Lądowanie śmigłowca przed godziną 9.00 rano w centrum miasta zwróciło uwagę mieszkańców. Na miejscu pojawiły się służby ratunkowe, a poszkodowana została przygotowana do transportu do szpitala.
O przyczynę interwencji zapytaliśmy mł. asp. Klaudię Maladyn, oficer prasową KPP w Myszkowie – Sąsiadka znalazła kobietę, która leżała na podłodze z widocznymi poparzeniami ciała. Na ten moment pani jest zabierana helikopterem do szpitala.
Na razie policja nie przekazała informacji, w jakich okolicznościach kobieta doznała poparzeń. Nie wiadomo więc, co dokładnie wydarzyło się w mieszkaniu. Do czasu oficjalnych ustaleń nie będziemy publikować pojawiających się wersji dotyczących przyczyny zdarzenia.
Sąsiedzi pomagali jej na co dzień
Na miejscu rozmawialiśmy również z mieszkańcami. Z ich relacji wynika, że poszkodowana miała problemy z poruszaniem się i korzystała z wózka inwalidzkiego. Według sąsiadów mieszkała sama, a w codziennym funkcjonowaniu pomagali jej właśnie mieszkańcy najbliższego otoczenia, stąd wizyta sąsiadki.
W rozmowach prowadzonych podczas akcji ratunkowej pojawiło się również pytanie o pomoc instytucjonalną. Świadkowie zastanawiali się, czy kobieta mieszkająca samotnie i mająca problemy z poruszaniem się była objęta wsparciem pomocy społecznej.
Na tym etapie nie mamy informacji pozwalających odpowiedzieć na to pytanie. Nie wiadomo również, czy i ewentualnie w jakim zakresie kobieta korzystała ze świadczeń lub usług właściwego ośrodka pomocy społecznej.
Dlatego nie przesądzamy, że doszło w tym zakresie do jakichkolwiek zaniedbań. O tę kwestię zapytamy właściwą instytucję.
Istotne pozostaje jednak pytanie, które zadawali na miejscu sami mieszkańcy: jak wygląda systemowe wsparcie samotnych osób z ograniczoną samodzielnością i co dzieje się w sytuacji, gdy znaczną część codziennej pomocy przejmują sąsiedzi?
Do sprawy wrócimy po uzyskaniu kolejnych informacji dotyczących zarówno okoliczności zdarzenia, jak i sytuacji poszkodowanej.



Napisz komentarz
Komentarze