Były burmistrz Myszkowa odpowiada na nasz artykuł

  • 21.11.2021, 14:46
  • red

Podziel się:

Oceń:

Ze smutkiem przeczytałem artykuł w ostatnim numerze „Gazety Myszkowskiej” (nr 2/21) o perturbacjach personalno- politycznych w naszym myszkowskim szpitalu...

Ze smutkiem przeczytałem artykuł w ostatnim numerze „Gazety Myszkowskiej” (nr 2/21) o perturbacjach personalno- politycznych w naszym myszkowskim szpitalu. A już z całkowitym zdumieniem przyjąłem informację w uzupełnieniu (postscriptum) tegoż artykułu, gdzie autor, prawdopodobnie chcąc wzmocnić siłę przekazu (czytaj: groźbę kierowaną do Starosty Myszkowskiego), posłużył się osobą nieżyjącego Burmistrza Zbigniewa Knoffa. Według autora ,,... został on zapamiętany  jako ten, który wygonił Elektrolux z Myszkowa do Siewierza…”.
    Pomijając absurdalność zarzutu, bo banicja to zamierzchła przeszłość, przypominam, że Burmistrz nie ma takiej władzy, aby coś takiego uczynić jakiejkolwiek firmie. Podobnie jak nie ma takiej mocy, aby ją zatrzymać, bo o to – jak mniemam – w tym zarzucie chodzi. Wprawdzie władze miasta (a nie sam Burmistrz) mają możliwość pośredniego oddziaływania poprzez politykę podatkową, tworzenie stref ekonomicznych itp., jednak efekt tych działań w każdym przypadku zależy od indywidualnych oczekiwań – potrzeb takiego podmiotu.
A jakie oczekiwania Elektroluxu wobec  Gminy nie zostały spełnione i były przyczyną wyprowadzki do Siewierza, to ja oficjalnie do dnia dzisiejszego  nie wiem. Przed laty przeczytałem jedynie w „Gazecie Myszkowskiej” ,że tym powodem miał być brak terenu pod budowę nowego zakładu.
Nie wiem skąd „gazeta” czerpała tę wiedzę, bo ja w tym czasie (1988 – 2002) w odróżnieniu od autora byłem radnym, a jednocześnie pełniąc funkcję Zastępcy Burmistrza, uczestniczyłem w podejmowaniu najważniejszych lokalnych decyzji. 
Brak też jakichkolwiek dokumentów w tej sprawie oraz zapisów z posiedzeń komisji czy też Rady Miasta, bo decyzje o przekazaniu lub sprzedaży nieruchomości stanowią wyłączną kompetencję Rady Miasta.
    Zatem jeżeli ja się mylę, bądź czegoś nie pamiętam, to mam nadzieję, że nam – czytelnikom – dane będzie zapoznać się z takimi dokumentami bądź innym dowodami, które były podstawą do tak mocnego i krzywdzącego zarzutu czynionego komuś, kto nie może się  bronić, a który jednocześnie jest bolesny dla jego bliskich.
Tym bardziej, że w naszej kulturze od zawsze obowiązuje niepisana zasada zakazu mówienia źle o zmarłym. I o ile toczą się spory, czy ma ona rozciągać się na osoby publiczne, to w przypadku, gdy to zło jest wymyślone, nieprawdziwe- wątpliwości być nie może.
Ta puenta ma dodatkowe uzasadnienie co do wiarygodności tego przekazu w ogóle. Otóż w dalszej części postscriptum autor czyni zmarłemu kolejny zarzut, że zostanie on w niechlubnej pamięci jako ten, który ,,…zaprojektował do dziś straszącą fontannę przed Urzędem Miasta…”. 
Tyle tylko, że przed Urzędem Miasta nie było i niema żadnej fontanny.    
Z poważaniem
Ryszard Burski

PS: Wracając do sedna sprawy, nie podejrzewam Redakcji o złe intencje, ale myślę, że została wprowadzona w błąd przez ówczesne kierownictwo Elektroluxu. Według mojej wiedzy decyzja o przeniesieniu i wybudowaniu zakładu w Siewierzu była podjęta na wyższym szczeblu i podyktowana głównie położeniem tego miasta przy drodze ekspresowej. Ze względu na charakter produkcji wymagający dostawy licznych detali i podzespołów oraz transportu wyrobów gotowych, taka lokalizacja była optymalna. 
Rzeczywiście początkowo był taki zamysł budowy zakładu w Myszkowie i w tym celu ówczesny prezes S. A. Światowit zlikwidował pracownicze ogródki działkowe usytuowane przy ulicy Partyzantów z przeznaczeniem tego terenu pod budowę Elektroluxu.
Ale kiedy nastąpiła zmiana decyzji lokalizacyjnej i wynikły z tego konsekwencje dla S.A. Światowit (z chwilą przekwalifikowania ogródków działkowych na teren przemysłowy wzrosły niewspółmiernie podatki), ówczesne kierownictwo Elektroluxu w lokalnej prasie obwieściło, iż nie może skorzystać z tego terenu, ze względu na jego skażenie. 
Chociaż wydawało mi się to dziwne, zwłaszcza że wcześniej tam uprawiano warzywa i owoce, to jako Zastępca Burmistrza, odpowiedzialny m.in. za ochronę środowiska, wystąpiłem do Elektroluxu o udostępnienie raportu – wyników badań celem podjęcia działań neutralizujących. 
Pismo pozostało bez odpowiedzi. 
R.B.

Od autora: Przede wszystkim dziękuję za zabranie głosu na ten temat poruszony w artykule, choć był to wątek poboczny tekstu. Jest faktem bezspornym, że decyzja o przeniesieniu firmy Elektrolux z Myszkowa  do Siewierza zapadła za kadencji burmistrza Zbigniewa Knoffa, a przyczyny takiej decyzji są oczywiście dyskusyjne, może nie znamy wszystkich faktów. Nie znajdzie Pan żadnych śladów rozmów z firmą Elektrolux na temat dalszego rozwoju fabryki w Myszkowie ponieważ…. takich rozmów nie było.  Wiem nieco, jakich zabiegów i wysiłków używał ówczesny burmistrz Siewierza, aby ściągnąć tę inwestycję do siebie, zwłaszcza, że -nie wszyscy to jeszcze pamiętają- miejsce gdzie dziś jest fabryka było terenem w dużej części leśnym. W tym samym czasie cisza była o ewentualnych zabiegach władz Myszkowa, aby Elektrolux  w mieście zatrzymać. Fatalna była współpraca miasta (burmistrza?) z MFNE Światowit SA o czym ówczestny prezes tej spółki Mariusz Cierpisz, próbujący wyciągnąć ją z dna (co mu się prawie udało) proponował Miastu Myszków przekazanie części zbędnych terenów i osiedla mieszkaniowe.  To był właśnie ten „klimat” współpracy miasta z przedsiębiorcami, bacznie zapewne obserwowany w  Szwecji. Gdy decyzja o wyprowadzce firmy z Myszkowa została ogłoszona opublikowałem wywiad z ówczesnym prezesem Elektrokux  (zakład w Myszkowie), który -teraz nie zacytuję konkretnych zdań- odniósł się do kwestii współpracy z miastem i stwierdził, że była ona realnie żadna. A była to wtedy kluczowa dla dalszego rozwoju firma w Myszkowie. Błędem ówczesnych władz Myszkowa było wtedy -tak to oceniano, z czym się zgadzam- że z inwestorem po prostu poważnie nie rozmawiano. 
Określenie, że „burmistrz Knoff wygonił Elektrolux z Myszkowa do Siewierza” jest oczywiście eufemizmem, ale tak został zapamiętany. Pisząc prawdę lub przytaczając istotne dla prawdziwego obrazu historii miasta, nie mogę pomijać pewnych faktów, tylko dlatego, że ktoś podejmujący decyzje, lub obciążony grzechem zaniechania nie żyje. Każdy z nas, pewnie ja też, jako dziennikarz pracujący 30 lat, w przyszłości będziemy oceniani i wcale mi to nie przeszkadza. 
Co do fontanny, to oczywiście znowu nie o fakty chodzi, tylko potoczne, funkcjonujące z mieście lokalne słownictwo, w którym używa się sformułowania, „skwer lub fontanna przed Urzędem Miasta” Oczywiście to fontanna oddzielona od UM ulicą Kościuszki, można znaleźć inne określenia identyfikujące miejsce, ja osobiście słyszę najczęściej to, którego użyłem. Z całą pewnością skwer z fontanną jest przed UM a nie np. z tyłu czy obok. 
Jarosław Mazanek

red

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu gazetamyszkowska.pl. MyszPress s.c. z siedzibą w Myszkowie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe