POGRĄŻYŁ SIEBIE, ŻONĘ, PRZEGRAŁ PROCES Z NASZĄ REDAKCJĄ

  • 26.04.2022, 17:18 (aktualizacja 26.04.2022, 17:51)
  • Jarosław Mazanek
POGRĄŻYŁ SIEBIE, ŻONĘ, PRZEGRAŁ PROCES Z  NASZĄ REDAKCJĄ Ten artykuł ukazał się już w wydaniu papierowym Kuriera Zawierciańskiego nr 18 z 30-04-2021

Podziel się:

Oceń:

(Zawiercie) Historia Adama W., byłego dyrektora Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Zawierciu to ciekawy przykład, jak szybko można zniszczyć swoją pozycję zawodową. Jeden poważny błąd, jakim była jazda po pijanemu zakończona interwencją policji 25 stycznia 2019 na ulicy Łośnickiej, choć kompromitujący osobę publiczną, nie musiał jednak przekreślać całej kariery. Ale Adam W. postanowił brnąć dalej, pogrążając, jak się po 2 latach okazało, nie tylko siebie, ale i żonę. Były dyrektor PCPR za jazdę po pijanemu został prawomocnie skazany. Nie podobało mu się, jak opisujemy jego problemy z prawem, czuł się przez artykuły w Kurierze Zawierciańskim zniesławiony, więc wytoczył dziennikarzowi KZ proces karny o zniesławienie. Przegrał. Dziennikarz został prawomocnie uniewinniony, a Adam W. zapłacił kilka tysięcy kosztów procesu. W procesie karnym, w którym Adamowi W. zarzucano jazdę po pijanemu przyjął najgorszą z możliwych linii obrony, czym pogrążył własną żonę. Upierał się wbrew oczywistym dowodom, że to nie on, tylko nie posiadająca prawa jazdy żona prowadziła. Skutek tej historii jest taki, że Adam W. za jazdę po pijanemu został już dawno skazany, a w lutym 2021 zapadł prawomocny już wyrok, potwierdzający, że Bogumiła W. dwukrotnie kłamała w zeznaniach. Za krzywoprzysięstwo została skazana na 3000 zł grzywny i 370 zł kosztów procesu.

O problemach z prawem Adama W., wtedy jeszcze dyrektora PCPR w Zawierciu piszemy od stycznia 2019, kiedy ujawniona została informacja, że został zatrzymany na ulicy Łośnickiej w Zawierciu, gdzie wypadł z jezdni i nie mógł się wydostać z ośnieżonego pobocza. Jak zbadali policjanci, miał 2,2 promila alkoholu we krwi. Rzetelna dokumentacja policyjna nie budziła wątpliwości i 19 czerwca 2019 Sąd Rejonowy w Zawierciu wydał wyrok nakazowy, w którym uznaje 54-letniego Adama W. winnego prowadzenia samochodu w stanie nietrzeźwym. Dyrektor PCPR składa sprzeciw od wyroku nakazowego, więc sprawa trafia do rozpoznania na rozprawie. W procesie orzeka sędzia Monika Maciążek i proces dość szybko prowadzi do finału, w którym 16 stycznia 2020 zapada wyrok skazujący. Adam W. uznany zostaje winnym jazdy pod wpływem alkoholu w dniu 25 stycznia 2019 na ulicy Łośnickiej. Sprawa zdaniem Sądu nie budziła żadnych wątpliwości, a przyjęta przez oskarżonego i jego obrońcę, adwokata Łukasza Polanieckiego linia obrony była w ocenie Sądu zupełnie niewiarygodna. Przypomnimy  na czym ona polegała: w toku procesu tłumaczył, że samochodu  nie prowadził, że to żona Bogumiła W., prowadziła, która „nie ma prawa jazdy, ale jeździ”. Obrońca Adama W. próbował też podważyć prawidłowość wykonania pomiaru trzeźwości. Wszystko na nic. Orzekająca w sprawie sędzia Monika Maciążek z Sądu Rejonowego w Zawierciu w uzasadnieniu do wyroku skazującego podkreśliła, że Sąd nie miał najmniejszych wątpliwości w tej sprawie, że wina oskarżonego jest oczywista, a linia obrony oparta na nie posiadającej prawa jazdy żonie, która miała wtedy prowadzić, jest „bardzo mało prawdopodobna.” Wyrok SR Zawiercie Adam W. zaskarżył, ale była to apelacja w całości nieskuteczna. Sąd Okręgowy w Częstochowie oddalił apelację, utrzymując wyrok I instancji. Przypomnimy, jaki zapadł wymiar kary:
Sąd Rejonowy w Zawierciu uznał Adama W. winnego zarzucanego mu przestępstwa z art. 178 par. 1 Kodeksu Karnego, czyli poruszania się w stanie nietrzeźwości po ulicy Łośnickiej w dniu 25 stycznia 2019 i skazał go na grzywnę w wysokości 200 stawek dziennych po 20 zł, zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na 3 lata, który liczy się mu od dnia przestępstwa tj. od 25.01.2019 do 24.01.2022 roku. Adam W. musiał też wpłacić 5000 zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym i Pomocy Postpenitencjarnej oraz pokryć koszty procesu i wydatki w kwocie 490 zł za I instancję. Po przegranej apelacji doszły też koszty II instancji.
Na tym ta historia mogłaby się skończyć, gdyby nie to, co działo się pomiędzy zatrzymaniem Adama W. na Łośnickiej, a 16 stycznia 2020 gdy zapadł wyrok Sądu Rejonowego w Zawierciu, skazujący Adama W. za jazdę po pijanemu.  W tzw. „międzyczasie” Adam W. postarał się  o nowe kłopoty.

Po pierwsze: oskarżany o jazdę po pijanemu jeździ dalej!
Dość szybko po alkoholowym rajdzie dyrektora PCPR po ulicy Łośnickiej do naszej redakcji dotarły informacje, że Adam. W „jak gdyby nigdy nic”, mimo postawionego mu zarzutu jazdy pod wpływem alkoholu, jeździ samochodem do pracy, do starostwa. Choć osobie, której stawiany jest zarzut  jazdy pod wpływem alkoholu (od 0,5 promila) co jest przestępstwem, czy po użyciu alkoholu (od 0,2 do 0,49 promila)  co jest wykroczeniem, obligatoryjnie zatrzymywane jest prawo jazdy. O tym że Adam W. miałby regularnie jeździć do pracy samochodem mówili nam świadkowie, ale musieliśmy to potwierdzić. 12 sierpnia 2019 dziennikarz Kuriera Zawierciańskiego udokumentował, jak dyrektor PCPR Adam W. wsiada za kierownicę swojego czarnego Volkswagena Passata zaparkowanego na parkingu wewnętrznym Starostwa Powiatowego w Zawierciu. Towarzyszy mu pasażerka, jak się później okazało, oboje mieli spotkanie ze starostą Gabrielem Dorsem. Po spotkaniu jadą do siedziby PCPR przy ul. Daszyńskiego 4. Jechaliśmy za nimi. Gdy dyrektor PCPR Adam W. zaparkował, wezwaliśmy policję. 
Mija może 10 minut, gdy patrol policji zjawia się na ul. Daszyńskiego. Dosłownie chwilę wcześniej Adam W. wychodzi, ale nie do samochodu. Próbuje opuścić teren boczną furtką. „Musi pan zaczekać, policjanci już wysiadają z radiowozu” -mówimy. Wyraźnie zdezorientowany dyrektor PCPR grzecznie poddaje się sugestii dziennikarza Kuriera Zawierciańskiego i czeka aż podejdą policjanci. Już przy nich tłumaczy się, że „jego adwokat tłumaczył mu, że skoro sprawa niezakończona w sądzie, to może prowadzić”. 
Po informacji dziennikarza Kuriera Zawierciańskiego, że kierujący Passatem Adam W. 25 stycznia został zatrzymamy jako kierujący pod wpływem alkoholu (wynik 2,2 promila) na ul. Łośnickiej, interweniujący policjanci decydują się na sprawdzenie tych informacji przez dyżurnego oficera KPP Zawiercie. Po ok. 10 minutach informują Adama W.: -Proszę pana, 25 stycznia 2019 został pan zatrzymamy, jako kierujący w stanie nietrzeźwości. Od tego dnia nie ma pan uprawnień do kierowania samochodu. Nie może pan kierować samochodem”.
Również ta sprawa kończy się ukaraniem Adama W., choć tu Sąd  był łagodny, a nałożona grzywna to tylko 100 zł. Być  może – to nasza spekulacja- Sąd nakładając niewielką grzywnę miał na uwadze, że Adama W. czekają poważniejsze konsekwencje za jazdę po pijanemu. Adam W. został ukarany grzywną w wys. 100 zł za poruszanie się samochodem bez wymaganego prawa jazdy. 
Po drugie: tego już staroście było za wiele. Zwolnił go z pracy
Po postawieniu Adamowi W. zarzutów karnych za jazdę pod wpływem alkoholu, pytaliśmy jego zwierzchnika, którym jest Starosta Powiatu Zawierciańskiego, czy wobec tak mocnych dowodów, dyrektor PCPR nie powinien być odwołany ze stanowiska lub przynajmniej zawieszony w obowiązkach z obniżeniem pensji. Starosta Gabriel Dors miał wątpliwości prawne, nie zdecydował się na żaden krok. Ale zmienił zdanie po tym, jak udokumentowaliśmy, że Adam W. dalej jeździ samochodem, mimo zatrzymanego prawa jazdy: 
-Naprawdę wyszedł ze starostwa, wsiadł za kierownicę i odjechał? Dyrektor PCPR był u mnie z panią koordynator od projektu unijnego. Sądziłem, że to ona ich przywiozła. Jestem zszokowany. Uważam takie zachowanie za naganne, nie rozumiem takiego postępowania. O tym, że dyrektor PCPR Adam W. został w styczniu zatrzymany pod wpływem alkoholu dowiedziałem się z mediów, sam nigdy mnie o tym nie poinformował. Przyznam, że po tych artykułach, w których (również Kurier Zawierciański-przyp. red.) sugerowano, że powinienem coś z tym zrobić, np. zawiesić dyrektora w obowiązkach, sprawdzałem stan prawny. Wyszło, że nie mogę go zawiesić, mógłbym to zrobić tylko w przypadku, gdyby został aresztowany -cytowaliśmy wypowiedź G. Dorsa w artykule z sierpnia 2019 „DYR. PCPR ZA KÓŁKIEM MIMO ZAKAZU!”
Wtedy Gabriel Dors nie zdecydował się na kroki prawne przeciwko dyrektorowi PCPR, ale zrobił to w październiku 2019. 29 X 2019 odwołał Adama W. ze stanowiska dyrektora PCPR za powód podając utratę zaufania.  Adam W., jako dyrektor PCPR złożył wniosek o rozliczenie jednej delegacji, do której miał użyć własnego samochodu oraz rozliczenie ryczałtu za jazdy lokalne. Starosta zażądał wyjaśnień, mając w głowie artykuł z sierpnia 2019 z Kuriera Zawierciańskiego, w którym pisaliśmy o podejrzeniu kierowania samochodem przez dyrektora PCPR mimo zatrzymania mu prawa jazdy. 
Gabriel Dors, starosta Powiatu Zawierciańskiego: -Dyrektor PCPR złożył rozliczenie 1 delegacji i ryczałtu, zleciłem kierownikowi kadr wyjaśnienie, czy dyrektor PCPR ma po 25 stycznia (wtedy Adam W. został zatrzymany na ul. Łośnickiej, u kierowcy wykazano 2,2 promila alkoholu we krwi) uprawnienia do kierowania pojazdami mechanicznymi. Dyr. PCPR odpisał, że „nie figuruje w rejestrze osób, wobec których orzeczono zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych”. Wystąpiłem więc do KPP w Zawierciu z pytaniem, czy wobec niego została wydana przez policję decyzja o zatrzymaniu prawa jazdy. Odpowiedź z KPP w Zawierciu przyszła, że tak, jest taka decyzja. Rozwiązałem więc z dyrektorem PCPR umowę na ryczałt samochodowy na jazdy lokalne i zażądaliśmy zwrotu środków, wypłaconych za ryczałty po 25.01.2019. Dyrektor PCPR Adam Witas odpisał, że nie zgadza się z tą decyzją, jego zdaniem wypowiedzenie umowy ryczałtu samochodowego powinno odbyć się za wypowiedzeniem 2-tygodniowym. W dniu wczorajszym (28.10.19), zdecydowałem o odwołaniu Adama W. ze stanowiska dyrektora PCPR w związku z utratą zaufania. Tak pisaliśmy w październiku 2019. Adam W. z tą decyzją Starosty Zawierciańskiego się nie zgodził, do Sądu Rejonowego w  Zawierciu Wydział Pracy złożył pozew o wypłatę odszkodowania za -jego zdaniem- bezpodstawne odwołanie ze stanowiska. Również tę sprawę Adam W. przegrał. 22 stycznia 2021 Sąd Rejonowy w Zawierciu oddalił powództwo. Wyrok stał się prawomocny 2 marca.
Jak sobie bardziej zaszkodzić? Pozwiemy dziennikarza!
W lutym 2020 Adam W. złożył przeciwko dziennikarzowi Kuriera Zawierciańskiego prywatny akt oskarżenia zarzucając Jarosławowi Mazankowi (autor artykułów) zniesławienie (art. 212 Kodeksu  Karnego) oraz narażenie na utratę zaufania niezbędnego do pełnienia funkcji publicznej. W dacie złożenia pozwu, Adam W. już dyrektorem PCPR nie był, wcześniej wyleciał z posady i nie pełnił już żadnej funkcji publicznej, więc nie mogło być mowy o „narażeniu  na utratę zaufania niezbędnego do pełnienia funkcji publicznej.” 
Proces z  art. 212 o zniesławienie jest z mocy prawa  w całości wyłączony z jawności, więc nie mogliśmy go relacjonować. Oskarżyciel prywatny może co prawda zgodzić  się na jawność procesu, ale Adam W., mimo naszego wniosku, na to się nie zgodził. Dodamy na wstępie, że pełnomocnikiem Adama W. w tym procesie był również adw. Łukasz Polaniecki, który reprezentował go we wszystkich znanych nam sprawach, wszystkich przegranych. Oskarżonego dziennikarza Kuriera reprezentował adw. Paweł Matyja. My wygraliśmy. Dziennikarz Jarosław Mazanek został uniewinniony, a oskarżyciel prywatny Adam W. zapłacił nam koszty obrony w kwocie 4305 zł. Wyrok uniewinniający dziennikarza zapadł przed Sądem Rejonowym w Zawierciu 8 X 2020.
Nasz obrońca adwokat Paweł Matyja tak komentował wyrok: „Wyrok Sądu bardzo mnie cieszy, to jedyne sprawiedliwe rozstrzygnięcie jakie mogło zapaść. Osobiście uważam jednak, że sprawa nigdy nie powinna trafić na wokandę. Tezy aktu oskarżenia od początku uważałem za całkowicie chybione. Sprawy takie jak ta, są w mojej ocenie przykładem tego jak nie powinien być wykorzystywany art. 212 kk.
Nie powinien on bowiem stawać się narzędziem do tłumienia wolności prasy, ograniczania dziennikarskiego prawa do krytyki, czy prawa społeczeństwa do informacji. Sąd wykazał się dużą wnikliwością, zbadał wszelkie aspekty sprawy w sposób niezwykle drobiazgowy i wysnuł na ich podstawie prawidłowe wnioski.”

SĄD ZGODZIŁ SIĘ, ŻE Adam W. stanowisko dyrektora PCPR zawdzięcza organizacji N.A.W!
Adam W. w akcie oskarżenia zarzucał, że w artykule „Adam W. dyr. PCPR który miał 2,2 promila na Łośnickiej: UZNANY ZA WINNEGO” zniesławiliśmy go nazywając go „winnym”, jakoby niesłusznie powiązaliśmy go z N.A.W. czyli Niezależną Alternatywą Wyborczą utworzoną przez Ryszarda Macha, który dziś odsiaduje 6 letni wyrok więzienia. Zdaniem Adama W. nieprawdą było, że stanowisko dyrektora PCPR zawdzięcza kontaktom, czy poparciu NAW-u, grupy porównywanej do organizacji przestępczej. 
Ponieważ proces był niejawny, nie możemy przedstawić szczegółów rozpraw. Nie był to jednak długi proces,  zakończył się na 3 rozprawach. Sędzia Monika Maciążek odrzuciła nasze wnioski o przesłuchanie świadków, w tym Ryszarda Macha -szefa N.A.W-u, czego najbardziej żałujemy.  Już sama perspektywa, że szef N.A.W-u z tej okazji musiałby być doprowadzony z więzienia, była bardzo atrakcyjna. 
W wyroku Sąd uznał, że łączenie Adama W. z NAW-em, nie jest informacją nieprawdziwą, choćby z tego powodu, że Adam W. dwukrotnie listy NAW starał się o mandat radnego. Sąd uznał też, że nie jest nieprawdą skrót myślowy, że Adam W. zawdzięczał posadę dyrektora PCPR organizacji N.A.W. Jak czytamy w uzasadnieniu wyroku, wskazują na to takie okoliczności, że nie wygląda na przypadek iż z ogłoszeniem konkursu na dyrektora PCPR Ryszard Mach, wtedy starosta zawierciański, zwlekał do czasu, aż Adam W. uzupełni studia „w sytuacji, gdy nie ujawniono żadnych okoliczności, które by tę zwłokę uzasadniały”. Adam W. już wtedy pracował w PCPR, ale podyplomowo robił studia z zakresu organizacji pomocy społecznej. Specjalizacja była niezbędna, aby pod względem formalnym dopuścić Adama W. do konkursu. Sąd zwrócił uwagę na fakt, że to Ryszard Mach (szef NAW-u) powierzył Adamowi W. obowiązki dyrektora PCPR ponad rok przed ogłoszeniem konkursu, mimo że ten nie miał stosownej specjalizacji w zakresie pomocy społecznej, nie pracował wcześniej w instytucjach opieki społecznej. 
Czy można NAW porównywać do organizacji przestępczej? 
Tu sąd przyznał nam rację, że w artykule nie nazwaliśmy NAW-u organizacją przestępczą, a jedynie, że NAW „bywa porównywany do struktury przestępczej”: „autor artykułu przywołał sprawę karną Ryszarda Macha- lidera NAW. Powołał się jednocześnie na słowa sędziego, który uzasadniał wyrok drugiej instancji, zaostrzając karę wobec Ryszarda Macha. A zetem z treści artykułu jasno wynika dlaczego autor uznał, że NAW bywa porównywany i kojarzony ze strukturą przestępczą” -napisała sędzia w uzasadnieniu wyroku. 
Waga tego wyroku na przyszłość jest o tyle istotna, że N.A.W. odium organizacji, która nie jest wolna od przestępców się nie pozbędzie, że jej lider jest przestępcą, odsiaduje wyrok wieloletniego więzienia, co rzuca cień na wszystkich z N.A.W-em związanych. A trzeba pamiętać, że w Radzie Miasta Zawiercie  i w Radzie Powiatu Zawierciańskiego są ciągle radni, którzy mandaty zdobyli z list NAW-u. 
Bogumiła W. winna krzywoprzysięstwa
Jak już pisaliśmy, linią obrony Adama W. w procesie o jazdę po pijanemu 25 stycznia 2019 na ulicy Łośnickiej, było że to nie on prowadził samochód, tylko żona Bogumiła W., po którą zadzwonił, jak skończył libację w centrum Zawiercia. Żona miała po niego przyjechać, a jak wpadła w poślizg i wjechała w śnieg, pokłócili się i żona sobie poszła, zostawiając Adama W., który pijany podejmował dalsze próby wydostania samochodu ze śniegu. I tak zastali go policjanci. Sąd w wersję Adama W. nie uwierzył, z wielu powodów. Przytoczymy jeden, że nie było połączeń telefonicznych między Adamem W. i żoną. Cała historia z kobietą, która „nie ma prawa jazdy, ale jeździ” wydawała się mocno naciągana. 

Redakcja Kuriera Zawierciańskiego powiadomiła Prokuraturę Rejonową w Zawierciu, o podejrzeniu, że Bogumiła W. mogła próbować dać mężowi fałszywe alibi, czyli po prostu, że jej zeznania złożone w śledztwie i później przed Sądem, mogą być fałszywe. A grozi za to kara nawet do 5 lat pozbawienia wolności, gdy fałszywe zeznana składa osoba spokrewniona z oskarżonym. A nawet do 8 lat, gdy jest to osoba obca. Prokuratura zgodziła się z nami i pod koniec listopada 2020 skierowała do Sądu Rejonowego w Zawierciu akt oskarżenia zarzucając Bogumile W. dwukrotnie składanie fałszywych zeznań: w śledztwie i później przed sądem. Jak informuje nas rzecznik Sądu Okręgowego w Częstochowie sędzia Dominik Bogacz  Sąd Rejonowy w Zawierciu 17 lutego 2021 uznał Bogumiłę W. winną krzywoprzysięstwa w obu przypadkach i skazał ją na karę grzywny w wysokości 150 stawek dziennych po 20 zł (3000 zł) i obowiązek zapłaty kosztów procesu w kwocie 370 zł. Wyrok skazujący jest prawomocny. 
To już koniec historii z Adamem W. który wszystko przegrał. Nauczka z tej historii może być wieloraka:
1) nie wszczynać procesów z góry skazanych na przegraną 
2) dobrze wybierać obrońcę 3) jak jest się winnym, to zabiegać w sądzie o jak najniższy wyrok, a nie wygłupiać się z niewinnością.
Ten punkt świetnie pasuje do dobrze znanej sprawy procesu Ryszarda Macha, którego liczni doświadczeni obrońcy, zapewne za ogromne pieniądze, wywalczyli dla niego w apelacji dwa lata dłuższy wyrok. Na pewno Mach siedziałby  w więzieniu krócej, może już byłby na wolności, gdyby bronił się sam, ewentualnie gdyby przyznał się do winy. 
Jarosław Mazanek
ps: kto zechce dokładniej przypomnieć sobie wszystkie wątki tej historii, polecamy przeczytanie wszystkich tekstów  na kurierzawiercianski.pl wpisując w wyszukiwarce: Adam W.

Jarosław Mazanek

Zdjęcia (2)


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu gazetamyszkowska.pl. MyszPress s.c. z siedzibą w Myszkowie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe