Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
poniedziałek, 2 listopada 2026 23:53
Przeczytaj!
Reklama DE MOTOS: ODZIEŻ I AKCESORIA MOTOCYKLOWE
Reklama
Reklama

Przez betonozę miasta coraz częściej zmagają się ze skutkami powodzi błyskawicznych

W ciągu kilkudziesięciu ostatnich lat średnia temperatura w Polsce wzrosła o 2°C. Każda kolejna dekada jest cieplejsza od poprzedniej, a zmianom tym towarzyszą coraz częstsze i bardziej ekstremalne zjawiska pogodowe. Zespół doradczy PAN ds. kryzysu klimatycznego ocenia, że są one dodatkowo wzmacniane przez lokalne cechy klimatu miejskiego. To prowadzi m.in. do błyskawicznych powodzi wynikających z uszczelniania powierzchni i niedoboru zieleni. – Im więcej terenów zielonych, tym więcej możliwości wsiąkania i retencjonowania wody. Przyszłością są zielone miasta – ocenia hydrolog dr Jarosław Suchożebrski.
Podziel się
Oceń

– Powodzie miejskie czy powodzie błyskawiczne to zjawisko, które – jak wszystko na to wskazuje – będzie się coraz częściej pojawiać i będzie coraz intensywniejsze. To wynika ze zmian klimatu. Atmosfera zaczyna trochę przypominać coraz bardziej gorący piec, na którym stoi czajnik: jest więcej ciepła, zachodzą coraz gwałtowniejsze procesy, podgrzana woda szybciej paruje, szybciej krąży w atmosferze – mówi agencji Newseria Biznes dr Jarosław Suchożebrski z Zakładu Hydrologii, Wydziału Geografii i Studiów Regionalnych Uniwersytetu Warszawskiego.

Olsztyn jurajski. Typowy przykład betonozy. Cały rynek miasteczka ma tylko kilka mizernych drzewek i hektary betonu. Za zdjęciu: Zlot Vespa w roku 2024, było bardzo upalnie na Olsztyńskiej Patelni


Z takim zjawiskiem mieliśmy do czynienia ostatnio w połowie sierpnia. Na stacjach i posterunkach meteorologicznych w kraju wraz z przesuwaniem się frontu atmosferycznego odnotowywano nadzwyczaj duże sumy opadów. W niektórych miejscach spadło ponad 100–150 l wody na metr kwadratowy ziemi. Centrum Modelowania Meteorologicznego podaje, że w kilku przypadkach były to najwyższe dobowe sumy opadu od początku prowadzenia w tych miejscach pomiarów. W Jeleniej Górze zanotowano 153,4 mm wody (dotychczasowy rekord 119,3 mm). W stolicy stacja Warszawa-Bielany zarejestrowała sumę opadu równą 119,5 mm (dotychczasowy rekord z czerwca 1987 roku wynosił 69 mm), a stacja Warszawa-Okęcie 93,8 mm (rekord z lipca 2011 roku to 75,8 mm). Tymczasem już gwałtowne opady powyżej 30 mm powodują przeciążenia zbiorczych systemów kanalizacyjnych, które nie były projektowane z uwzględnieniem tak dużej wielkości i intensywności opadów. 
– Dużym problemem w ostatnim okresie zaczynają być opady nawalne, czyli to, co mieliśmy ostatnio w Zamościu, w okolicach Warszawy. Nagle w ciągu kilku–kilkunastu godzin spada miesięczna, a nawet dwumiesięczna suma opadów na danym obszarze – wskazuje hydrolog.
W okolicach Warszawy nawalne opady deszczu spowodowały wystąpienie licznych podtopień i doprowadziły do poważnych uszkodzeń trzech hal magazynowych, a w samej stolicy znaczne szkody odnotowano w Mokotowie i w Wilanowie, gdzie dodatkowo występował silny wiatr łamiący konary drzew. Wiele głównych ulic i tras było nieprzejezdnych na skutek zalania, a w wielu miejscach zalane zostały piwnice i garaże podziemne. W województwie łódzkim powalone wiatrem drzewa uszkodziły linie energetyczne i spowodowały przerwy w dostawie energii elektrycznej.


Błyskawiczne powodzie miejskie wynikają nie tylko ze wzrostu intensywności opadów, ale też ze specyfiki miast. Zespół doradczy do spraw kryzysu klimatycznego przy prezesie PAN w komunikacie na temat zagrożeń dla miast wobec kryzysu klimatycznego podaje, że najbardziej charakterystyczne jest zjawisko miejskiej wyspy ciepła, potęgujące negatywne skutki fal upałów, oraz błyskawiczne powodzie miejskie, wynikające z uszczelniania powierzchni, niedoboru zieleni oraz szybkiego odwadniania miast przez zbiorcze systemy kanalizacji.
– Przed gwałtownymi opadami się nie uchronimy, bo żaden system kanalizacyjny nie jest w stanie przejąć i szybko odprowadzić takiej objętości wody. Możemy próbować tę wodę przekierowywać na obszary zielone w mieście i stwarzać jak największą przestrzeń do infiltracji – mówi dr Jarosław Suchożebrski. – Czy miasta są gotowe na powodzie miejskie? Myślę, że władze samorządowe zaczynają mieć świadomość, że to zaczyna być problem. 
Najpilniejsze działania adaptacyjne miast wymagają uwzględnienia tych kwestii w planowaniu przestrzennym i urbanistyce oraz odpowiedniego kształtowania błękitno-zielonej infrastruktury, czyli zarządzanych i połączonych funkcjonalnie terenów zieleni i elementów otwartej wody oraz integracji gospodarowania wodą w mieście.


– Miasta już podejmują działania na mniejszą skalę, takie jak zielone torowiska, zielone przystanki, ogrody deszczowe. To jest element rozszczelnienia przestrzeni miejskiej. To również magazynowanie wody, która spływa z placów, czyli po prostu budowanie podziemnych zbiorników na deszczówkę. Ale trudno sobie wyobrazić, żeby na przykład w centrum Warszawy nagle usunąć cały asfalt, cały beton i zrobić jeden wielki park – zauważa ekspert. – Najprostsze rozwiązania adaptacji do zmian klimatu to chociażby zielone dachy, zielone ściany czy ogrody deszczowe, ale również obniżenie krawężników tak, żeby woda z ulic i chodników mogła spływać na skwery, na tereny zielone i tam wsiąkać.

 

Zespół doradczy przy PAN podaje, że łączenie terenów zieleni z terenami retencji wód opadowych jest jednym z rozwiązań najbardziej korzystnych z punktu widzenia adaptacji miast do zmian klimatu. Pozwala z jednej strony obniżyć skutki gwałtownych opadów i ryzyko powodzi błyskawicznych, z drugiej – wykorzystywać zgromadzoną w trakcie opadów wodę do regulacji mikroklimatu – łagodzenia skutków wysokich temperatur. Długotrwałe upały przy braku opadów mogą prowadzić do suszy i niedoborów wody, skutkujących zagrożeniem dostępności wody dla miast, a nawet koniecznością ograniczeń poboru. Specyfika miast zaburza naturalny cykl krążenia wody i może prowadzić do obniżania poziomu wód powierzchniowych i podziemnych.
– Coraz częściej więcej energii zużywamy w lecie na chłodzenie niż w okresie zimowym na ogrzewanie, a wszędzie w tych procesach potrzebna jest woda – wskazuje dr Jarosław Suchożebrski. – Z kolei im więcej terenów zielonych, im więcej możliwości wsiąkania wody i jej retencjonowania, tym większa odporność na te gwałtowne zjawiska klimatyczne i pogodowe. To pomaga nam się chronić przed powodziami miejskimi, ale też łagodzi skutki suszy. Przyszłością są więc miasta z jak największą powierzchnią terenów zielonych. Newseria, Freepik.pl

Letniskowo.pl - producent kontenerowych domków socjalnych dla powodzian i domków letniskowych.
Więcej o autorze / autorach:

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Były Treść komentarza: A dyrektor/kierownik zabiera ludziom premię brak szacunku i traktuje ich jak by musieli pracować w Formule 1 Data dodania komentarza: 2.11.2026, 17:51 Źródło komentarza: PAPIERNIA, CZYLI SAICA GROUP, ZAPŁACI KILKANAŚCIE MILIONÓW WIĘCEJ ZA „KORZYSTANIE ZE ŚRODOWISKA"? WIOŚ NALICZYŁ OGROMNE OPŁATY PODWYŻSZONE! Autor komentarza: SKANDAL !!!! Treść komentarza: ALE DNO !!! Data dodania komentarza: 2.11.2026, 15:05 Źródło komentarza: MYSZKÓW. URUCHOMIONO FONTANNĘ NA SKWERZE PRZY POMNIKU POLEGŁYM ZA ZIEMIĘ MYSZKOWSKĄ. ZDJĘCIA. SKWER PRAWIE GOTOWY. CO Z RESZTĄ REWITALIZACJI CENTRUM MIASTA Autor komentarza: Aniela Treść komentarza: Bardzo przykro się patrzy na ten porzucony krzyż… Kiedyś to by było nie do pomyślenia Data dodania komentarza: 31.10.2026, 15:58 Źródło komentarza: CHRYSTUS NA ŚMIETNIKU J Autor komentarza: Redakcja Treść komentarza: Bardzo dobre uwagi, dziękujemy. Nas zastanawia jedna rzecz jeszcze. Może przeoczyliśmy, ale nie pamiętam głosu Kościoła, księży, aby kiedykolwiek apelowali o umiar, modlitwę czy zwykłą rozmowę zamiast plastikowych ozdób. Głosu refleksji w tym plastikowym szaleństwie. Jest w tym też aspekt korzystny dla parafii które są administratorami większości cmentarzy : mniej plastiku i szkła z woskiem, elektroniki która niestety trafi do śmietnika, a nie pojemnika na elektroodpady, to mniejsze koszty utrzymania nekropolii. Czyli oszczędności w kasie proboszcza, a jak wiadomo, księża umieją liczyć. Data dodania komentarza: 31.10.2026, 11:34 Źródło komentarza: CHRYSTUS NA ŚMIETNIKU Autor komentarza: Marek Treść komentarza: 300 milionów zniczy i tonu plastiku tyle zostaje śmieci po 1 listopada. Nawet 9 kg odpadów z jednego grobu po Wszystkich Świętych. W skali kraju generuje to nawet 120 000 ton śmieci. Brudne szkło od wosku uniemożliwia recykling. Nowy problem znicze LED, które są elektrośmieciem, który nie może trafić do śmietnika. Należy go oddać do pojemnika na baterie. Do tego dochodzi fakt, że te plastikowe ozdoby w większości pochodzą z Chin lub materiały plastikowe do produkcji kwiatów czyli w dużej mierze wspieramy Chiński przemysł. Data dodania komentarza: 31.10.2026, 11:14 Źródło komentarza: CHRYSTUS NA ŚMIETNIKU Autor komentarza: Czytelniczka Treść komentarza: Ludzie złoci naprawdę tego tyle trzeba nastawiać na te groby. Data dodania komentarza: 30.10.2026, 13:48 Źródło komentarza: CHRYSTUS NA ŚMIETNIKU
Reklama
Reklama
Reklama