Od momentu wejścia w życie uchwały Rady Miasta Myszkowa w sprawie uruchomienia płatnych parkingów gminnych poza drogami publicznymi, parkingi przy blokach w sąsiedztwie strefy płatnej przeżywają oblężenie. Kierowcy, unikając opłat parkingowych, chętnie wybierają darmowe place pod blokami należące do spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych.
Radna apeluje o usuwanie „wraków”
Sytuację na „darmowych” parkingach przy blokach pogarsza fakt, że liczne miejsca postojowe od miesięcy blokują tzw. „wraki” – auta unieruchomione, porzucone, nieraz nieopłacone.
Z apelem o działania w tej sprawie wystąpiła radna Rady Miasta Myszków – Małgorzata Skinder. Zwróciła się ona do władz miasta i Straży Miejskiej z wnioskiem o przeprowadzenie przeglądu pojazdów zaparkowanych na terenie Myszkowa. Celem kontroli ma być zidentyfikowanie aut, które nie spełniają wymogów formalnych lub technicznych i zajmują cenne miejsca, oraz doprowadzenie do ich usunięcia.
Burmistrz: „Nie chcemy na tym zarabiać, tylko uporządkować miasto”
Do zaistniałej sytuacji na sesji i głosu radnej odniósł się Burmistrz Miasta Myszkowa, Włodzimierz Żak. Jak podkreśla, głównym celem wprowadzenia nowej polityki parkingowej w centrum nie jest naruszenie kieszeni kierowców czy zysk dla budżetu, lecz wymuszenie rotacji i wyeliminowanie zjawiska blokowania miejsc parkingowych przez cały dzień. Miasto zarządzane przez burmistrza Żaka nie zgodziło się na wprowadzenie bezpłatnego parkowania za pierwsze pół godziny, stawiając na opłaty: pół godziny – 1 zł, pierwsza godzina – 2 zł, druga godzina – 2,40 zł, trzecia godzina – 2,80 zł, czwarta i następna godzina – 2 zł. W efekcie całodniowy, 8- czy 10-godzinny postój to koszt kilkunastu/dwudziestu kilku złotych. Według miasta jest to stawka preferencyjna, ale dyskusyjne jest to, czy wysokość opłat za parkowanie w Myszkowie rzeczywiście jest niska. Myszków bardzo wcześnie zaczyna naliczanie opłat bo już o 8 rano. Są miasta, gdzie „bezpłatnie” można parkować do 9:00 lub nawet do godziny 10:00.
Burmistrz w swojej odpowiedzi zaznaczył również, że uzyskane w ten sposób środki pozwolą na sukcesywne porządkowanie infrastruktury parkingowej w mieście, na co dotychczas brakowało funduszy.

Tani abonament przy gazowni i darmowy Park&Ride – ten drugi tylko z ważnym biletem komunikacji!
Ważne zmiany dotyczą m. in. parkingu przy „gazowni”, jak mieszkańcy Myszkowa określają teren przy Rondzie Flagi (początek ulicy 3 Maja). Ciągle wśród mieszkańców funkcjonuje nazwa związana z siedzibą PGNiG, choć popularnej „Gazowni” nie ma tu już chyba od kilkudziesięciu lat. Parkingi w tym miejscu wyznaczono z myślą o osobach poszukujących stałego miejsca do parkowania bez ograniczeń czasowych. Początkowo Rada Miasta ustaliła cenę miesięcznego abonamentu (uprawniającego do parkowania przez 24 godziny na dobę, 30 dni w miesiącu) na poziomie 250 zł. Włodzimierz Żak po analizie rynku i poleceniu wydanym swoim pracownikom, by prześledzili cenniki odpłatnych parkingów typu Park&Ride w innych miejscowościach, podjął decyzję o wydaniu zarządzenia obniżającego stawkę abonamentu do 150 zł miesięcznie. Jeśli opłata na tym poziomie się nie sprawdzi, zostanie ona skorygowana.
Co więcej, w ramach unijnego programu rewitalizacji centrum Myszkowa ma powstać także 40 bezpłatnych miejsc postojowych w systemie Park & Ride. Będą z nich mogli nieodpłatnie korzystać kierowcy, którzy okażą ważny bilet komunikacji publicznej. Nie bardzo wiadomo, jak to będzie kontrolowane, ale zobaczymy. Znane nam parkingi Park&Ride działają na zupełnie innych zasadach. Są bezpłatne np. przez 12 godzin (La Spezia, baza wypadowa dla turystów odwiedzających Cinque Terre, Liguria) a dopiero 13 godzina kosztuje 2 Euro. 24 godziny parkowania w Wiedniu na parkingach Park&Ride kosztuje 4,60 euro – mniej niż 20 zł za dobę. Myszków przyjął więc rozwiązanie dziwaczne, nigdzie nie stosowane.
Myszków miastem nieprzyjaznym dla motocyklistów?
Uchwała radnych Myszkowa budzi wątpliwości również w innym zapisie, wprowadzającym płatny parking przy ulicy 3 Maja (przy Rondzie Flagi). Parking ma być płatny dla „samochodów osobowych i motocykli”. I nie widać rozróżnienia stawek, ani wyznaczonych miejsc dla motocykli. To oznacza, że w miejscu gdzie zmieszczą się 2, czasem trzy motocykle, za to samo miejsce miasto skasuje nawet 6 złotych. A za samochód tylko 2 zł. Myszków może się sporo nauczyć od miast włoskich, gdzie powszechnym jest wyznaczanie bezpłatnych stref tylko dla skuterów, rowerów i motocykli, lub Wiednia, gdzie motocykle parkują gratis, nawet w śródmieściu.
Przykład Myszkowa skłania nas do realizacji pomysłu, który już dawno nam wpadł do głowy, czyli rankingu gmin i miast przyjaznych/nieprzyjaznych motocyklistom. Po nowej uchwale Myszków nie wypadnie tu dobrze. Wysoką punktację dostałaby Częstochowa. Gminą traktującą wręcz wrogo motocyklistów jest np. Ogrodzieniec.
Co z pozostawianymi „wrakami”? Procedura jest kosztowna
Kwestia osiedlowych „wraków” – jak przyznał burmistrz podczas sesji – jest mu doskonale znana. Mówił, że sam często zgłasza Straży Miejskiej konkretne pojazdy, które od dłuższego czasu zajmują miejsca na parkingach. Zwraca jednak uwagę, że usuwanie takich aut jest skomplikowane i generuje znaczne koszty – procedury związane z ustaleniem właściciela, wyceną i fizycznym odholowaniem oraz przechowywaniem pojazdu wymagają czasu i sporych nakładów środków. Mimo to służby miejskie mają na bieżąco reagować na sygnały zarówno od mieszkańców i radnych – zadeklarował burmistrz.

Napisz komentarz
Komentarze