Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
sobota, 16 maja 2026 02:44
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

751,65 zł DZIENNIEJ OPŁATY ZA KARTKĘ ZA SZYBĄ

(Myszków)  Chyba każdy z nas widział kiedyś zaparkowany, czy jadący ulicą samochód, w którym jego właściciel umieścił na kartce informację, że chce go sprzedać. Być może wielu naszych czytelników też kiedyś w ten sposób chciało zbyć swoje auto. W Myszkowie od połowy listopada miasto żąda 300 zł/m.kw opłaty targowej za takie wystawienie samochodu przy chodniku. 300 zł „za metr”, ale nie więcej niż 751,65 zł dziennie. To efekt uchwały radnych z 24.11.2016 roku. Uchwała w założeniu miała ukrócić dziki handel na trawnikach, przy przejściach dla pieszych. I rzeczywiście ukróciła. Po roku działania uchwały burmistrz Włodzimierz Żak postanowił wykorzystać ją do rozprawienia się z handlarzami ustawiającymi w przestrzeni publicznej samochody z kartką „na sprzedaż”. I rzeczywiście samochody na sprzedaż zaczęły znikać z ulic. A widywaliśmy je notorycznie m.in. na Mijaczowie, czy przy OSP w Nowej Wsi. Wściekli są handlarze, którzy dotychczas w ten sposób zajmowali miejsca na parkingach i przy ulicach. Ale również „zwykli” mieszkańcy, którzy czasem w ten sposób chcieli sprzedać własne auto.
Podziel się
Oceń

(Myszków)  Chyba każdy z nas widział kiedyś zaparkowany, czy jadący ulicą samochód, w którym jego właściciel umieścił na kartce informację, że chce go sprzedać. Być może wielu naszych czytelników też kiedyś w ten sposób chciało zbyć swoje auto. W Myszkowie od połowy listopada miasto żąda 300 zł/m.kw opłaty targowej za takie wystawienie samochodu przy chodniku. 300 zł „za metr”, ale nie więcej niż 751,65 zł dziennie. To efekt uchwały radnych z 24.11.2016 roku. Uchwała w założeniu miała ukrócić dziki handel na trawnikach, przy przejściach dla pieszych. I rzeczywiście ukróciła. Po roku działania uchwały burmistrz Włodzimierz Żak postanowił wykorzystać ją do rozprawienia się z handlarzami ustawiającymi w przestrzeni publicznej samochody z kartką „na sprzedaż”. I rzeczywiście samochody na sprzedaż zaczęły znikać z ulic. A widywaliśmy je notorycznie m.in. na Mijaczowie, czy przy OSP w Nowej Wsi. Wściekli są handlarze, którzy dotychczas w ten sposób zajmowali miejsca na parkingach i przy ulicach. Ale również „zwykli” mieszkańcy, którzy czasem w ten sposób chcieli sprzedać własne auto.

 

Nasi czytelnicy zwrócili naszą uwagę na informacje, jakie znaleźli za wycieraczkami swoich samochodów. – W swoim aucie zaparkowanym przed blokiem umieściłam informację, że chcę go sprzedać. Wiele osób tak przecież robi. Nie zaśmiecam miasta, nie robię nikomu konkurencji, nie prowadzę działalności gospodarczej, chcę dysponować jedynie swoją własnością. Okazuje się, że nie mogę! Kilka dni temu znalazłam wetkniętą za wycieraczkę informację – trzy kartki formatu A4 włożone w plastikową „koszulkę” - z której ni mniej ni więcej wynika, że nie wolno mi umieszczać w aucie ogłoszenia o sprzedaży samochodu. Jestem straszona, że mogę dostać za to „mandat” w wysokości 300 złotych! Dla Straży Miejskiej, bo to chyba oni ją tam umieścili, jest to…sprzedaż uliczna, porównywalna chyba ze sprzedażą warzyw czy innych towarów na straganie. Czy to nie absurd? Przecież choćby po numerze rejestracyjnym można dociec, kto jest właścicielem auta, czy prowadzi działalność gospodarczą, czy nie, czy zarabia na sprzedaży samochodów, czy nie. Mało tego. Z tego co wiem nie mogę umieszczać ogłoszeń w samochodzie, jeśli ten będzie stał przed blokiem w którym mieszkam, na parkingu, ale może to zrobić osoba, która postawi go np. w sąsiedztwie chodnika, ale na swojej posesji. Chyba nigdzie indziej tego w Polsce nie ma? Chyba jesteśmy pierwsi w tym absurdzie. Dzwoniłam do rodziny w innych miastach, pukają się w głowę! Możliwość pobierania takiej opłaty – jak zrozumiałam z informacji – dali radni, którzy podjęli decyzję o opłatach targowych. To może teraz wprowadziliby do tej uchwały jakiś aneks, jakąś poprawkę, która pozwoliłaby odróżnić tych, co faktycznie handlują autami od tych, którzy chcą sprzedać własny samochód? Ja wiem, że ta uchwała miała sprawić, że znikną z centrum miasta osoby handlujące majtkami wprost z kartonów, zniczami czy czymś w tym rodzaju. Ale samochód to nie majtki!  Poruszcie tą sprawę, może radni się zreflektują – prosiła nasza czytelniczka.

 

Kolejna osoba, także zagrożona opłatą za ogłoszenie o sprzedaży umieszczone za szybą swojego Volkswagena, zwraca uwagę na inny problem. - Straż Miejska będzie teraz „gonić” mnie za kartkę o sprzedaży, a nie zwróci np. uwagi na „wrak”, który stoi na parkingu, nie jeździ, a tylko zajmuje innym miejsce. Jeśli z niego nic nie wycieka, ma rejestrację, może sobie stać, ile chce. Z tym nic nie zrobią – denerwuje się.

 

Urząd Miasta zapytaliśmy, czy faktycznie mieszkańcom Myszkowa nie wolno będzie sprzedawać samochodów poprzez ogłoszenia umieszczane za szybami aut i co daje podstawę prawną do takich działań. Magistrat potwierdza, że postanowił ukrócić „proceder”, bo poprosili o to…właściciele komisów samochodowych. - Uchwała Rady Miasta nr XXVI/203/16 z dn. 24 listopada 2016r. uprawnia inkasenta miasta do poboru opłat targowych za wystawienie samochodów do sprzedaży, od osób fizycznych, prawnych, jednostek organizacyjnych (…) Zaporowa kwota za handel na ulicy czy chodniku ma służyć uporządkowaniu strefy handlu na terenie miasta oraz  stworzeniu warunków do równego traktowania wszystkich kupców na terenie miasta. Kramy, bielizna i inne akcesoria ustawiane w centralnych miejscach miasta nie służą jego wizerunkowi oraz tworzą klimat XIX wiecznego miasta. Jeżeli chodzi o samochody, to zwróciła się do na grupa osób posiadających komisy samochodowe o respektowanie zapisu tej uchwały. Handel bez względu na rodzaj asortymentu pozostanie zawsze aktem sprzedaży i podlega tym samym zapisom prawa. Zaś szeroki zakres rozumienia znaczenia słowa „targowiska” daje wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 24 maja 2016r.(sygn. II FSK 992/14), który mówi że ”Targowiskami są generalnie wszystkie miejsca, w których prowadzona jest sprzedaż, czyli zarówno gminne jak i prywatne, a także miejsce nie koniecznie przystosowane do tego, aby pełniły funkcje targu, tj. chodnik czy przejście podziemne”. Daje to Gminie możliwość pobierania opłat – wyjaśnia Małgorzata Kitala – Miroszewska, rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Myszkowie.

 

GRUPA WŁAŚCICIELI KOMISÓW? KTÓRZY?

 

Do redakcji zadzwonił też mężczyzna, którego bezpośrednio dotknęła nowa polityka miasta. Właśnie w taki sposób, z kartkami za szybami, wystawiał przy ulicach po kilka samochodów. Niestety nie znalazł u nas zrozumienia, gdyż co do zasady działanie miasta wydaje się nam słuszne. Ale jeden jego komentarz był ciekawy: - Miasto, za pośrednictwem Straży Miejskiej chce nam zakazać stawiania samochodów z kartką „do sprzedaży”. Nie wiem komu to przeszkadza, ale wiem, że komis samochodowy przy wylocie z Myszkowa do Żarek prowadzi …brat komendanta Straży Miejskiej w Myszkowie – zauważył czytelnik.

 

Urząd Miasta Myszkowa tłumaczy, że skorzystał z przepisów uchwalonych rok temu, na prośbę „myszkowskich właścicieli komisów samochodowych”. Zadzwoniliśmy więc do największego myszkowskiego komisu samochodowego, firmy  Auto-Metys. Właściciel o akcji Straży Miejskiej nic nie wiedział, nie prosił też Straży Miejskiej o interwencję: - Ale to dobry pomysł. Płacę podatki, ubezpieczam teren, a osoby, które dorabiają sobie do pensji handlując samochodami, ustawiają je przy drogach. Mijaczów, przy BP czy Carrefour-e był nimi obstawiony. Mój komis jednak o taką interwencję Straży Miejskiej czy Urzędu Miasta nie prosił. Zatem akcja - sama w sobie słuszna - na prośbę myszkowskich komisów, czy jednak komisu prowadzonego przez brata komendanta? – jak sugeruje nasz czytelnik.

 

Naliczanie opłaty targowiskowej z kartką za szybą „na sprzedaż” może jednak być dla gminy kontrowersyjne, w przypadku ofert faktycznie prywatnych. Czy parkując pod blokiem własny samochód mieszkaniec ryzykuje opłatę 751,65 zł dziennie? Wygląda na to, że tak. Aby mieć pewność, konieczne byłoby sprawdzenie takiego przypadku przez Wojewódzki Sąd Administracyjny. Ale pytanie, czy znajdzie się odważny, kto zignoruje ostrzeżenia (na razie miasto nie egzekwuje opłaty za samochody), kartki nie usunie, opłaty nie przyjmie i odwoła się do sądu. Do sprawy wrócimy, gdy uzyskamy w tej sprawie opinię niezależnego prawnika. A na razie radzimy raczej nie parkować z kartką: „samochód na sprzedaż”.

 

Robert Bączyński

Jarosław Mazanek


Napisz komentarz

Komentarze

użytkownik 11.12.2017 22:12
Chyba ich pogięło

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: TomaszTreść komentarza: Czytałem i oglądałem wszytsko co dotyczy tej sprawy, nie brałem udziału w tej sprawie więc proszę o niesugerowanie tego że byłem uczestnikiem. Co do oznakowania to jeżeli odpad został przetworzony i stał się materiałem to nie ma takiego obowiązku, aby była jakakolwiek informacja. Dodatkowo te transporty nie są rejestrowane w systemie BDO. Transporty które są odpadem są rejestrowane w systemie BDO i tam należy zacząć weryfikację czy w ogóle coś jest rejestrowane, jakie dokumenty są w systemie BDO, na jakiej zasadzie jest to wywożone. Ze słowem "odpad" należy się obchodzić delikatnie bo nie wszytsko co wyjedzie z budowy jest odpadem - należy to zweryfikować żeby poprawnie to nazywaćData dodania komentarza: 12.05.2026, 09:55Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: Kim był ten zdrajca na rzecz niemieckiego cesarza macie opisane np. tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_ze_Szczepanowa . Dobrego samopoczucia , oraz ubawu polskim parafianom życzę.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:18Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIAAutor komentarza: zxcvTreść komentarza: I pomyśleć Pomazaniec Boży Król Polski Bolesław Szczodry uwalił łeb zdrajcy, a tu proszę - Polacy modlą się do niego. RĘCE OPADAJĄ.Data dodania komentarza: 11.05.2026, 11:14Źródło komentarza: MYSZKÓW. UROCZYSTA PROCESJA ODPUSTOWA W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA. ZDJĘCIA J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: O ile rzeczywiście jest pan byłym pracownikiem WIOŚ, które też badało zasypane łęgi, to chyba niezbyt wnikliwe pan przeczytał nasze artykuły. Wszystko z budowy jest odpadem, różne za to są sposoby (legalne) ich zagospodarowania. Samochody wożące te materiały (odpady) miały obowiązek być oznakowane, a my nie widzieliśmy tego na żadnym z pojazdów. Co zresztą później próbowała wyłapać Inspekcja Transportu Drogowego, ale jak już zwożenie materiałów na łęgi się zakończyło. Główny problem nie jest w samym odpadzie, w większości to ziemia, ale gdzie trafił niszcząc dolinę Warty. Pytanie czy bezpowrotnie, czy Państwo Polskie zadziała, aby zmusić właściciela terenu do przywrócenia stanu poprzedniego. Na razie idzie to słaboData dodania komentarza: 11.05.2026, 09:27Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgiAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Tutaj redaktor dobrze rozpoznaje odpady i śmieci - czasami się udaje :)Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:16Źródło komentarza: „MAĆKOWA GRUSZKA”. Czyj to burdel? Wychodzi, że Prezydenta Warszawy Rafała TrzaskowskiegoAutor komentarza: TomaszTreść komentarza: Witam Jako były pracownik WIOŚ nie dziwię się że firma pisze o sprostowanie ponieważ: 1) Na Pana nagraniach widać że coś jest wożone na teren który Pan przywołuje i tutaj bardzo ostrożnie z nazywaniem tego co to jest bo nie ma Pan dokumentów ani dowodów że jest to odpad, na jakiej podstawie została weryfikacja że to jest odpad ? (jakieś badania? dokumenty po za nagraniami? nie jest Pan chyba geologiem) - odsyłam do ustawy która wskazuje o możliwościach jakie firma i osoby mają żeby np. przetwarzać coś. Na miejscu dziennikarza dowiedziałbym się i upewnił że jest to odpad bo wizerunkowo dla firma to jest cios za który nie odpuszcza. Nie jest Pan osobą mogącą potwierdzić że coś jest odpadem bo Panu się tak wydaje (chyba że jest to worek ze śmieciami plastikami itd. a tej sytuacji tutaj nie mamy) 2) Oglądałem też reportaż w którym jest Pan informowany o różnych innych informacjach które Pan tutaj zataja / zniekształca co jest też krzywdzące dla Pana Rafała chociażby - chyba nie jest to dziennikarstwo które polega tylko na żerowaniu i wskazywaniu wybiórczo informacji byle było chwytliwe..?? (bo chyba tak jest) 3) Mówi Pan o groźbach a sam Pan w poprzednim artykule wskazywał że konkretne osoby i firmy coś robią nie tak mimo iż wysłali wyjaśnienia, mówili o nich Panu na spotkaniach, a mimo to wskazuje Pan winnych (chociaż nie wprost) i dziwi się że Piszą o sprostowanie. Jak mają wskazać co sprostować jak wszystko jest do sprostowania skoro uprawiane jest takie dziennikarstwo tworzone ze strzępków informacji i z tego co się wydaje Panu. Reasumując nie widze nigdzie żadnych twardych dowodów że to co wożone jest "odpadem", nie ma wskazania informacji które już padły i nie zostały przywołane, skoro Pan Rafał mówi że kupuje materiał to czemu co artykuł nazywa się to odpadem, czemu brak informacji o tym i sugerowanie czytelnikowi nieprawdy. Rzetelne dziennikarstwo polega na dogłębnym zweryfikowaniu tematu tak mi się wydaję ale może się mylę może chodzi o to żeby zrobić z byle czego sensacji. Czekam na konkretne informację bo na ta chwilę jedyną prawdziwą informacja jest że teren zalewowy który jest w posiadaniu prywatnym jest zasypywany a raczej zasypany - to chyba problem systemowy bo takie tereny powinny być wykupione przez Państwo żeby je chronić i to jest problem (ale chyba mniej chwytliwy dla dziennikarza, ale ważniejszy z perspektywy prawdziwej ochrony przyrody).Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:14Źródło komentarza: NDI czuje się urażona, że łączymy firmę z zasypaniem odpadami doliny Warty. Wiosną 2025 udokumentowaliśmy, że odpady z ich budowy niszczą łęgi
Reklama
Reklama
Reklama