michał i Radosław Włosik z Międzybrodzia Bialskiego którym towarzyszyły „Rita i Krówek” (ESD). Na drugim miejscu uplasowali się Katarzyna i Dariusz Wernik z Wodzisławia Śląskiego z Alaskan Malamutem „Ayshą”.

Robert Bączyński

 


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: TomaszTreść komentarza: Czytałem i oglądałem wszytsko co dotyczy tej sprawy, nie brałem udziału w tej sprawie więc proszę o niesugerowanie tego że byłem uczestnikiem. Co do oznakowania to jeżeli odpad został przetworzony i stał się materiałem to nie ma takiego obowiązku, aby była jakakolwiek informacja. Dodatkowo te transporty nie są rejestrowane w systemie BDO. Transporty które są odpadem są rejestrowane w systemie BDO i tam należy zacząć weryfikację czy w ogóle coś jest rejestrowane, jakie dokumenty są w systemie BDO, na jakiej zasadzie jest to wywożone. Ze słowem "odpad" należy się obchodzić delikatnie bo nie wszytsko co wyjedzie z budowy jest odpadem - należy to zweryfikować żeby poprawnie to nazywaćData dodania komentarza: 12.05.2026, 09:55Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: Kim był ten zdrajca na rzecz niemieckiego cesarza macie opisane np. tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_ze_Szczepanowa . Dobrego samopoczucia , oraz ubawu polskim parafianom życzę.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:18Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIAAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: I pomyśleć Pomazaniec Boży Król Polski Bolesław Szczodry uwalił łeb zdrajcy, a tu proszę - Polacy modlą się do niego. RĘCE OPADAJĄ.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:14Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIA J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: O ile rzeczywiście jest pan byłym pracownikiem WIOŚ, które też badało zasypane łęgi, to chyba niezbyt wnikliwe pan przeczytał nasze artykuły. Wszystko z budowy jest odpadem, różne za to są sposoby (legalne) ich zagospodarowania. Samochody wożące te materiały (odpady) miały obowiązek być oznakowane, a my nie widzieliśmy tego na żadnym z pojazdów. Co zresztą później próbowała wyłapać Inspekcja Transportu Drogowego, ale jak już zwożenie materiałów na łęgi się zakończyło. Główny problem nie jest w samym odpadzie, w większości to ziemia, ale gdzie trafił niszcząc dolinę Warty. Pytanie czy bezpowrotnie, czy Państwo Polskie zadziała, aby zmusić właściciela terenu do przywrócenia stanu poprzedniego. Na razie idzie to słaboData dodania komentarza: 11.05.2026, 09:27Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Tutaj redaktor dobrze rozpoznaje odpady i śmieci - czasami się udaje :)Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:16Źródło komentarza: „MAĆKOWA GRUSZKA”. Czyj to burdel? Wychodzi, że Prezydenta Warszawy Rafała TrzaskowskiegoAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Witam Jako były pracownik WIOŚ nie dziwię się że firma pisze o sprostowanie ponieważ: 1) Na Pana nagraniach widać że coś jest wożone na teren który Pan przywołuje i tutaj bardzo ostrożnie z nazywaniem tego co to jest bo nie ma Pan dokumentów ani dowodów że jest to odpad, na jakiej podstawie została weryfikacja że to jest odpad ? (jakieś badania? dokumenty po za nagraniami? nie jest Pan chyba geologiem) - odsyłam do ustawy która wskazuje o możliwościach jakie firma i osoby mają żeby np. przetwarzać coś. Na miejscu dziennikarza dowiedziałbym się i upewnił że jest to odpad bo wizerunkowo dla firma to jest cios za który nie odpuszcza. Nie jest Pan osobą mogącą potwierdzić że coś jest odpadem bo Panu się tak wydaje (chyba że jest to worek ze śmieciami plastikami itd. a tej sytuacji tutaj nie mamy) 2) Oglądałem też reportaż w którym jest Pan informowany o różnych innych informacjach które Pan tutaj zataja / zniekształca co jest też krzywdzące dla Pana Rafała chociażby - chyba nie jest to dziennikarstwo które polega tylko na żerowaniu i wskazywaniu wybiórczo informacji byle było chwytliwe..?? (bo chyba tak jest) 3) Mówi Pan o groźbach a sam Pan w poprzednim artykule wskazywał że konkretne osoby i firmy coś robią nie tak mimo iż wysłali wyjaśnienia, mówili o nich Panu na spotkaniach, a mimo to wskazuje Pan winnych (chociaż nie wprost) i dziwi się że Piszą o sprostowanie. Jak mają wskazać co sprostować jak wszystko jest do sprostowania skoro uprawiane jest takie dziennikarstwo tworzone ze strzępków informacji i z tego co się wydaje Panu. Reasumując nie widze nigdzie żadnych twardych dowodów że to co wożone jest "odpadem", nie ma wskazania informacji które już padły i nie zostały przywołane, skoro Pan Rafał mówi że kupuje materiał to czemu co artykuł nazywa się to odpadem, czemu brak informacji o tym i sugerowanie czytelnikowi nieprawdy. Rzetelne dziennikarstwo polega na dogłębnym zweryfikowaniu tematu tak mi się wydaję ale może się mylę może chodzi o to żeby zrobić z byle czego sensacji. Czekam na konkretne informację bo na ta chwilę jedyną prawdziwą informacja jest że teren zalewowy który jest w posiadaniu prywatnym jest zasypywany a raczej zasypany - to chyba problem systemowy bo takie tereny powinny być wykupione przez Państwo żeby je chronić i to jest problem (ale chyba mniej chwytliwy dla dziennikarza, ale ważniejszy z perspektywy prawdziwej ochrony przyrody).Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:14Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgi
Reklama
Reklama
Reklama