Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama DE MOTOS: ODZIEŻ I AKCESORIA MOTOCYKLOWE
wtorek, 4 sierpnia 2026 12:51
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

W ŚRODKU NIE BYŁO ODPADÓW TOKSYCZNYCH

(Myszków) Dla dyrekcji Przedsiębiorstwa Przerobu Odpadów VIG, czwartkowy pożar hali recyklingu, który pochłonął obiekt o powierzchni 2000 mkw jest wielowymiarową stratą. Prezesi spółki, Arkadiusz Młynarski i Zdzisław Seweryn ze łzami w oczach opowiadają o pracownikach, którzy ryzykując życie ratowali sprzęt, o przechowywanych w hali materiałach, oraz o planach odbudowy myszkowskiego zakładu.
Podziel się
Oceń

(Myszków) Dla dyrekcji Przedsiębiorstwa Przerobu Odpadów VIG, czwartkowy pożar hali recyklingu, który pochłonął obiekt o powierzchni 2000 mkw jest wielowymiarową stratą. Prezesi spółki, Arkadiusz Młynarski i Zdzisław Seweryn ze łzami w oczach opowiadają o pracownikach, którzy ryzykując życie ratowali sprzęt, o przechowywanych w hali materiałach, oraz o planach odbudowy myszkowskiego zakładu.

 

Gazeta Myszkowska: - W jakich okolicznościach dotarła do Pana wiadomość, że hala stanęła w płomieniach?

 

Arkadiusz Młynarski: - Ja tutaj byłem dwadzieścia minut po wybuchu pożaru, jak zadzwonili do mnie do domu. Straż wtedy już była na miejscu. Wówczas ogień nie był tak duży, chociaż nie jestem fachowcem, to wydaje mi się, że wtedy był do stłumienia, tak samo zresztą mówili nasi pracownicy.

 

GM: - Dochodzą słuchy, że Straż Pożarna przyjechała dopiero po pół godziny od zgłoszenia.

 

AM: - Też to słyszałem, ale nie mogę tego potwierdzić. Na pewno Straż ciężko pracowała całą noc, żeby cokolwiek uratować. Do fachowców należy ocena, czy ten początkowy etap akcji można było poprowadzić inaczej, może stłumić ten ogień. Być może straż nie miała odpowiedniego doświadczenia w tej sprawie. Tutaj pracownicy, którzy byli szkoleni z zakresu reagowania na tego typu sytuacje, zadziałali właściwie: zaczęli w pierwszej kolejności gasić ogień własnym sprzętem, który był na hali. Jednocześnie, powiadomili Straż Pożarną. Część pracowników wyjeżdżała wózkami widłowymi, samochodami, by uratować, co się da, jednocześnie tworzyli dla straży maksymalną drogę pożarową, żeby strażacy mogli prowadzić akcję. Ten ogień się rozprzestrzenił w jednym momencie. Gdyby on został przykryty… nie wiem. Temperatura najwyraźniej była już za wysoka. Jedno jest pewne: pogoda nie miała wpływu na ten pożar.

 

Zdzisław Seweryn: - W rogu hali, od strony firmy Daniel, istniała tzw. ściana oporowa, która była po to zrobiona, żeby nie uszkodzić pobliskich budynków. W razie takich sytuacji jak pożar, ta ściana dodatkowo zabezpieczała całą konstrukcję hali. Dodatkowo całość była obmurowana. W tamtej części hali był składowany kord (tektura jaka jest w środku samochodowych filtrów), który jest pochodną procesu odzysku filtrów olejowych, paliwowych czy powietrznych. Ta ściana zabezpieczała przed rozprzestrzenianiem się ognia na inne budynki i skutecznie spełniła swoje zadanie.

 

GM: - Trwa ustalanie przyczyn pożaru. Nieoficjalne informacje mówiły o przypadkowo wylanym oleju z jednej z beczek i iskrze, która miała zainicjować ogień.

 

AM: - Jeszcze nie wiemy, jaka była przyczyna pożaru. Będą się tym zajmowali eksperci. W zakładzie funkcjonowały dwie instalacje: jedna instalacja do odzysku odpadów innych niż niebezpieczne, głównie samochodówki, tworzywa sztuczne, guma, plastyki, opony – z tego powstawały paliwa alternatywne i surowce do wtórnego wykorzystania. Druga instalacja zaś była do odzysku odpadów niebezpiecznych typu olejowe, paliwowe, powietrzne. W wyniku tego odzyskuje się złom, olej przepracowany i wspomniany kord, który jest łatwopalny i kaloryczny. Składa się z  celulozy, tektury, uszczelek, włókniny. Obróbka tych surowców odbywa się mechanicznie. Być może w procesie technologicznym, jak to było mielone, mogła się pojawić gdzieś iskra, albo jakiś gorący kawałek metalu, który zaprószył ogień, jeśli to trafiło w partię kordu, który jest łatwopalny. Nowa instalacja firmy Mewa była kupiona 2004. Te urządzenia Mewa to jakby „Mercedes” w tej branży. W Europie jest tylko kilka tego typu instalacji.

 

GM: - Czy w hali był system przeciwpożarowy?

 

ZS: - Nie ma takiej potrzeby, tak jak nie ma takich zaleceń. Są odpowiednie jednostki gaśnicze, szczelne posadzki pokryte powłokami, jest agregat, gaśnice, ściana pożarowa i to wszystko w tej hali było. Dodatkowo pracownicy zareagowali od razu – pojawił się ogień i oni natychmiast uruchomili gaśnice, włączyli agregat. Wyłączyli drugą maszynę, wyłączyli prąd – wszystko tak, jak miało być.

 

GM: - Czy w hali znajdowały się odpady toksyczne, zagrażające zdrowiu mieszkańców?

 

ZS: - Nie. Zasada u nas była jedna: przyjmujemy odpady, które możemy poddawać odzyskowi u siebie. Nie przyjmowaliśmy odpadów, które trzeba przekazywać innym firmom do odzysku, chyba że tego wymagała kompleksowa obsługa – jak choćby w przypadku komputerów. W tej branży rozwija się specjalizacja i zapewniam, że odpadów z chromem, chlorem nie ma, dlatego że wymogi dla paliw alternatywnych wykluczają te substancje.

 

AM: - Są niewielkie zawartości dopuszczalne, do 0,7% chloru, w związku z tym takich obaw nie ma. Było spotkanie z przedstawicielami miasta, inspektoratu ochrony środowiska, zrzeszenia ekspertów ekologii, sanepidu. Zwracano uwagę na powtarzalność odpadów w naszym zakładzie. My nie przyjmowaliśmy nowych odpadów, które byłyby powodem zatrucia środowiska. Prowadzimy ewidencję w tym temacie. Nasza polityka była jasna od początku: nie magazynujemy odpadów, tylko jak przychodzą, to poddajemy odzyskowi, produkujemy paliwo i wywozimy do cementowni, bo przecież są to przychody dla nas. To jest ciągły obrót: przychodzą odpady, przerabiamy je i następnie wywozimy. Nie leżą u nas długo.

 

GM: - Dlaczego zatem nad Myszkowem wił się złowieszczy, czarny dym?

 

AM: - Głównym powodem czarnego dymu było pokrycie dachowe – papa. Ta papa była ułożona warstwowo, było jej bardzo dużo. Odpady np.  -guma itp.- też się paliły, ale to był taki jaśniejszy dym, na początku. A później, jak się zajął dach, następnie zapadł się, zapaliła się papa i zaczął tworzyć się czarny dym. Ten dach przytłumił przy okazji to zapalone paliwo, stąd długa akcja straży pożarnej. Zgromadzone ciepło zostało jakby „przytłamszone”.

 

GM – Niepokojące w związku z tym były wybuchy, słyszalne wyraźnie nawet z dala od centrum wydarzeń. Z bliska wyglądało to tak, jakby wybuchały blaszane beczki, cześć z nich poprzewracała się. Co wybuchało?

 

ZS: - Nie. Te wybuchy, które pan słyszał nie były z beczek. Nie wybuchły butle z acetylenem, nie wybuchły butle z tlenem, ale były w hali dwie sprężarki, i to były wybuchy sprężarek.

 

GM: - Ale te wybuchy były częste i powtarzały się regularnie.

 

ZS - To nie mogły być beczki, ponieważ te nie były zamknięte. Powtarzam: wybuchały sprężarki.

 

GM: - Czy wstępnie znane są straty?

 

ZS: - Trudno jeszcze to ocenić.  Ja nie oceniam strat tylko w kontekście majątkowym, bo hala swoją wartość ma, ale cenny był rynek i to była wartość firmy. Mieliśmy odbiorców z Litwy, z Czech. Mamy duży rynek w Polsce. Jeżeli dziś firma nie istnieje, to utraciliśmy rynek, który teraz trzeba będzie odbudować. Partnerzy to nasze największe dobro. Straty możemy liczyć w milionach. Hala jest na złom, rzeczoznawca dokładnie oceni straty i dopiero wtedy będziemy wiedzieć, ile one wynoszą.

 

AM: - Chcemy odbudować budynek, to będzie teraz trudne, przede wszystkim proceduralnie, trudno o tym mówić.

 

GM: - Co z pracownikami? Czy mogą być spokojni o miejsca pracy?

 

AM: - Mieliśmy od lat stałą, skonsolidowaną, doświadczoną załogę, uzupełnianą sporadycznie na plus. Chcieliśmy rozbudować zakład, przyjąć nowych pracowników. Najpierw inwestowaliśmy w halę i technologię, dopiero potem w biuro. Pracownicy doceniali to, że rok temu dostali nowe szatnie, łaźnie. Dziś trudno powiedzieć: część pracowników wysłaliśmy na urlopy, cześć do tymczasowego dozoru hali. Za wcześnie mówić, co dalej. Pracownicy są na pewno zaniepokojeni całą sytuacją i my to rozumiemy.

 

GM: - Rozumiem, że wnioski zostaną wyciągnięte. Potrzebny będzie w przyszłości dodatkowy nadzór nad produkcją?

 

ZS: - Nasze maszyny, technologie są ogólnoświatowe. Oczywiście, że będzie niebawem dogłębna analiza pożaru. Wysuniemy wnioski z udziałem ekspertów. Teraz jesteśmy w szoku, ale niedługo zaczniemy działać.

 

AM: - Chcielibyśmy podziekować Policji, Straży Pożarnej, wszystkim, którzy pomagali tutaj bardzo ciężko przy tej całonocnej akcji gaśniczej. Podziękowania także za wsparcie słowne, ogólne. Pracownikom też dziękujemy, ponieważ do końca zostali, nie poszli do domu, tylko byli przy tym wszystkim, pomagali. Zachowali się dzielnie, widać było związanie z ich zakładem, a nie nastawienie typu: „trudno, będzie trzeba poszukać gdzieś roboty”.

Rozmawiał: Marcin Bareła

 


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
J Autor komentarza: Redakcja Treść komentarza: Podaje pan prawdziwe zdarzenie, we Wrocławiu 18 letni obywatel Ukrainy zaatakował nożem 30 letnią Polkę. Został zatrzymany pod zarzutem usiłowania zabójstwa. Ale było to 1 sierpnia, a nasz artykuł- co wynika z jego treści- ukazał się po raz pierwszy 24 lipca. Wyjaśnimy, że myli pan "napisanie" artykułu (proces twórczy, zbieranie i selekcja informacji) z jego publikowaniem. Ale nawet gdyby był tak jak pan chce widzieć rzeczywistość, to sugeruje pan że Tomasz Stala przewidział atak na kobietę we Wrocławiu i profilaktycznie od kilku miesięcy rozwiesza hasła szczujące na obywateli Ukrainy? Dodamy jeszcze, że w Polsce w roku 2025 odnotowano 501 czynów zakwalifikowanych jako zabójstwo lub usiłowanie zabójstwa. Średnio 42 miesięcznie. Data dodania komentarza: 4.08.2026, 09:31 Źródło komentarza: ANTYUKRAIŃSKIE HASŁA DZIAŁACZA KONFEDERACJI. REKLAMOWY ZŁOM ZAJMUJE MIEJSCE PARKINGOWE Autor komentarza: Tomek Treść komentarza: Akurat artykuł napisany w dniu kiedy 18 letni Ukrainiec ciężko zranił nożem Polkę we Wrocławiu. Odwracanie kota ogonem trwa. Data dodania komentarza: 3.08.2026, 21:22 Źródło komentarza: ANTYUKRAIŃSKIE HASŁA DZIAŁACZA KONFEDERACJI. REKLAMOWY ZŁOM ZAJMUJE MIEJSCE PARKINGOWE Autor komentarza: 1234567 Treść komentarza: DNO . SZKODA CZASU Data dodania komentarza: 2.08.2026, 22:04 Źródło komentarza: O godzinie „W” zawyją syreny. Mieszkańcy nie powinni się niepokoić Autor komentarza: SDCXZ Treść komentarza: MIASTO 44- FILM PATRONAT OSOBISTY KOMOROWSKIEGO: https://www.youtube.com/watch?v=ydhz8wiZyf0 Data dodania komentarza: 2.08.2026, 13:29 Źródło komentarza: O godzinie „W” zawyją syreny. Mieszkańcy nie powinni się niepokoić Autor komentarza: idny Treść komentarza: Płatna toaleta na basenie, to jak wyjątkowo celny strzał w stopę. Data dodania komentarza: 2.08.2026, 08:51 Źródło komentarza: Publiczna transmisja z basenu w Żarkach. Pytamy naszych czytelników co o tym sądzą? Autor komentarza: Obywatel. Treść komentarza: Mieszkałem na Mijaczowie i fajnie że już nie mieszkam gdyż jebie gównem fajnie jak w stajni a radni Myszkowa zbierają kokosy od papierni bo jak można nazwać lekceważenie i nic nie robienie pozwalając truć ludzi. Biurokraci z Myszkowa zapomnieliście że do kurwy nędzy to mieszkańcy Myszkowa was wybrali więc podwijac rękawy i brać się do roboty. Data dodania komentarza: 31.07.2026, 13:15 Źródło komentarza: MIJACZÓW ŚMIERDZI PRZEZ SUSZARNIĘ
Reklama
Reklama
Reklama